- Autor: Lisowski Tomasz, Orłowski Bolesław
- Tytuł: W poszukiwaniu dowodu rzeczowego
- Wydawnictwo: Wielki Sen
- Seria: Seria z Warszawą (# 129)
- Rok wydania: 2021
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Zwierzę, czyli kapitan opowiada o sprawie nr 9031
Autorzy są mi zupełnie nieznani i chyba trudno będzie ich poznać. Książka zawiera dwa opowiadania: tytułowe (liczące 64 strony) oraz „Jutro jedziemy na południe” Jerzego Normana (zrecenzowane zostanie oddzielnie). „W poszukiwaniu …” nie miało wcześniej wydania książkowego – w roku 1957 drukowane było w odcinkach na łamach „Głosu Olsztyńskiego”.
Akcja toczy się w Warszawie, Mińsku Mazowieckim i Pruszkowie, gdzieś w przedziale lat: 1952-1954.
Na nieodbudowanym jeszcze terenie dawnego warszawskiego getta, w pobliżu ulic: Bonifraterskiej, Franciszkańskiej i Nowotki [obecnie – Andersa], pośród hałd gruzu, przechodzący tamtędy milicjant znalazł ciało niespełna 30-letniej kobiety. Posiadała ona kilka tłuczonych ran zadanych zarówno tępym jak i ostrym narzędziem. Nie miała przy sobie żadnych dokumentów, jakichkolwiek pieniędzy, ani też zegarka i obrączki.
Sprawą tą – pod nadzorem n/n majora – zajął się n/n porucznik, który gdzieś tak w środku opowiadania awansował na n/n kapitana. Oczywiście nie działał sam. Współpracowali z nim: sierżant Król, chorąży Lis i plutonowy Kozioł, porucznik Kaniewski (grafolog) oraz Rudzeńska – kierownik dzielnicowej sekcji do walki z nierządem.
W trakcie oględzin miejsca zdarzenia znaleziono – jako narzędzie zbrodni – młotek. Dlatego też główne podejrzenie padło na gang tzw. młotkarzy. Dwa dni później w komendzie dzielnicowej zjawił się Kazimierz Graczyk z Mińska Mazowieckiego, który wcześniej zgłosił zaginięcie swojej żony – Marii oraz ich czteroletniego syna Jerzego. Zidentyfikował on zwłoki, a milicjanci zajęli się poszukiwaniami zaginionego chłopca. Wśród ruin znaleziono jego ciało przyłożone cegłami. Mimo wnikliwie prowadzonych czynności nie udało się ustalić sprawcy tych bestialskich zbrodni. Nic nie pomogło również włączenie się w śledztwo podporucznika Kowala, prowadzącego sprawę nr 2033, dotyczącą „młotkarzy”, na czele których stał „Czyżyk”, czyli Gienek Szancer, a wśród których był dobrze znany n/n porucznikowi/kapitanowi – „Mason” z ul. Franciszkańskiej, który działał „na wydrę” z użyciem butelki lub cegły. W wykryciu sprawcy pomógł jak to często bywa przypadek, a prawda okazała się przerażająca. Opisana w książce sprawa wygląda na autentyczną, niestety.
PRL-ogizmy: samochody – służbowa „Cytryna” (Citroen Traction Avant), Warszawa (produkowany od roku 1951), ZIS, „Dekawka” (niemiecki DKW nazywany „Dykta, Klej i Woda”), Opel de Lux („Olimpia”), warszawskie – XIX Komisariat MO na Pradze (komisariat o takim numerze de fato znajdował się na Woli, przy ul. Wolskiej 147), CDT (Centralny Dom Towarowy), kawiarnia „Kaktus” (bdb), restauracja w hotelu „Polonia”, Teatr Wojska (Teatr Domu Wojska Polskiego, działający w latach: 1950-1957) ze sztuką „Szwejk” (premiera 17 stycznia 1957 roku) – sztuka ta to książkowy anachronizm, a ponadto papierosy „Giewont”, gazety – „Przegląd Sportowy” i „Przekrój”.
