- Autor: Bekajło Marian, Wiernik Bronisław
- Tytuł: Kto zabił Szańca?
- Wydawnictwo: Czytelnik
- Rok wydania: 1966
- Nakład: 7280
- Recenzent: Robert Żebrowski

„Czy pamiętasz rodzinę listonosza w wiosce pod Horyniem?”, czyli Nowa Ruda w roli głównej!
Marian Bekajło (1930-2007) napisał tylko tę jedną książkę, a zasłynął z tego, że był reżyserem, reportażystą i sprawozdawcą Polskiej Kroniki Filmowej, w czasach PRL-u każdorazowo poprzedzającej projekcję filmu w kinach. Bronisław Wiernik (1909-1989) natomiast był zasłużonym dla Polski Ludowej i innych krajów Demokracji Ludowej piewcą komunizmu, obrońcą jego wyznawców i oskarżycielem wrogów klasowych.
Wśród jego „dzieł” są m.in.: „Józef Pehm-Mindszenty, szpieg w kardynalskiej purpurze”, „Wall Street napada na Koreę”, „Wschód jest czerwony, słońce wschodzi …” (reportaże z Korei, Wietnamu i Chin), „Któregoś dnia w Nowej Hucie”, „Na pirackiej wyspie – wspomnienia marynarzy ze statku „Praca”, „Cień kapitana Daileya” i kilka im podobnych,
Recenzowana pozycja liczy 223 strony, a jej cena to 12 zł.
Akcja toczy się w latach 1946-1949, w fikcyjnym – wg autorów – mieście na Ziemiach Zachodnich, a wg mnie w Nowej Rudzie na Dolnym Śląsku, gdzie akurat latem tego roku się pojawiłem (odbywała się tam 31 edycja Międzynarodowego Festiwalu Folkloru). W książkowej miejscowości jest Stary Zamek [zamek Stillfriedów], kopalnia [„Nowa Ruda”], szyb „Piast” [mieści się tam obecnie muzeum i podziemna trasa turystyczna], szyb „Bolesław” [w pobliskiej wsi Przygórze], fabryka włókiennicza [zakłady przemysłu włókienniczego „Nowar”], browar [produkował piwo noworudzkie], kluby sportowe: „Górnik” i „Włókniarz” [w wyniku ich połączenia powstał Piast Nowa Ruda], Hotel Polski, kino „Piast” przy ul. Fredry [działało pod numerem 7 na tej ulicy], „Teatr Robotniczy” [taki teatr działał m.in. w Bielawie położonej ok. 20 km od Nowej Rudy], a także liczne lokale gastronomiczne, z których większość była przy Rynku: „Słoneczko”, „Sądeczanka”, „Gastronomia”, „Podlasianka”, „Piwniczanka’, „Lublinianka”, „Bałtyk” (koło kopalni), Hohenzollern Restaurant [w przepięknej kamienicy przy ul. Przechodniej 3]. To tyle tytułem ustalenia miejsca akcji.
Komendant posterunku MO [przy ul. Kolejowej 18] – starszy sierżant Krajewski, został powiadomiony o tym, że przed apteką na ul. Piastów [nr 5, obecnie – Apteka Piastowska], został zamordowany naczelnik Wydziału Rolnego – inżynier Szaniec. Było to w dniu 26 kwietnia 1946 roku. Strzały do niego oddane słyszane były o godz. 0.20 . Podejrzewano, że był to mord polityczny, gdyż dokonano go na cztery dni przed ogólnopolskim referendum, a Szaniec był przewodniczącym komisji. Podejrzenie padło też na naczelnika poczty – Wojciecha Rzeszota, któremu Szaniec odmówił przekazania poniemieckiego gospodarstwa wraz z pasieką, sadem i maszynami. Oczy mieszkańców zwróciły się też na miejscowego dziwaka – hrabiego Teodora Ostrogskiego oraz młodego Kazika Sowińskiego, o którym mówiono, że w przeszłości szefował jakiemuś oddziałowi UPA, a obecnie jest angielskim szpiegiem.
