Boileau-Narcejac – Widmo w zamku Kermoal (Sans atout et le cheval fantome) 216/2026

  • Autor: Boileau-Narcejac
  • Tytuł: Widmo w zamku Kermoal (Sans atout et le cheval fantome)
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Seria: Klub Siedmiu Przygód
  • Rok wydania: 1974
  • Nakład: 30277
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Tu mówi koń widmo

Recenzowaną powieść wydano we Francji w roku 1971. Książka liczy 133 strony, a jej cena okładkowa to 13 zł.

Nastoletni Francois Robiou ps. Bez Atu, przygotowujący się do matury, wyjechał z Paryża na ferie do zamku Kermoal leżącego obok Portsall, niedaleko Brestu, w Departamencie Finistere [czyli Koniec Ziemi]. Zamek należał do jego ojca-mecenasa, znanego adwokata Sądu Najwyższego, który niedawno wystawił go na sprzedaż. Zarządcą nieruchomości był niejaki Jaouven, który mieszkał tam wraz z żoną i synem (Jean-Marc był troszkę starszy niż Francois). Zamek pochodził z 1160 roku, a przylegająca doń Kaplica Przebaczenia z XIII wieku.

Już pierwszej nocy Francois miał możliwość ujrzenia, a dokładnie usłyszenia widma, które wg Jaouvena od kilku dni nawiedzało zamek. Niewidzialny koń bardzo hałasował: stąpał, stukał, biegał, rżał i wydawał inne dźwięki, a co najciekawsze, zostawiał też ślady. Na zamku zjawił się też mężczyzna, który przedstawił się jako Van der Troost z Amsterdamu, a który zainteresowany był nabyciem warowni. Kolejnej nocy hałasy widma powtórzyły się, a następnego dnia rano chłopcy znaleźli pod murami leżącego, nieprzytomnego mężczyznę z guzem na skroni, guzikiem w dłoni i wykonaną ze złota figurką konia w kieszeni płaszcza. Rodzina zarządców zaopiekowała się nim, kładąc go do łóżka. Innej pomocy nie mogli udzielić, gdyż telefon nie działał, a samochód nie chciał odpalić. Po jakimś czasie mężczyzna zniknął – nie wiadomo, co się z nim stało.

Kiedy w Kermoal znów zjawił się kupiec z Holandii, Bez Atu zauważył, że kierowcy jego Bentleya – Heinrichowi brakuje przy płaszczu guzika, takiego, jaki miał w dłoni mężczyzna znaleziono pod murem. Chłopak udał się w ślad za nimi do Portsall, by tam ich śledzić. Udało mu się podsłuchać ich rozmowę, ale wyłowił z niej tylko trzy słowa: Berg, Kapelle i Altar, czyli Zamek, Kaplica i Ołtarz. Więcej już nie usłyszał, choć w dalszej części rozmowy mogły paść również i takie słowa: Bunkier, Skarb i Kradzież.

Książka jest sympatyczna, atrakcyjna i lekka w czytaniu. Młodszych nastolatkom powinna się spodobać także i teraz. Dla dorosłych jest raczej zbyt naiwna, choć starzy sympatycy Klubu Siedmiu Przygód nie powinni mieć z tym problemu.