- Autor: Bogusławska Zofia, Tatarkiewicz Celina
- Tytuł: Pawie pióro
- Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX
- Rok wydania: 1972
- Nakład: 40350
- Recenzent: Robert Żebrowski

Starszy sierżant Olszyna na tropie, czyli spacerkiem i biegiem po Kazimierzu Dolnym i okolicy
Zofia Bogusławska (1900-1993) napisała dwanaście powieści dla młodzieży, przy czym pięć wspólnie z Celiną Tatarkiewicz (?-1980), która to na swoim koncie ma dwie samodzielne powieści. Recenzowana pozycja liczy 155 stron, a jej cena okładkowa to 25 zł. Autorką ilustracji była Stanisława Saloni.
Akcja toczy się w Kazimierzu Dolnym i Janowcu, prawdopodobnie w latach 60. (w roku, w którym Górnik Zabrze w meczu piłki nożnej pokonał Stal Rzeszów 3:0 – nie udało mi się jednak ustalić tej daty).
Na terenie miasta działała „Banda Kuby”, w której w skład wchodzili nastolatkowie w wieku 11-13 lat: Kuba Pietruszko (wódz), Tomek Kurant (intelektualista o ps. „Myśliciel”) oraz Zdzich Falenta (fizyczny, „siła i talenty sportowe, umysłem się nie odznaczał”), a ponadto Karol Baksa, Franuś Oczko, Kazek Kwasek i Elka Chwalibożanka, a aspirował do ich grupy 8-letni Łukasz Drobina posiadacz psa wabiącego się „Lew”. Dzieciaki miały szeroki wachlarz działań, były m.in. Niewidzialną Ręką.
Pewnego lata w pensjonacie „Mimoza”, którego kierowniczką była ciotka Elki, w tym samym czasie, ale oddzielnie, zamieszkało dwóch mężczyzn – Józef Kwiecień lat 46 z Łempiku oraz Adam Zima lat 20. W kawiarence „Pod Jabłuszkiem” mały Łukasz zauważył u jakiegoś Grubasa mapkę z odręcznym rysunkiem – jak nic planem do skarbu. Powiadomił o tym kaprala MO Grzegorza Jesioniaka. Mniej więcej w tym samym czasie Tomek „Myśliciel” znalazł u dziadków na strychu stary list adresowany do nich od jakiegoś Franciszka, informujący o tym, że ich syn – Czesław ps. „Radosny” zginął w wyniku denuncjacji sąsiada Edmunda Millera. Było to w czasie wojny, kiedy dziadkowie mieszkali jeszcze w Łempiku koło Miechowa. Znaleziony list przekazał Kubie, a ten ukrył go w skrytce w opuszczonej faktorii. Drobina tymczasem zaczął śledzić grubego typa, który kręcił się po okolicy i wyraźnie czegoś szukał. Niedługo potem nieprzytomnego Łukasza znaleziono pod „Mimozą”. Wódz Pietruszko zaś ujawnił, że ze skrytki ktoś zabrał schowany tam list. Korespondencję tę wraz z planem sytuacyjnym, który w kawiarni miał Grubas, znalazł w przewodniku leżącym w błocie pensjonariusz Zima. Wkrótce potem wszystko to skradziono mu z wynajmowanego w „Mimozie” pokoju.
Jak sami widzicie sytuacja była bardzo skomplikowana, więc musiała wkroczyć w to milicja z miejscowego posterunku. Starszy sierżant Olszyna wspólnie z kapralem Jesioniakiem wzięli ostro do prowadzenia dochodzenia. Nasza młodzież też nie próżnowała. Postanowili śledzić Grubasa. Popłynęli za nim do pobliskiego Janowca, gdzie tamten spotkał się z jakimś mężczyzną, i podsłuchali jak rozmawiają o jakichś skarbach. Okazało się, że w grę wchodzą cenne gmerki.
Książka ta to przede wszystkim reklama – jak najbardziej zasłużona – jak najbardziej zasłużonego Polsce miasta z XIV wieku. Czytając ją aż chce się znów je odwiedzić, a na pewno warto, bo Kazimierz Dolny to miasto malownicze i klimatyczne, z bogatą historią i wielkimi tradycjami, ze średniowiecznymi i renesansowymi zabytkami, niepowtarzalnym rynkiem, który jest jego sercem, i urokliwymi wąwozami lessowymi. To miasto wypiekanych z drożdżowego ciasta kogutów, miejsce spotkań i wypoczynku artystów, świetna baza wypadowa do Bochotnicy (ruiny zamku Esterki), Puław (siedziba Czartoryskich) i Janowca (kolorowy zamek Firlejów). Jeśli chodzi o fabułę to przypomina mi ona młodzieżowe powieści Adama Bahdaja – „Kapelusz za sto tysięcy” i „Uwaga! Czarny parasol!”. Na pewno jest to powieść milicyjna, bo – poza młodymi detektywami – są i milicjanci, i prowadzone przez nich dochodzenie. Zakończenie zaś jest takie jak w niektórych sensacyjnych powieściach dla młodzieży, czyli …
Choć w książce nie ma telefonów komórkowych, komputerów, laptopów, internetu, kart bankomatowych, nie ma też elektrycznych hulajnóg ani papierosów elektrycznych, a dzieciaki nie mają na uszach słuchawek, to wydaje mi się, że powieść tak bardzo nie zestarzała się i wciąż może się podobać niektórym młodym czytelnikom, jak również sentymentalnym dorosłym.
Lokacje: w Kazimierzu Dolnym – fara (kościół parafialny św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja wybudowany ok. 1325 r.), ruiny zamku (zamek wybudowany w latach 40. XIV w.), Baszta (Wieża Łokietka, stołp z przełomu XIII i XIV w.), rynek (przełom XIV i XV w.) i studnia na nim, synagoga (z drugiej połowy XVIII w., ul. Lubelska 4), kamieniczki Przybyłów i Celejów (przy rynku), spichlerze (przy ul. Puławskiej i Krakowskiej, wizytówka miasta, z około 60 zbudowanych w XVI i XVII w. pozostało jedynie 11), Góra Trzech Krzyży (Wzgórze Trzech Krzyży, Góra Krzyżowa), Wąwóz Małachowskiego, Królewski Dąb (zasadzony w roku 1948 na miejscu zniszczonego w roku 1944 Dębu Króla Kazimierza Wielkiego), dworzec autobusowy (ul. Podzamcze 11), Dom Architekta (Stowarzyszenia Architektów Polskich, z roku 1955, Rynek 20), PTTK (Dom Turysty w XVII-wiecznym spichlerzu przy ul. Krakowskiej 61), Dom Prasy (Dom Wypoczynkowy RSW „Prasa” przy ul. Małachowskiego 17), Faktoria (Angielska, ul. Krakowska 51a, powstała w latach 30. XVII w.), plaża (naprzeciwko Domu Turysty PTTK), ul. Nadrzeczna (prowadzi od rynku, biegnie nad potokiem Grodarz), „Zielona Budka” nad Grodarzem; w Puławach – szpital i „Azoty” (Zakłady Azotowe „Puławy” uruchomione w roku 1966); w Janowcu – zamek (warowna rezydencja Firlejów z XVI w.).
