Allan Ullman, Lucille Fletcher – Pomyłka, proszę się wyłączyć! 192/2026

  • Autor: Allan Ullman, Lucille Fletcher (przekład Lucjana i Juliusza Kydryńskich)
  • Tytuł: Pomyłka, proszę się wyłączyć! (Sorry, wrong number)
  • Wydawnictwo: Krakowskie Wydawnictwo Prasowe RSW „Prasa”
  • Czasopismo: „Przekrój” (ilustrowany tygodnik)
  • Rok wydania: 1957 (nr 627-628)
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Przykro mi, ale wybrano zły numer, czyli „przekrojowa” perełka nr 1

Tygodnik „Przekrój”, którego redakcja mieściła się w Krakowie przy ul. Manifestu Lipcowego 19 (dziś jest to ulica Marszałka Józefa Piłsudskiego) – w roku 1957 – zaserwował swoim czytelnikom dwa wspaniałe prezenty w postaci dodatków z opowiadaniami kryminalnymi.

Pierwsze z nich ukazało się wraz z numerem świątecznym z okazji Wielkanocy. Redakcja nazwała je „słynną amerykańską powieścią sensacyjną”, a po raz pierwszy wydano je w USA w roku 1948. Autorami byli Amerykanie – Allan Ullman (1908-1982) oraz Lucille Fletcher (1912-2000), którą polscy czytelnicy znają z wydanej w roku 1970, w „Serii z Jamnikiem”, powieści „Krzyk w nocy”. Duet ten wydał jeszcze drugą książkę – w roku 1951 – „Night Man”, która jest thrillerem sensacyjnym.

„Sorry, Wrong Number” pierwotnie był słuchowiskiem radiowym – jednym z najbardziej legendarnych w historii radia, które swoją premierę miało w CBS Radio Network w dniu 25 maja 1943 roku (tekst scenariusza na stronie Sorry, Wrong Number autorstwa Lucille Fletcher pdf : Darmowe pobranie, wypożyczenie i streaming : Internet Archive . Kolejne wersje słuchowiska zaprezentowano w roku 1950 (Lux Radio Theatre) i 1959 (CBS Suspense).

Na podstawie książki reżyser Anatol Litvak w roku 1948 nakręcił – pod tym samym tytułem – głośny film z Barbarą Stanwyck i Burtem Lancasterem w rolach głównych, znany w Polsce jako „Przepraszam, pomyłka”.

Opowiadanie – w angielskim oryginale – zaopatrzone jest w dedykację: „Telefonistce, która jest wzorem cierpliwości”. Redakcja „Przekroju” zamieściła tez ostrzeżenie dla czytelników: „Nim się zabierzesz do czytania, sprawdź, czy masz dość wolnego czasu. Tej powieści nie przerwiesz, będziesz czytał z zapartym tchem aż do samego końca. Ostrzegamy!”. Trzeba przyznać, że mieli rację. Opowiadanie liczy 16 stron, ale są to strony dużego formatu, a czcionka jest drobna, tak więc w ramach książki stron tych było kilka razy więcej.

Akcja toczy się w Nowym Jorku, w mieszkaniu na Manhattanie, w roku 1947, w przeciągu niespełna dwóch godzin, a dokładnie od 21.30 do 23.16.

30-letnia Lena, córka potentata przemysłowego – Jima Cotterella z Chicago, a od 10 lat żona Henry’ego Stevensona, była wieczorem sama w domu przy Sutton Plaza, położonym niedaleko mostu Quennsboro (łączącego Manhattan z Queens). Mąż – mianowany przez jej ojca wicedyrektorem filii zakładów, której siedziba była w NY, miał coś do roboty w biurze, a służba miała wychodne. Z uwagi na swoją przewlekłą chorobę – wg niektórych całkowicie urojoną – Lena w ogóle nie ruszała się z łóżka. Próbowała się dodzwonić do biura, ale sygnał był wciąż zajęty. Przyszło jej do głowy, że może Henry ma jakąś kobietę, ale miała też świadomość, że miliony Cotterellów są potężną zaporą przeciwko jakimkolwiek wybrykom z jego strony. Kiedy ponownie poprosiła telefonistkę o połączenie z Murray Hill 30093, znów pojawił się sygnał zajętości, ale pani Stevenson usłyszała na linii czyjąś rozmowę. Brzmiała ona tak:

„- Okay, George. O jedenastej prywatny glina wchodzi na piwo do baru przy Drugiej Avenue. Podchodzę od tyłu do kuchennego okna. Potem czekam, aż przez most będzie przejeżdżał pociąg – na wypadek gdyby okno było otwarte i gdyby krzyczała (…) Nóż będzie dobry?

