Kostecki Tadeusz – Trzy ziarnka żwiru 34/2022

  • Autor: Kostecki Tadeusz (Krystyn T. Wand)
  • Tytuł: Trzy ziarnka żwiru
  • Wydawnictwo: LTW
  • Seria: Kryminał
  • Rok wydania: 2018
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Robert Żebrowski

ŚMIERĆ TO EPILOG, KTÓRY STAŁ SIĘ PROLOGIEM

Tadeusz Kostecki należy do prekursorów i tuzów polskiego kryminału, a także do moich ulubionych autorów (wliczając w to również westerny). Bardzo ciekawy artykuł o tym pisarzu znajduje się na stronie klubowej w recenzjach, a nosi tytuł: ”Tadeusz Kostecki: Polski suspense”. Jeszcze do niedawna wydawało się, że jego twórczość jest w pełni rozpoznana, aż tu w 2018 roku na rynku ukazały się po raz pierwszy jego książki – „Dom tajemnic” i właśnie „Trzy ziarnka żwiru”. W internecie można jeszcze znaleźć informację, że rękopisy trzech jego powieści powstałe w czasie okupacji tj. „Droga mężczyzny”, „Plamy na słońcu” i „Sługa Boży”, spłonęły podczas Powstania Warszawskiego. Nie znalazłem żadnych bliższych informacji odnośnie tych powieści, tak, że nie wiem nawet, jaki gatunek reprezentowały (może któryś z Klubowiczów ma jakieś informacje na ten temat i podzieli się nimi na Facebooku).

Wydanie książkowe opracowane zostało na podstawie maszynopisu pozostawionego przez autora (ciekaw jestem, czy Wydawnictwo LTW jeszcze nas czymś odnośnie tego pisarza zaskoczy – kolejnym maszynopisem lub może jakimś nieznanym gazetowcem). Jest to 47 tom w serii „Kryminał”. Powieść liczy 248 stron. Okładka przedstawia kokardę, tytuł zaś nawiązuje do głównego śladu w sprawie. Na okładce nie ma ceny, ja zaś kupiłem tę książkę za 15 zł.

Warszawa. Rok 1960. Z Wisły wyłowione zostają zwłoki nieznanej dziewczyny. Sekcja wykazuje, że miała ona ok. 13 lat i była w … 9 tygodniu ciąży, a ponadto – w chwili śmierci – pod wpływem alkoholu. Dziewczyna nie miała obrażeń, poza tymi, które odniosła, gdy jej ciało wyciągano bosakiem. W zaciśniętej dłoni znaleziono natomiast trzy grudki – rzadko spotykanego – czerwonego żwiru. Wypadek, samobójstwo, czy zbrodnia ? Śledztwo w tej sprawie prowadzi porucznik Kownar z Komendy Głównej, pod nadzorem majora Białka, z pomocą kilku innych milicjantów. Po pierwsze – należy ustalić tożsamość dziewczynki, po drugie – miejsce, w którym wpadła do wody, po trzecie – sprawcę ciąży, a po czwarte – sprawcę zbrodni (o ile faktycznie do niej doszło). Śledztwo idzie jak po grudzie. Przesłuchiwani świadkowie zeznają nieprawdę. Dochodzi do zamachów na życie policjanta i osób podejrzanych. W tle pojawiają się przestępstwa obyczajowe i handel narkotykami. W wyniku zorganizowanej przez milicję zasadzki dochodzi do przełomu w sprawie …

Książkę szybko się czyta z uwagi na styl pisania. Zabrakło mi w niej jednak doktora Kostrzewy (Kownar nie jest tak przebojowy, precyzyjny i inteligentny, choć nie można mu odmówić zaangażowania, wnikliwości i ludzkich odruchów). Nie podeszła mi też tematyka tej książka. Ogólnie powieść jest dobra, ale wcześniej czytane przez mnie kryminały Kosteckiego oceniam jako lepsze od niej.
Z PRL-ogizmów: samochody – Volkswagen i Opel Kapitan, lokale – Grand Hotel, Bristol, Lazurowa, alkohol – wermut, cacao choix, piterment, eksportowa, wiśniówka i porter.

Najbardziej przypadły mi do gustu cytaty:
„Więc, cóż z tego ?” (niedzisiejsze powiedzenie wielokrotnie padające w dialogach)
„Powinna być wszechobecna. Może kiedyż do tego dojdzie” (to o Milicji)