- Autor: Butenko Bohdan
- Tytuł: Niewidzialna Miśka
- Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
- Czasopismo: Świerszczyk
- Rok wydania: 1989
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Niewidzialna Miśka na tropie, a raczej niewidzialna już po tropie
Komiks liczy 20 stron. Jest to narysowany od nowa, poszerzony i znacznie wydłużony komiks „Miśka na tropie”, który już ma recenzję klubowa.
Glukowit i jego Kompan porwali profesora Miśczyna, któremu w ostatniej chwili udało się wyrzucić kluczyk. Upadł on na chodnik, gdzie znalazła go Miśka. Dziewczynka wywiesiła ogłoszenie o znalezieniu zguby. Bandyci zauważyli je i naszli mieszkanie Miśki, ale ani jej, ani też kluczyka w nim nie było. Niezrażeni tym zorganizowali zasadzkę na dziewczynkę, a kiedy nadeszła, porwali ją. Umieścili ją na stryszku jakiegoś domu. W tym samym miejscu przebywał też profesor. Okazało się, że wynalazł on eliksir niewidzialności, a flaszeczkę z nim trzymał w kasie pancernej w laboratorium. Wyrzucony przez niego kluczyk był właśnie do zamka tej kasy. Okazało się, ze Miśka ma go przy sobie. Z pomocą profesora dziewczynka wydostała się z zamknięcia przez okienko. Pobiegła do laboratorium i zabrała flaszeczkę. Jednak Glukowit z Kompanem zauważyli ją i ruszyli za nią w pościg. Osaczona Miśka skorzystała z jedynego sposobu ratunku – wypiła większą część eliksiru i stała się prawie niewidzialna (widać było tylko jej kokardę). I w tym momencie akcja mocno przyspieszyła, bo Miśka znów rzuciła się do ucieczki, a obaj bandyci znowu w pogoń. Helikopter, wieloryb, statek pasażerski to tylko niektóre przystanki w tym wyścigu. Celem Miski było dotarcie do profesora i uwolnienie go, by mógł on opracować i podać jej antidotum na niewidzialność. Celem bandytów było zdobycie pozostałej części eliksiru. Sprawa wcale nie była taka łatwa, ale też i nie taka trudna jak by się mogło wydawać.
Dobrze, że komiks ten powstał, choć w takiej formie nie musiał. Nie musiał być od nowa narysowany, chyba, że … zaginęły plansze „Miski na tropie”. Jakoś graficzna obu komiksów z Miśką jest porównywalna. Nie musiał być też poszerzany, czyli nie trzeba było dodawać nowych kadrów w części, w której toczyła się akcja „Miśki na tropie”, bo to tylko spowolniało akcję, a nawet nie posuwało jej w ogóle naprzód. Jedyne, co trzeba było zrobić to do „Miski na tropie” dopisać zakończenie, i to nie nowe, bo tamten komiks nie został zakończony, lecz urwany. Zakończenie, a wcześniej dalsze przygody dziewczynki, które znalazły się w „Niewidzialnej Miśce” są niezłe i dobrze się łączą z pierwszą częścią jej przygód. W sumie więc wyszło całkiem fajnie!
