- Autor: Szczygieł Jerzy
- Tytuł: Ścieżka
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Harcerskie „Horyzonty”
- Seria: Ważne Sprawy Dziewcząt i Chłopców
- Rok wydania: 1975
- Nakład: 30251
- Recenzent: Robert Żebrowski
LINK Recenzja Waldemara Szatanka

Uczynny chłopiec, jego „niewidomy” ojciec, sympatyczna pani i jej wyrodny syn oraz sumienny funkcjonariusz MO
Jerzy Szczygieł (1932-1983) znany mi jest z powieści „Powódź”. Recenzowane opowiadanie liczy 46 stron, a cena okładkowa to 5 zł.
Akcja toczy się w Ławicach, gdzieś na przełomie lat 60. i 70.
14-letni Michał Sztorc, który uczył się w 7 klasie podstawówki, opuścił się w nauce. Związane to było m.in. z tym, że zamiast uczyć się pomagał ludziom. Któregoś dnia pomógł pocztowcom w dostarczeniu listu do pani Anny Słomskiej – starszej kobiety, wdowy po kolejarzu. Żyła sama, bo jej córka mieszkała daleko, a syn nie miał dla niej czasu. W trakcie rozmowy z nią, dowiedział się, że jego ojciec, w czasie wojny, mając tyle lat co on, przez pół roku mieszkał u niej, gdyż Niemcy wywieźli jego rodziców do obozu. W ten sposób zawiązała się znajomość między chłopcem a starszą panią. Kiedy chorowała, codziennie ją odwiedzał, rozmawiał z nią, palił w piecu, robił zakupy. Po jakimś czasie córka pani Anny kupiła pod Wałbrzychem nowe mieszkanie i zabrała matkę do siebie.
Kiedy starsza pani wyjechała, ktoś pojawił się w jej domu. Michał, chcąc sprawdzić, kto to jest, wszedł za nim. Okazało się, że był to syn Słomskiej. Przepędził on chłopca, a potem śledził go, by zorientować się, gdzie mieszka. Wkrótce mężczyzna zjawił się w mieszkaniu Sztorców w towarzystwie milicjanta. Oskarżył Michała o kradzież albumu z cenną, bo wartą ponad sto tysięcy złotych, kolekcją znaczków pocztowych, które miała w swoim domu jego matka. Michał oświadczył, że faktycznie posiada ten album, ale nie ukradł go, lecz dostał dwa miesiące wcześniej od pani Anny. Milicjant zabrał album, a Michała doprowadził na posterunek. Wezwano tam ojca chłopca. Pan Sztorc stwierdził, że nigdy tego albumu u syna nie widział. Słysząc to Michał wybuchnął i wykrzyczał, że ukradł go, by nie dostał się w ręce wyrodnego syna wdowy. Milicjant nie był jednak głupi i postanowił w tej sprawie przeprowadzić śledztwo …
Niezwykle sympatyczne opowiadanie, ciekawa – taka życiowa – postać głównego bohatera i bardzo pozytywna postawa milicjanta.
