Gordon Barbara – Na tropie „Korsarza” 122/2026

  • Autor: Gordon Barbara
  • Tytuł: Na tropie „Korsarza”
  • Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
  • Rok wydania: 1973 (wyd. II)
  • Nakład: 40305
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Kapitan Zawrat tropi, śledzi i wkracza do akcji

Wydawało mi się, że wszystko, co potrzeba napisane przez Barbarę Gordon (1918-1987) zostało już w naszym Klubie zrecenzowane. Jednak na szczęście tylko tak mi się wydawało. Otóż pozostał jeszcze kryminał młodzieżowy „Na tropie „Korsarza””. Recenzowana pozycja liczy 184 strony, a jej cena okładkowa to 18 zł. Dysponuję drugim wydaniem (pierwsze miało miejsce w roku 1971).

Akcja toczy się w miejscowości Kliny, liczącej ponad 500 gospodarstw, usytuowane nad jeziorem Klin, w województwie szczecińskim, na przełomie lat. 60 i 70.

W szkole podstawowej działała Spółdzielnia Uczniowska „Pracuś”. Działali w niej uczniowie klasy VII: Jurek Kwas (prezes), Piotrek Doroba ps. „Szperacz” (główny bohater), Maciek Ścieński – „Latawiec”, Małgosia Krawska – „Atomowa Gośka” (prymuska oswojona), Hanka Kmitówna – „Pietruszka”, Janek Malina – „Liczykrupa”, Kaśka Strak – „Motylek”. W tej samej klasie uczył się Jacek Szerski p. „Korsarz” (zimował w VII klasie po raz trzeci) – silny i zręczny cwaniak i chuligan. W jego paczce – nazywanej „Piratami” – byli: Felek Margoń – „Lolo”/”Loluś”, Mirek Ruta – „Rudy”, Stasiek Dudziak – „Snajper” oraz Heniek Śliwa. Byli to „zapamiętali łowcy i kolekcjonerzy luf, gał, faj, haczyków i bomb”, czyli po prostu dwójek albo inaczej – ocen niedostatecznych.

W chwilę po zakończeniu lekcji matematyki, prowadzonej przez kierownika szkoły Ryszarda Karpia ps. „Kierus”, od strony lasu dobiegł odgłos potęznej detonacji. Błyskawicznie udali się tam miejscowi milicjanci: starszy sierżant Kacper Śnieżko – komendant posterunku oraz plutonowy Miszczak – jego zastępca. W ślad za nimi ruszyli pracownicy i uczniowie szkoły, w towarzystwie szkolnego psa „Szarika”, który był okazem wyjątkowo rasowym, bo na jego istnienie złożyło się co najmniej kilka psich ras. Do wybuchu doszło na polanie. „Snajper” zginął na miejscu, „Lolo” był ranny i nieprzytomny, a „Korsarz” zniknął. Świadkami zdarzenia byli Ruta i Śliwa, choć z początku twierdzili, że nie wiedzieli jak doszło do wybuchu i co się stało z szefem „Piratów”.

„Szperacz” z kilkoma zaufanymi osobami postanowił wyjaśnić tę sprawę. Do pomocy zawezwał szefa „Zielonych Uszu” – Wacka Poniża z klasy V, nazywanego „Wacio-Pacio”. To właśnie jego ludzie podjęli całonocne czuwanie pod domem „Korsarza”, by wiedzieć, czy czasem nie powrócił. Jednak nie wrócił. Od „Piratów” „Pracusie” dowiedzieli się, że „Korsarz” ukradł niedawno jakiemuś nieznajomemu mężczyźnie skrzynkę z amunicją. Miał ją schowaną w krzakach, a chciał ukryć ją gdzieś głębiej w lesie. W trakcie jej przenoszenia, „Snajper” upuścił pocisk i doszło do eksplozji. Ze wspomnianym mężczyzną „Korsarz” znał się od jakiegoś czasu. Tamten powiedział mu, że w pobliskim jeziorze ma ukryte skarby, a jeśli chłopak pomoże mu je wydobyć, to zabierze go ze sobą do Ameryki. Spotykali się oni w bunkrach, gdzie facet miał ukrytą radiostację.

Razem z „Szarikiem” młodzi detektywi ruszyli do bunkrów. W jednym z nich znaleźli pusty worek szkolny „Korsarza”. Pies podjął trop i doprowadził do siódmego bunkra. Tam, w wyrwie, leżały książki i zeszyty zaginionego. Na okładce jednego z nich widniał dziwny odręczny rysunek, na którym były: twarz jakiegoś człowieka, rewolwer i zamek od drzwi.

W niedługo potem doszło do interesujących wydarzeń: nad leśnym jeziorem pojawił się nieznany rybak, który posiadał słynny kordzik „Korsarza”, ze szkolnej spółdzielni skradziono cztery młode króli, Apolonii Budzyńskiej zniknęła z pola czarna krowa z cielakiem, obrabowano też z artykułów spożywczych szkolną stołówkę, a z pól podkradano plony.

Tego już było za wiele. „Szperacz” wraz ze swoją kompanią – wyposażoną w wiatrówkę, trzy petardy i … peryskop – ruszył na poszukiwania sprawców.

Prawdę powiedziawszy z książek B.G. czytałem tylko „Ćmy”. Trudno więc mi stwierdzić, jak recenzowana powieść wpisuje się w jej twórczość. Ogólnie jest to dobra książka dla starszych dzieciaków lub młodszej młodzieży, a i ja się przy niej nie nudziłem. Milicji jest w niej jak na lekarstwo, ale finał jest czysto milicyjny.

PRL-ogizmy: miesięcznik „Przyjaciel Młodego Spółdzielcy” (ukazywał się w latach 1959-1972), „Niewidzialna Ręka” (zanim program ten pojawił się w latach 60. w telewizji, NR pojawiła się w roku 1957 na łamach „Świata Młodych”) , „Klub Pancernych” (powstał w roku 1966), Spółdzielnia Turystyczna „Gromada” (powstała jeszcze przed II WŚ), kawa „Marago” (na rynku od roku 1969), papierosy „Giewonty”.