W dniu referendum, czyli 30 czerwca, zamordowano towarzysza Podgórskiego – sekretarza miejscowej PPS. Zginął on za polską rację stanu. Sprawców zabójstwa zatrzymał – jeszcze tego samego dnia – komendant Krajewski, gdy próbowali uciec przez granicę. Jednak morderstwo Szańca nie zostało wyjaśnione. Po jakimś czasie milicja zrobiła nalot na pocztę, gdzie ujawniono magazyn szabrowników. Naczelnik Rzeszot został aresztowany. Nie udowodniono mu jednak nic ponadto. Tymczasem hrabia z dużym zaangażowaniem czegoś poszukiwał. Okazało się, że nie czegoś, a kogoś, konkretnie zaś Hawryłę Hrubelnego ze Lwowa – mordercę z SS Hałyczyna, jednostki Waffen SS „Galizien”, utworzonej w roku 1943, złożonej z ukraińskich ochotników z Galicji. Trwały też milicyjne poszukiwania zabójcy Szańca.
Muszę stwierdzić, że jest to bardzo dobry kryminał. Mamy poruszone w nim tematy dotyczące tego, czym żyło polskie powojenne społeczeństwo, a więc: ukrywających się zbrodniarzy wojennych, działalność UPA, zagranicznych szpiegów oraz podziemie reakcyjne. Mimo tego jest to czysty kryminał. Głównym detektywem w tej powieści okazał się hrabia i trzeba przyznać, że oba swoje dochodzenia przeprowadził profesjonalnie. Dużym plusem jest małomiasteczkowa sceneria, w której rozgrywa się akcja. Jednak, by ten plus był faktycznie duży, trzeba wiedzieć, że jest to Nowa Ruda, by identyfikować konkretne lokalizacje. Zachęcam do przeczytania tej książki, zachęcam również do odwiedzenia Nowej Rudy – najlepiej w czasie letniego festiwalu, kiedy pojawiają się tam śpiewacy, muzycy i tancerze z różnych świata, w swoich bardzo kolorowych strojach ludowych. Jeśli ktoś lubi aktywny wypoczynek – połazić, pooglądać, pozwiedzać, podowiadywać się różnych ciekawych rzeczy, a ogólnie pogimnastykować swoją mózgownicę i poszerzyć zakres wiedzy to Nowa Ruda ze swoją kopalnią-muzeum i podziemną trasą turystyczną, jak również naziemną trasą po dawnych lokalach gastronomicznych, a także jej okolice (Dzierżoniów, Bielawa, Srebrna Góra, Kłodzko, Ząbkowice Śląskie, podziemne kompleksy projektu Riese w Górach Sowich) idealne się do tego nadają. Jak najbardziej – Prezesie – można pomiędzy tymi lokalizacjami przemieszczać się rowerem, ale należy pamiętać, że czasem jest pod górę, a nawet bardzo ostro pod górę (szczególnie w rejonie Przełęczy Walimskiej).
PRL-ogizmy: kopalnia węgla kamiennego „Bobrek” w Bytomiu, niemiecki motocykl NSU, niemiecki rower „Diamant”, papierosy „Bałtyk” i „Triumf”, paczki UNRRA, ZWM, PPS, PPR, Państwowa Centrala Handlowa, Państwowy [Główny] Urząd Likwidacyjny (1945-1951) zajmujący się majątkami opuszczonymi i porzuconymi, Państwowy Urząd Repatriacyjny (1944-1951), Komisja Przesiedleńcza, Komisja Osiedleńcza, cyrk „Arlekin” [a nie „Arizona”?], filmy wyświetlane w kinie: „Profesor Wilczur” (z roku 1938), „Wacuś” (1935) i „Złota Maska” (1940).
