Guzy Piotr „Następny odchodzi 22.25” – Pierwsza seta 34

  • Autor: Guzy Piotr
  • Tytuł: Następny odchodzi 22.25
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Klub Srebrnego Klucza
  • Rok wydania: 1957
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki (Gustaw Czerwiński)
  • Broń tej serii: Pierwsza seta

LINK Recenzja Marzeny Pustułki

Co czytał Marek H, czyli rozgrywka w pociągu

Jedna z pierwszych powojennych powieści kryminalnych w jakiś sposób odnosząca się, przynajmniej w sensie mentalnym, do swoich czasów, to „Następny odchodzi 22.25” Piotra Guzy. Pierwsze wydanie książki o szpiegowskiej działalności pewnego inżyniera ukazało się w roku 1955.

Powieść jest nietypowa na tle gatunku z uwagi na pokaźną warstwę psychologiczną i drobiazgowość opisu emocji bohaterów. Ciekawy jest także obraz miasta, mimo wyzucia ze szczegółów topograficznych. Liczy się jednak klimat i atmosfera, w którą można się wspaniale wczuć.

W książce pojawia się tylko jedna nazwa ulicy – Strzelecka. To tutaj zmierza główny bohater na spotkanie z kobietą. Tuż przed próbą ucieczki. Musi zdążyć na tytułowy pociąg o 22.25. Możemy, choć nie wprost domyślać się, że będzie odjeżdżał z Dworca Wschodniego. Tam bowiem podstawiają skład. „Szedł w kierunku dworca. Pociąg powinien być już podstawiony . Lepiej tam jeszcze nie wchodzić: zaczeka na zewnątrz. Stanął przy kiosku z papierosami i rozejrzał się wokoło. Odjeżdżały i przyjeżdżały taksówki. (…) Z ulicy dochodził turkot tramwajów”. Pełen dylematów wewnętrznych inżynier zamierza uciekać najpierw do Szczecina, a potem wyjechać z kraju. Jest ściągany zarówno przez swoich mocodawców, dla których stał się niewygodny, jak również przez organa bezpieczeństwa. Utrzymana w tonie refleksyjnym książka kończy się burzliwą rozgrywką w pędzącym (chociaż to może zbyt bujne, jak na możliwości PKP określenie) pociągu. Wiemy, że przestępca, nawet ten z rozterkami nie może ujść sprawiedliwości.

Z sympatią wypowiadał się o powieści Marek Hłasko w jednej ze swych młodzieńczych recenzji dla „Po prostu”. Pisał m.in.:” To pierwsza, choć jeszcze niezbyt udana, nie pozbawiona naiwności i uproszczeń, próba pokazania pracy naszego Bezpieczeństwa. Ta ciężka i żmudna praca znalazła dotychczas zaledwie znikome odbicie w literaturze”.  Po prawdzie pracownicy organów nie są wcale głównymi bohaterami powieści. Pojawiają się późno i cały czas pozostają na drugim planie. Wszystkim, którzy chcą sobie wyrobić własne zdanie na ten temat polecam lekturę. W wakacje jest zwykle więcej wolnego czasu i można odwiedzić  bibliotekę.