- Autor: Karl Mundstock
- Tytuł: Ali i jego banda (Ali und Die Bande vom Lauseplatz)
- Wydawnictwo: Iskry
- Rok wydania: 1966
- Nakład: 50257
- Recenzent: Robert Żebrowski

Chłopcy z Placu Łużyckiego i mordercy w szarych mundurach
Karl Mundstock (1915-2008) był enerdowskim pisarzem, a w czasie wojny należał do ruchu sprzeciwiającego się narodowemu socjalizmowi w Niemczech. Recenzowaną powieść po raz pierwszy wydano w roku 1955. Liczy ona 280 stron, a jej cena okładkowa to 20 zł.
Akcja toczy się latem 1923 roku, w Berlinie, w rejonie Placu Łużyckiego (Lausitzerplatz), w ówczesnej dzielnicy Kreuzberg.
12-letni, bosonogi, robotniczy syn – Ali był wodzem „Siuksów” znanym pod imieniem Sitting Bull alias Mściciel Bezrobotnych, a do tego złodziejaszkiem, chuliganem, typowym dzieckiem ulicy. Jego najbliższym kolegą był Edek „Winnetou”. Gromadzili się oni na Lausitzerplatz, przekornie nazywanym Lauseplatz, czyli Placem Wszy. Przeciwnikami „Siuksów” był „Cesarz” i jego rycerze, czyli 13-letni Lemke z grupą licealistów.
Któregoś dnia Ali, będąc w piwnicy, był świadkiem jak jakiś mężczyzna zakopał tam małą dziecięcą trumnę. Kiedy powiedział o tym Edkowi, ten pochwalił się mu, że w pobliskim starym opuszczonym domu widział przez okno jakieś skrzynie. Chłopcy postanowili wyjaśnić obie te tajemnice. Okazało się, że weszli w drogę funkcjonariuszowi SiPo, czyli Policji Bezpieczeństwa, kapitanowi Steinbackowi.
Sipo i policja kontra socjaliści, spiskowcy i rewolucjoniści, śledztwa, tajne działania, prowokacje, strajki i starcia – z tym wszystkim łączy się młodzieżowy wątek przygodowy, dając w sumie wątek sensacyjny. W mojej ocenie wyszedł z tego podręcznik dla przyszłych członków enerdowskiego Freie Deutsche Jugend, ale też radzieckiego Komsomołu, węgierskiego KISZ-u, Związku Młodzieży Czechosłowacji, czy peerelowskiego Związku Młodzieży Socjalistycznej (spadkobiercy Związku Walki Młodych, Związku Młodzieży Polskiej, Rewolucyjnego Związku Młodzieży i Związku Młodzieży Robotniczej, a protoplasty Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej). Nie dziwi więc, że książka ta w ogóle nie przypadła mi do gustu.
