Ziółkowska Maria – Śmierć powróciła nocą 322/2025

  • Autor: Ziółkowska Maria
  • Tytuł: Śmierć powróciła nocą
  • Wydawnictwo: Wielki Sen
  • Seria: Seria z Warszawą (# 63)
  • Rok wydania: 2015
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki

LINK Klubowa Księgarnia
LINK Recenzja Roberta Żebrowskiego

Adzie wszystko wypada, nawet umrzeć

„Śmierć powróciła nocą” to jedyny kryminał w dorobku Marii Ziółkowskiej, parającej się głównie twórczością dla młodzieży. Powieść ta pozostałaby zapewne po dziś dzień dostępna jedynie w gazetowych odcinkach na przykład „Głosu Koszalińskiego” (bo drukowana była też na łamach innych znamienitych tytułów za czasów panowania Władysława Gomułki), gdyby nie starania Klubu Mord.

Dzięki tym pasjonatom mamy dostęp do edycji książkowej. Kryminał to dość chaotyczny, ale za to niezbywalne walory obyczajowe, nawet nieco historyczne. Łączy wątki morderczo-sercowe oraz warszawskie. A jeżeli potraktujemy „Śmierć” jako groteskę, a są po temu powody, to powieść zyskuje nowy blask. Oto pisarka poczytnych romansów Ada Kamińska zostaje zastrzelona w swej willi na krańcach Warszawy, a więc może na Saskiej Kępie (sic!). Użyto broni kaliber 9 mm. O śmierci zawiadamia milicję gosposia, niejaka Saganowska, a śledztwo obejmuje porucznik Wróbel z Pałacu Mostowskich. Oczywiście przewija się tu cała grupa funkcjonariuszy różnej szarży, z pułkownikiem Strójwąsem na czele. Śledztwo idzie w rozmaitych kierunkach. Może Adę kropnął niejaki Telepa ze Szczecina, może podkochujący się w niej młodzieniec, może w całą sprawę zamieszany jest osobiście porucznik Wróbel, który, jak się okazuje też bywał u Ady. Cała zgraja umizgiwaczy smaliła cholewki do tej kobity, która urodziwa i pociągająca być musiała. Wymienionych podejrzanych starczyłoby na całą powieść , ale autorce mało. Okazuje się, że w podgrójeckiej wsi .. przed laty zastrzelono z tej samej broni pewnego księdza. Ponadto pojawia się dziwna postać absztyfikanta gosposi – pan ze Służewca. Skradziono zawartość szkatułki z bliżej nieokreślonymi kosztownościami. Może tu był motyw zbrodni, a nie któryś z afektów zadziałał?. W pewnym momencie pojawia się nawet wątek szpiegowski. Trochę tak, jakby Maria Ziółkowska wrzuciła wszystkie znane jej milicyjne motywy do jednego dzieła. Podążamy a to na ulicę Francuską, a to na Al. Wyścigową, a to znowu na Obrońców. Z kolei coś się dzieje na Żurawiej, w lokalu „Roxana” i w rejonie Grubej Kaśki (obecnie jet tu KFC). Im bliżej końca, tym bardziej czułem się skołowany, ale też usatysfakcjonowany pewnymi pomysłami pozakryminalnymi autorki. Weźmy gosposię Saganowską, która trafiła na faceta godnego jej uczuć i spędzała z nim upojne noce w szklarni (niczym we współczesnym francuskim filmie „Wiosna Juliette”) na Służewcu. Natomiast dla podniesienia prestiżu własnego i samooceny podawała się za…swoją chlebodawczynię i korzystała przy tym z rad wróżki, co tylko komplikowało śledztwo. No bo gdyby nie to, to nie byłoby fragmentu tkaniny z sukienki na krzaku przed domem denatki. Z radością przyjąłem także wzmianki o Kolei Grójeckiej: „dopiero za dworcem ciuchci grójeckiej skręcili w lewo w Wilanowską”. Obecnie Kolej Grójecka to już tylko Kolej Piaseczyńska, a budynek dworca w Grójcu został niedawno wyremontowany i pełni funkcję domu kultury. Zresztą o Grójcu jest tu więcej, w tonacji nieco prześmiewczej: „-Byliście kiedyś w Grójcu, poruczniku – spytał Smyk -A jakże – odpał zapytany ziewając. – Ja nigdy. Nie mam wysokiego i nim mniemania. Wyobrażam go sobie całkiem groteskowo, według powiedzonek: Taki bajer to na Grójec, coś pan z Grójca itp” Są to oczywiście anegdotyczne głupoty, gdyż Grójec to ciekawe miasto. Byłem tak kilka razy, nawet ostatnio, z Klubowiczem Remigiuszem Kociołkiem i wykonaliśmy sobie przy okazji wspólne zdjęcie przy pomniku jabłka. Jak zatem widzimy, w trakcie lektury, powstają rozmaite skojarzenia i to jest niewątpliwe wartość dodana powieści, którą, uważam warto było udostępnić miłośnikom gatunku w formie książkowej Pojawia się tu także nazwa słynnego Dworca Południowego, który pełni obecnie rolę rozległej pętli autobusowej dla linii ruszających w kierunku Piaseczna przede wszystkim.W pewnym zaś momencie porucznik wsiada do tramwaju linii 31, która jeździ zupełnie inaczej niż w latach 60.I takich drobiazgów rozsianych po całej poplątanej fabule jest dużo i one mnie szczególnie przyciągają. Na przykład, gdzie był lokal „Pod Arkadami”

Podsumowując, wydaje się że autorka nie do końca wiedziała jaką powieść chce napisać: kryminał, romans, utwór obyczajowy z Warszawą w tle. Wyszło nieco eklektycznie – za dużo wątków i postaci, ale walorów wartych lektury jest aż nadto, mimo że „Śmierć powróciła nocą” na pewno wybitnym kryminałem nie jest, ale dolny poziom szerokiej średniej gatunku trzyma. W każdym razie nudy nie ma , a to chyba najważniejsze. Z pewną taką nieśmiałością (niczym Kasia Niekrasz), mając powyższe na uwadze, zachęcam.