Lassota Ryszard – Alarm 286/2026

  • Autor: Lassota Ryszard
  • Tytuł: Alarm
  • Wydawnictwo: Młodzieżowa Agencja Wydawnicza
  • Rok wydania: 1979
  • Nakład: 60251
  • Recenzent: Robert Żebrowski

LINK Recenzja Waldemara Szatanka

Śledztwo prowadzą białe otoki, czyli Wojskowa Służba Wewnętrzna z JW 5069

Ryszard Lassota (ur. 1937) debiutował w „Almanachu Młodych 1958/1959” wydanym w roku 1960. Recenzowana pozycja liczy 238 stron, a jej cena okładkowa to 27 zł. Do składu powieść oddano w roku 1977, wydano ją w roku 1979, a na stronie tytułowej mamy podany rok … 1978.

Na przedniej okładce przedstawiono jednego z głównych bohaterów książki, czyli samolot MiG-21 oraz aparat szpiegowski w formie radia. Na tylnej okładce zaś mamy takie zdanie: „Książka niniejsza oparta została na autentycznym zdarzeniu”, co oczywiście zachęca do ustalenia faktycznego miejsca, czasu i okoliczności towarzyszących zdarzeniu, bo wiadomo, że tajemnica wojskowa obowiązywała także cywila, który książkę tę napisał.

Główna i najdłuższa część akcji powieści toczy się na Pomorzu Zachodnim, w Gniazdowie – miejscowości wypoczynkowej z kempingiem nad jeziorem z tamą, położonej kilkanaście kilometrów od wybrzeża, gdzie stacjonowała jednostka Wojsk Obrony Powietrznej Kraju (pozostałe lokalizacje akcji to Koszalin i Warszawa), na przełomie sierpnia i września roku 1974 lub 1975 (to wtedy Polska liczyła 34 miliony ludności, o czym w książce się wspomina).

„Alfa” – agent NATO wyspecjalizowany w systemach łączności elektronicznej – miał przybyć do Polski, by przeprowadzić kilkugodzinną jednorazową akcję. Jako Mayer wylądował na Okęciu i z pewnymi problemami, uzbrojony w pistolet Walther, silne materiały wybuchowe oraz specjalne „radyjko”, ruszył do Gniazdowa, by „przyjrzeć się” zawodom lotniczym. Jak się okazało jego zadaniem było wywołanie alarmu w jednostce wojsk lotniczych i elektroniczne „zeskanowanie” użytych wówczas przez wojsko sposobów łączności i wykorzystanych kodów, a następnie przesłanie tych informacji specjalistom będącym na pokładzie łodzi podwodnej oczekującej na Bałtyku.

Major Śliwka z placówki kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa, którego biura mieściły się na czwartym piętrze budynku komendy wojewódzkiej milicji w Koszalinie, osobiście nadzorował „Sprawę Alfy”, którego to korespondencje przechwycił kontrwywiad radiowy. Na prośbę kapitana Sroki z kontrwywiadu wojsk lotniczych, który również zajmował się sprawą „Alfy”, oddelegował mu do pomocy porucznika Henryka Janczaka. Na podstawie analizy przechwyconych korespondencji WSW ustaliło, że szpieg pojawi się w kraju na dniach, najprawdopodobniej w Gniazdowie, gdzie odbędą się ćwiczenia Wojsk Obrony Powietrznej Kraju, a przedmiotem jego zainteresowania będzie łączność i elektronika lotnicza. Potwierdzała to aktywność okrętów i samolotów NATO w pobliżu naszej granicy powietrzno-morskiej. Zadaniem Janczak była obserwacja terenu wokół bazy lotnictwa i odnalezienie szpiega. Porucznik miał udawać wczasowicza, więc dla lepszego kamuflażu przybrał sobie do działań pannę z Klarę z resortowego laboratorium fotochemicznego. Od wojska dostali namiot, który rozbili poza kempingiem, nadmuchiwany kajak, forsę, latarkę, konserwy, wyposażenie biwakowe i radiotelefon.

Porucznik pilot Zbyszek Sosnowski – mistrz lotniczy pułku z Gniazdowa wraz ze swoim naziemnym nawigatorem Frankiem Szczęśniakiem przygotowywali się do walki o tytuł krajowego mistrza walki powietrznej. Nad jeziorem poznali studentki ze Słupska zatrudnione w obozie organizowanym przez OHP. Jedna z nich – Karolina – spodobała się Zbyszkowi. Okazało się, że o jej względy stara się też inny pilot – porucznik Kazik Magurski, który jakiś czas temu odbił Sosnowskiemu jego dziewczynę – Wandę. W związku z Karoliną ich konflikt odżył.

Agent NATO, pracownicy SB, żołnierze WSW, piloci myśliwców i wakacyjni chuligani okazali się mieszanką wybuchową. Naprawdę dużo się w tej książce zadziało. Ucieczki i pościgi, bójki, strzelaniny, eksplozje, akcje lotnicze, a w tle oczekujący na sygnał wynurzony okręt podwodny i krążący nad morzem francuski samolot rozpoznawczy Breguet Atlantic. Choć akcja powieści toczy się w latach 70., to klimatem nawiązuje do książek o tej tematyce z lat 50.

A oto wyniki śledztwa dotyczącego tego, co autor musiał utajnić. W rzeczywistości Gniazdowo to Zegrze Pomorskie (położone w gminie Świeszyno w powiecie koszalińskim), gdzie w latach 1953-1989 stacjonował 26 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego (Jednostka Wojskowa nr 5069). Po sąsiedzku, w Niedalinie znajduje się rekreacyjne jezioro Hajka (inna nazwa to Jezioro Niedalińskie), na którym w roku 1912 pobudowano zaporę wodną zasilająca miejscową elektrownię. Czas akcji to koniec sierpnia – pierwsza połowa września 1974 roku. Tego roku, w dniach 2-12 września, odbywały się IV Zawody Lotnictwa Myśliwskiego Wojsk OPK o tytuł mistrza walki powietrznej. Wcześniejsze trzy edycje organizowane były w Mińsku Mazowieckim, a ta edycja odbyła się w sumie na trzech lotniskach. Zawody wygrał przedstawiciel właśnie 26 Pułku – kapitan Jacek Tuteja pilotujący samolot MiG-21, naziemnym nawigatorem był młodszy chorąży Włodzimierz Łukasik, a obsługą samolotu kierował porucznik Jerzy Małek.

PRL-ogizmy: samoloty MiG-21 (jednomiejscowy radziecki samolot myśliwski, o prędkości powyżej 2 Macha, produkowany od roku 1959) oraz Wilga (PZL-104, czteromiejscowy polski samolot wielozadaniowy, produkowany od roku 1962 – na tych samolotach polscy piloci startujący w mistrzostwach świata w lataniu precyzyjnym byli absolutnymi, wieloletnimi dominatorami, zarówno indywidualnymi jak i drużynowymi), OHP (Ochotniczy Hufiec Pracy), stacja paliw CPN (Centrala Produktów Naftowych), Wojskowa Akademia Polityczna (z siedzibą w Warszawie przy ul. Banacha 2), pistolet maszynowy P-6 – RAK (właściwie PM-63) i gazik wojskowy (GAZ-69).