Otwinowski Stefan – Gwiazdy i ziemia 498/2025

  • Autor: Otwinowski Stefan
  • Tytuł: Gwiazdy i ziemia. Sztuka w 4 aktach
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
  • Rok wydania: 1955
  • Nakład: 2175
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Nie od razu Nową Hutę zbudowano, podobnie jak Kraków i Rzym

Z utworami Stefana Otwinowskiego (1910-1976) wcześniej nie miałem do czynienia. Recenzowana pozycja liczy 136 stron, a jej cena okładkowa to 9 zł. W czasach PRL-u dramaty kryminalne lub z takim wątkiem, w formie książki były ekstremalnie rzadko wydawane. Jest to o tyle dziwne, że w tym samym czasie w telewizji królowały spektakle Teatru „Kobra”.

Jeśli już jakaś sztuka została wydrukowana jako książka to miała bardzo nikłe nakłady, czego „Gwiazdy i ziemia” są najlepszym przykładem.

Akcja sztuki toczy się w Krakowie, w kilku miejscach, w przeciągu trzech miesięcy w roku najprawdopodobniej 1951, a ostatni akt trzy lata później, kiedy już działa Huta.

W niedługo po tym jak Franciszek Sąsiadek – pracownik biura, które projektowało osiedla Nowej Huty – wyszedł z mieszkania profesora-etnografa Karola Lindego, które znajdowało się w tym samym budynku co biuro, na ulicy rozległy się strzały. Grający w tym czasie na fortepianie profesor nie słyszał ich. Po chwili do jego mieszkania wszedł znajomy – młody Wacek Wisłocki, pod pretekstem pożyczenia książki pt. „Historia filmu”. Kiedy profesor poszedł po nią do drugiego pokoju, chłopak wyciągnął z kieszeni pistolet i schował go pod poduszkę tapczanu. Potem – razem z książką – szybko wyszedł z mieszkania.

O dokonanym zabójstwie powiadomiła etnografa jego córka – Krystyna, która przyszła do domu w towarzystwie swojego kolegi – dziennikarza Feliksa Bramsa. Ten przypadkiem znalazł ukryty pistolet. Nikomu nic nie mówiąc, schował go do kieszeni. Od Lindego dowiedział się, że osobą, która go jako ostatnia odwiedziła go przed ich przyjściem był Wisłocki. O tym, że ofiarą morderstwa padł Sąsiadek, poinformowała ich gospodyni. Okazało się, że Wacek wraz z czterema innymi osobami został zatrzymany i aresztowany. Kiedy Brams obejrzał znalezioną broń, okazało się, że ostatnio nie była ona używana, gdyż w magazynku był komplet naboi. Dziennikarz podjął się prywatnego śledztwa w celu ustalenia, kto zlecił dokonanie zabójstwa, tym bardziej, że opierając się na swoich wcześniejszych obserwacjach, miał już jakieś podejrzenia. Okazało się, że celem napadu była kradzież planów budowy osiedla, które Sąsiadek miał mieć w teczce. Jednak zamiast tego była w niej kopia bezpośrednia z oryginału partytury „Krakowiacy i górale”. Jak się później okazało, stała się głównym dowodem winy.

W sztuce, która miała ukazywać działalność organizacji Związku Młodzieży Polskiej, mamy zarówno postacie pozytywne jak np. syn zamordowanego – Adam Sąsiadek z zarządu 56 brygady ZMP, jak i negatywną – oczywiście napiętnowaną – która był Jerzy Święcki – instruktor techniczny brygad, któremu zarzucono „sabotowanie awansu społecznego” poprzez „hamowanie rozwoju szkolenia szoferskiego”. Dramat ten nie rzuca na kolana, zestarzał się i w niczym nie zaskakuje. Czy jest to produkcyjny kryminał, czy też kryminalny produkcyjniak? Wg mnie, mimo wszystko, to pierwsze. Do czytania polecam jedynie jako „zabytek”.

PRL-ogzim: Dom Kultury w pałacu „Pod Baranami” (działał w latach 1947-1990).