- Autor: Bolesławski Stefan
- Tytuł: Obrazki sceniczne dla kółek dramatycznych
- Wydawnictwo: Wydział Propagandy Zarządu Polityczno-Wychowawczego M.O. R.P.
- Seria: Teatrzyk Milicjanta (nr 2)
- Rok wydania: 1946
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

W dzień głód, w nocy wilkołaki
Na stanie Biblioteki Narodowej są trzy pozycje z serii „Teatrzyk Milicjanta”, choć nie można wykluczyć, że wydano ich więcej. Recenzowana broszura liczy 47 stron. Składa się z dwóch obrazków dramatycznych: „Ruszą – jutro” (w dwóch odsłonach) i „Zaręczyny”. Kryminalny jest pierwszy z nich. Liczy on 20 stron.
Akcja toczy się we Wrocławiu, w dniu 30 kwietnia 1946 roku, czyli na dzień przed obchodami Święta Pracy.
Na terenie Trzeciej Państwowej Fabryki Wagonów trwało nieoficjalne spotkanie pracowników. Był wśród nich, uważany przez resztę za Niemca, Adalbert Golomb, czyli Wojciech Gołąb ze Związku Polaków w Niemczech – Okręg Opole. W czasie, kiedy w hali prowadzili rozmowy na ważne, aktualne tematy, w którymś momencie usłyszeli strzały i krzyki. Po jakimś czasie kolejne strzały i wybuch. Zamach? Sabotaż? Wehrwolf? Sprawa wyjaśniła się, kiedy pojawił się milicjant prowadzący ze sobą 19-letniego Niemca – Bertolda Schreidera. Okazało się, że kiedy funkcjonariusz był na obchodzie terenu przyległego do zakładów, zauważył jakiegoś mężczyznę przechodzącego przez mur do fabryki. Ruszył więc za nim. Dojrzał, że tamten klęczał obok studni i kopał w ziemi. „Ani chybi zamach” – pomyślał. Następnego dnia miały tędy przejeżdżać – z uwagi na prosty odcinek – na pełnej prędkości wagony z gośćmi, a dokładnie lokomotywa i pięć wagonów. Po chwili obserwowany mężczyzna podszedł do słupa i nakleił na nim jakąś kartkę. Milicjant postanowił go ująć. Kiedy tamten podjął próbę ucieczki, padły strzały ostrzegawcze. Wtedy się zatrzymał. Funkcjonariusz bał się samodzielnie rozbroić nieznany mu ładunek, więc oddał do niego strzały. Za trzecim razem trafił. Wybuch uszkodził dwie szyny przy zwrotnicy. Na kartce przytwierdzonej do słupa widniał tekst: Wy wszystkie Polaki, won do Polski, bo tu jest i będzie Deutschland. A jak nie usłuchacie, to was pozabijamy, tak jak zabiliśmy wasze dostojniki, wy polskie świnie”. I stempelek: „Hitlerjugend in Oberschlesien”. Rozpoczęła się narada, co począć z zatrzymanym…
Pozycja ta nie rzuca na kolana, ale jest bardzo cenna. Wydana w niecały rok po wojnie, w nieznanej serii, niewątpliwie w bardzo niskim nakładzie, w formie broszurowej, a więc mniej odpornej na zniszczenie i z mniejszymi szansami na przetrwanie. Fabuła kryminalna, z milicjantem, z Wehrwolfem, z dynamiczną, choć jedynie chwilowo, akcją, z wątkiem dotyczącym palącego problemu niewłaściwego podejścia Polaków do rodaków zamieszkałych do zakończenia wojny na terenach niemieckich. Jednym słowem: rarytas.
