- Autor: Sarjusz-Wolski Marek
- Tytuł: Cisza po życiu
- Wydawnictwo: Iskry
- Seria: Oko w oko z życiem
- Rok wydania: 1989
- Nakład: 40000
- Recenzent: Robert Żebrowski

Krzyk przed śmiercią
Przyznam się szczerze, że o reporterskiej serii „Oko w oko z życiem” dowiedziałem się dopiero przed kilkoma dniami. Wydawana była przez Iskry, w latach 1988-1989, a ukazało się w niej łącznie 9 książek, z czego 5 jest w zainteresowaniu naszego Klubu.
Poza „Ciszą po życiu” są to: „Wezwanie”, „Inaczej”, „Zabiłem” i „Czernobyl”. Recenzowana pozycja jest najmniej reprezentatywna dla tej piątki, ale to właśnie ona wpadła mi w ręce w jednym z bookstopów. Liczy ona 242 strony, a jej cena okładkowa to 550 zł.
W dniu 9 maja 1987 roku doszło w dziejach lotnictwa polskiego do najtragiczniejszej pod względem liczy ofiar katastrofy. O godz. 11:12:13 samolot Polskich Linii Lotniczych Ił-62M SP-LBG „Tadeusz Kościuszko”, którego destynacją był Nowy Jork, ze 183 osobami na pokładzie, w trakcie podchodzenia do lądowania awaryjnego, po awarii silników, rozbił się na terenie warszawskiego Lasu Kabackiego, a wszyscy uczestnicy lotu LO 5055 ponieśli śmierć na miejscu.
Książka rozpoczyna się prawie czterdziestostronicowym zapisem korespondencji radiowej prowadzonej od godz. 10.07.18 pomiędzy samolotem a naziemną kontrolą ruchu powietrznego lotniska Warszawa-Okęcie oraz rozmów prowadzonych w kabinie samolotu. O godz.10:17:11 wydano zgodę na start. Po 23 minutach lotu, kiedy samolot minął Grudziądz [a był nad miejscowością Warlubie], włączył się akustyczny sygnał dzwonka oznaczający rozhermetyzowanie się kabiny [kadłuba]. Załoga stwierdziła pożar i utratę dwóch silników. Kapitan podjął decyzję o powrocie do Warszawy i jednocześnie zlewaniu paliwa. Pierwotnie samolot miał lądować w Modlinie, ale z uwagi na lepszą „obstawę” [pełne zabezpieczenie na wypadek rozbicia się samolotu], a także dłuższy pas startowy, kapitan po naradzie z załogą wziął kurs na Okęcie. Przy podchodzeniu do lądowaniu, w odległości 5 km od progu pasa, przy prędkości 470 km/h, „Kościuszko” zderzył się z ziemią, ulegając całkowitemu zniszczeniu w wyniku wybuchu i pożaru. Ostanie słowa, jakie zarejestrowano z kabiny brzmiały: „Dobranoc!!! Do widzenia!!! (krzyk), „Cześć!!! Giniemy!!!”.
W dalszej części książki są zawarte opowiadania o życiu niektórych ofiar z załogi i spośród pasażerów, stworzone na podstawie relacji i materiałów przekazanych przez członków rodzin poległych. Kończy się ona zaś zawiadomieniem Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie o wydanym w dniu 31 grudnia 1987 roku postanowieniu o umorzeniu śledztwa w sprawie katastrofy wobec niestwierdzenia przestępstwa. „Z zebranego w toku postępowania przygotowawczego materiału wynika, że przyczyną katastrofy samolotu było zniszczenie silnika lewego wewnętrznego (…) Spowodowane było ono wadami technicznymi węzła pośredniej podpory, które doprowadziły do urwania wału turbiny niskiego ciśnienia, a następnie do rozerwania zespołu wirnika tej turbiny”. Usterkę tę można było wykryć tylko podczas remontu silnika wykonywanego jedynie przez producenta. W uzasadnieniu postanowienia znalazło się też stwierdzenie rozwiewające podejrzenia wobec załogi samolotu. „Jej stan psychofizyczny oraz działanie podczas lotu w warunkach ekstremalnie trudnych, jak również decyzje podejmowane przez kpt. Zygmunta Pawlaczyka, były prawidłowe i nie miały związku przyczynowego z katastrofą”.
W książce tej nie przedstawiono działań dochodzeniowych na miejscu zdarzenia, wersji śledczych i czynności dowodowych, co powodować może u czytelnika duży niedosyt. Zamiarem autora jednak było przede wszystkim ukazanie życia wybranych postaci z grona ofiar i cel ten został osiągnięty. Ciekawostką, zamieszczoną na wewnętrznej stronie tylnej okładki, jest zapowiedź kolejnej pozycji z cyklu „Oko w oko z życiem”, a mianowicie książki Henryka Nakielskiego „Jako i my odpuszczamy”, w której opisane są także losy płk. Stanisława Skalskiego w latach stalinizmu. Przypomnijmy, że w czasie II WŚ był on „podniebnym asem” zarówno w Kampanii Wrześniowej, jak też Bitwie o Anglię oraz w dalszych zmaganiach nad Europą Zachodnią i Północną Afryką. Wg tzw. „Listy Bajana” był on najskuteczniejszym polskim asem myśliwskim w czasie wojny. Po wojnie wrócił do kraju. W roku 1948 został aresztowany przez MBP pod sfingowanym zarzutem szpiegostwa na rzecz Wielkiej Brytanii, a w roku 1950 – w tzw. procesie kiblowym – skazany na karę śmierci. W 1951 roku został ułaskawiony przez Bieruta, a karę śmierci zamieniono mu na dożywotnie więzienie. W wyniku rewizji sprawy, w roku 1956 major Skalski został uniewinniony, zwolniony z więzienia i otrzymał odszkodowanie pieniężne. Książka „Jako i my odpuszczamy” ukazała się tego samego roku, czyli 1989, ale w serii … „Świadkowie historii”. Mam ją już na celowniku.