– Dobry (…) Ale zrób to szybko. Nasz klient nie życzy sobie, żeby się długo męczyła. (…) I nie zapomnij wziąć pierścionków i bransoletek i biżuterii z szuflady biurka – ciągnął George – Nasz klient sobie życzy, żeby to wyglądało na zwykły rabunek. Zwykły rabunek. To bardzo ważne”.

Do morderstwa miało dojść o godz. 23.15. Kiedy w trakcie rozmowy miał być podany adres ofiary, połączenie zostało przerwane.

Lena chciała zapobiec temu morderstwu i ocalić życie biednej, nieszczęsnej i samotnej kobiety. Najpierw połączyła się z telefonistką, a później z jej przełożonym. Kiedy nie udało jej się ustalić, skąd i dokąd dzwoniono, skontaktowała się z komisariatem policji w okręgu XVII. Zgłoszenie przyjął sierżant Duffy, ale nic w tej sprawie nie przedsięwziął, gdyż uważał tę sprawę za wymysł chorej kobiety. Stevenson nie dała za wygraną, bo nie chciała mieć czyjegoś życia na sumieniu. Zadzwoniła do sekretarki męża – miss Jennings, od której dowiedziała się, że jej mąż dziś wyszedł z pracy wcześniej niż zwykle, a towarzyszyła mu Sally Lord – dawna jego sympatia. Wkrótce Lena przeprowadziła kolejne rozmowy. Spieszyło się jej, bo godzina 23.15 zbliżała się w szybkim tempie.

To co najlepsze w tym opowiadaniu miało się dopiero wydarzyć. Grupa przestępcza z gangsterem Morano handlująca alkaloidami opium, czyli morfiną i kodeiną, interesy na giełdzie, podpalenie, policyjne śledztwo z udziałem sędziego śledczego Freda Lorda – męża Sally, tropienie i zatrzymania podejrzanych, no i przede wszystkim sprawa zaplanowanego morderstwa. Opowiadanie – mimo upływu prawie 80 lat od jego premiery – wciąż jest atrakcyjne i nadal robi niesamowite wrażenie. Bohaterka zamknięta w swoim mieszkaniu niczym w klatce i bez możliwości ucieczki, szybko upływający w jej odczuciu czas wyznaczony na dokonanie zbrodni, niezrozumienie i brak pomocy ze strony „wydzwonionych” osób, natłok niezrozumiałych dla niej informacji kryminalnych oraz zaskakujących wiadomości o jej mężu – wszystko to z minuty na minutę coraz bardziej zagęszcza atmosferę, zwiększa napięcie i wzmaga poczucie bezsilności, odtrącenia i zagrożenia. W jaki sposób nadejdzie pomoc i czy w ogóle przyjdzie?

Teatr Telewizji, w ramach Teatru Sensacji „Kobra”, na podstawie książki/filmu/słuchowiska zrealizował w roku 1964 spektakl pt. „Pomyłka, proszę się wyłączyć!”, który swoją premierę miał w dniu 2 czerwca 1966. Jego reżyserem był Jerzy Gruza, tłumaczenie i scenariusz były autorstwa Miry Michałowskiej (która przetłumaczyła też wspomnianą wcześniej powieść „Krzyk w nocy”), a w głównej roli wystąpiła Aleksandra Śląska. Różni się on od opowiadania usunięciem kilku rozmów telefonicznych przeprowadzonych przez Lenę oraz detalami takimi jak: numer domu, w który mieszka Lena (4, a nie 3), numer telefonu w biurze (zamiast Murray Hill 30093 jest Murray Hill 4 0098), rozmawiający ze sobą mężczyźni, planujący zbrodnię nazywają się Fred i Jack, a nie George i n/n, w spektaklu pada tekst: „„Robota” ma być „sucha” – jak najmniej krwi”, czego nie ma w opowiadaniu, sierżant Duffy jest policjantem z XLIII Komisariatu Policji, a nie z XVII rejonu, a z narkotyków wymieniona jest jedynie heroina, a nie opium, morfina, czy kodeina. Pojawia się też wyrażenie „obywatelski obowiązek”, którego w opowiadaniu chyba nie było, a które jest typowo polskie. Na szczęście spektakl został wydany na płycie DVD, a ponadto jest dostępny w internecie na kanale YouTube.

Jak widać „Sorry, Wrong Number” był dużym wydarzeniem zarówno w Ameryce, jak i w Polsce. Warto też wiedzieć, że w dniu 24 czerwca 1973 roku, w Koszalinie, w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym, odbyła się premiera spektaklu pt. „Bezsilność”, stworzonego na podstawie sztuki – thrillera kryminalnego – pt. „Night Watch” („Straż Nocna”) z lutego 1972 roku autorstwa właśnie Lucille Fletcher.

A co było drugą „przekrojową” perełką z roku 1957 – o tym dowiecie się niebawem z kolejnej mojej recenzji.