Jasieńczyk Janusz (Poray-Biernacki Janusz) – Gwiaździsty szalik, czyli Piotr Paweł detektywem. Dreszczowiec kryminalny 219/2026

  • Autor: Jasieńczyk Janusz (Poray-Biernacki Janusz)
  • Tytuł: Gwiaździsty szalik, czyli Piotr Paweł detektywem. Dreszczowiec kryminalny
  • Wydawnictwo: Polska Fundacja Kulturalna Londyn
  • Rok wydania: 1974
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Ochotniczy, prywatny oddział Scotland Yardu

Janusz Stanisław Poray-Biernacki (1907-1996) to polski pisarz osiadły po wojnie w Londynie. Książka liczy 191 stron, ceny okładkowej brak.

Akcja toczy się w Anglii, w Londynie, a częściowo też w Belgii i we Francji, w roku 1960 (wówczas to 4 października wypadał we wtorek).

Piotr Paweł Borowski (absolwent SGH, pilot Spitfire’a w RAF-ie, a obecnie handlowiec) mieszkał w Londynie wraz z żoną Elą (lekarką, byłym oficerem AK) i nastoletnim synem Witusiem (uczniem liceum francuskiego). Należał do Brytyjskiego Klubu Filmowego (British Film Club, zwanego też Brytyjskim Kinem Klubowym) położonego w Waterloo. Któregoś dnia udał się tam na film Wajdy „Popiół i diament” [z roku 1958]. Po zakończeniu seansu w klubie zrobiło się zamieszanie. W pokoju obok sali projekcyjnej znaleziono martwego mężczyznę. Pojawili się policjanci i Chief Inspektor (czyli nadinspektor) New Scotland Yard – Harold Richard Mills – podwładny Sherlocka Mycrofta Powella. Borowski wziął z szatni płaszcz, podniósł swój szalik – nie wiadomo czemu leżący na ziemi – i wrócił do domu.

Tymczasem policjanci przeprowadzali oględziny. Nieboszczyk siedział w wygodnym fotelu, przy szklaneczce sherry. Zginął od strzału w serce oddanego z bliskiej odległości. Na podłodze, na wysokości jego prawej dłoni, leżał wojskowy rewolwer Smith-Weston 0,75 (powinno być: Smith-Wesson). W kieszeni jego marynarki znaleziono notatkę sporządzoną w dziwnym języku. Okazało się, że ofiara nie była członkiem klubu. Rozpoczęły się przesłuchania pracowników i sprawdzanie księgi gości. Badania wykazały, że na rewolwerze były jedynie odciski denata. Wszystko wskazywało więc na to, że było to samobójstwo. Tak też orzekł koroner. Policji nie udało się jednak ustalić tożsamości zmarłego, a jedynie to, że miał zagraniczne ubranie. Zapis na kartce rozpracował polski naukowiec – Bogusław Szczeniewski. Był on wykonany w języku amharyjskim, używanym w starożytnej Etiopii, takiej abisyńskiej „łacinie”. Był to tekst „Pieśni Królewskiej”.

Na szaliku Piotra Pawła, z którym wrócił z klubu, jego żona ujawniła ślady krwi. Nic nie mówiąc mężowi wzięła go ze sobą do pracy, do szpitala. Badania wykazały, że plamy pochodzą z krwi grupy „AB”, a jej małżonek miał grupę „0”. Okazało się, że nie był to jednak szalik Borowskiego, bo ten odcinał metki, a w tym metka z „Devansa” była nieodcięta. Wyglądało na to, że mógł to być szalik, który porzuciła osoba będąca w pokoju, w którym znaleziono zwłoki. Tak się złożyło, że to Piotr – na podstawie zdjęcia stojącego w mieszkaniu znajomych – zidentyfikował ofiarę. Był nią docent Uniwersytetu Hebrajskiego – Jakub Izaak Ben-Topaz, który miał żonę Nikę. Ta, z uwagi na to, że koroner stwierdził samobójstwo, nie mogła dostać odszkodowania z ubezpieczenia męża. Borowscy postanowili jej w tym pomóc. Dlatego też „wszczęli” prywatne dochodzenie, w którym poza nimi i Niką, brali też udział: kasjerka z klubu Marta MacInness nazywana „Myszką”, Władek Ziomek, który w Kedywie miał pseudonim „Grzechotnik”, Józek MacLeon oraz Makowski ps. „Rumak”, a w końcowej fazie – Ferdzio O’Koński. Tropy wiodły do budynku przy Queens Gate, gdzie m. in. mieszkał też „jakiś pisarz Poray”, choć on akurat ze sprawą nie miał nic wspólnego.

Bardzo sympatyczna jest ta powieść z życia naszych rodaków na obczyźnie i bardzo sympatyczni są jej bohaterowie prowadzący prywatne śledztwo. Ich wzajemną relację można określić słowami: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Autor książki zafundował nam ciekawą wycieczkę po Londynie. Można odnieść wrażenie, że zobaczyliśmy przynajmniej połowę tego miasta. Powieść ma wiele akcentów patriotycznych. Wspominane są: walki o Tobruk, Powstanie Warszawskie, AK, Kedyw i wywiad „Dwójka”. Jak widać chociażby po „Sherlocku Mycroftcie” czy „jakimś pisarzu Porayu” autor lubił zabawić czytelnika, choć mam świadomość, że większości jego aluzji, w odróżnieniu od Polaków mieszkających w Londynie, nie miałem szans zrozumieć. Z uwagi na powyższe należy stwierdzić, że „Gwiaździsty szalik”, choć nie jest pozycją wybitną, to mimo wszystko bardzo atrakcyjną.

Anglicyzmy: samochody – policyjny Humber, Ford Consul, Rolls-Royce, Morris, Ford Zodiak, włoski skuter Lambretta, książka „Przygody Ojca Browna”, film – western „Johny Guitar” (z roku 1954), polska kawiarnia na Earls Court zwana „Kiszką”.

Menu polskiego klubu „Biały Koń”: polska kiełbasa, zrazy i bigos oraz wódka czysta-ojczysta, żubrówka, krupnik i jarzębiak.

Ulubieni kompozytorzy inspektora: Bach, Chopin, Beethoven i Mozart [też tak uważam].