Świątecka Krystyna, Bohdan Rudnicki „Fatalna zapalniczka” – Pierwsza seta 85

  • Autor: Świątecka Krystyna, Bohdan Rudnicki
  • Tytuł: Fatalna zapalniczka
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Książka i Wiedza
  • Seria:
  • Rok wydania: 1962
  • Nakład: 30260
  • Recenzent: Anna Lewandowska
  • Broń tej serii: Pierwsza seta

Na tropie szpiega czyli uśmiechnięta Temida

Długo zastanawiałam się, którą książkę wziąć „na warsztat”, bo kolekcję mam przebogatą; w końcu zdecydowałam się na ostatni nabytek – „Fatalną zapalniczkę” duetu Krystyna Świątecka i Bohdan Rudnicki. Tę książkę Krystyna Świątecka wyjątkowo podpisała własnym imieniem i nazwiskiem, bo przeważnie występowała pod pseudonimem Krystyn Ziemski.

Niemal wszystkich głównych bohaterów książki poznajemy już w pierwszym rozdziale – są to ludzie, którzy po latach pobytu na obczyźnie, gdzie rzuciła ich wojenna zawierucha, wracają do kraju. Ich sylwetki są ostro, wyraziście zarysowane. Autorzy od razu dają nam do zrozumienia, kto tu jest uczciwym, szczerym Polakiem, a komu „źle patrzy z oczu”.

Kiedy Tomasz Husarski, lotnik, który powrócił z Anglii, zostaje oskarżony o szpiegostwo i osadzony w więzieniu, jego przyjaciel – dzielny kapitan Milicji Obywatelskiej, Jerzy Bieżan (czyżby od niego Joanna Chmielewska pożyczyła nazwisko dla swojego kapitana Edzia Bieżana?), korzystając z urlopu wypoczynkowego, rozpoczyna śledztwo na własną rękę, chcąc ratować przyjaciela. Musi tak zrobić, ponieważ oficjalne śledztwo prowadzi niezbyt rozgarnięty kapitan Trzmiel, który nie lubi inteligentów i koniecznie chce udowodnić Husarskiemu winę.

W miarę rozwoju akcja zaczyna obfitować w dramatyczne momenty. Najdramatyczniejszy następuje wtedy, gdy dzielny kapitan Bieżan dostaje znienacka w łeb od przestępcy. Przytomność odzyskuje dopiero po czterech dniach w szpitalu. I tu następuje złamanie żelaznej zasady obowiązującej w kryminałach milicyjnych: nieangażowania osób postronnych. Osoba postronna może być świadkiem, może dostarczać informacji, ale nie można angażować jej w śledztwo ani wydawać związanych z nim poleceń. A tymczasem złożony niemocą kapitan Bieżan z łoża boleści wydaje polecenie niejakiej Halince Jachowskiej, cichej wielbicielce Husarskiego, osobie całkowicie postronnej, by szukała po trójmiejskich knajpach przestępców. Zgroza! Halinka Jachowska jest niewinną ubogą panienką, i tylko uczucie do Husarskiego pozwala jej przełamać wewnętrzny opór przed włóczęgą po spelunkach.

Śledztwo idzie opornie, gdyż niektóre osoby, zamiast pomóc dzielnemu milicjantowi, ukrywają przed nim fakty, które mogłyby naprowadzić go na trop. Są to przy tym osoby niewinne, a postępują tak ze zwykłej głupoty, a nie z chęci zagmatwania śledztwa.

Kiedy wreszcie, razem z kapitanem Bieżanem, ominiemy wszystkie przeszkody i dobrniemy do szczęśliwego końca, przekonujemy się, że książka jest pozycją wartościową i ma wiele walorów.

Przede wszystkim walor poznawczy: akcja toczy się w kilku rejonach Polski: w Warszawie, Trójmieście, na Śląsku i w Poznańskiem, a także w Belgii. Poznajemy życie Polaków tuż po wojnie, ich próby powrotu do normalności, a na deser – nocne życie Trójmiasta i Brukseli.

Książka ma też walor dydaktyczny: uczy, że przestępstwo nie popłaca, a szpiegostwo to już w ogóle jest wyjątkowo ohydne i winno być srogo karane. Poza tym dowiadujemy się, że uczciwość i ciężka praca, nawet wystawiająca na szwank życie i zdrowie, jest nagradzana (kapitan Bieżan dostaje awans na majora), a miłość zwycięża (ślub dwójki głównych bohaterów jest jakby ukoronowaniem tego dzieła).

Ciekawsze cytaty:

Bieżan o dwóch bardzo do siebie podobnych mężczyznach: „Dwa znaczki z tej samej serii. A jednak je rozpoznałem po odcieniu i ząbkach. Nadaję się na filatelistę.”

Bieżan do przyjaciół: „… oblicze sprawiedliwości nie zawsze musi być surowe i potępiające, czasem bywa też uśmiechnięte…”

I jak tu się nie uśmiechnąć?