- Autor: Makowiecki Jan, Missuna Olgierd
- Tytuł: Kto winien?
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Radia i Telewizji
- Czasopismo: Teatr Polskiej Telewizji (nr 1/73)
- Rok wydania: 1973
- Nakład: 440
- Recenzent: Robert Żebrowski

Otwieram posiedzenie Sądu Wojewódzkiego
Czasopismo liczy 134 strony, z czego 22 przypadają na recenzowany utwór. Spektakl miał swoją premierę w dniu 5 stycznia 1973 roku, w ramach trzyczęściowego cyklu „Proszę wstać, Sąd idzie”. Z innymi utworami jego autorów wcześniej nie miałem styczności.
Akcja toczy się na sali rozpraw Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, w roku 1971.
Sąd w składzie dwóch sędziów i trzech ławników rozpatrywał sprawę oskarżonego Krzysztofa Zamieńskiego lat 20, doprowadzonego na nią z więzienia na Białołęce, któremu zarzucono popełnienie n/w przestępstw:
1. 14 kwietnia 1971 roku w Warszawie [przy ul. Szanajcy 18 na Pradze Północ], działając wspólnie i w porozumieniu z innym nieujawnionym sprawcą, zabrał w celu przywłaszczenia z mieszkania Marii Kornickiej biżuterię, pieniądze oraz magnetofon „Philips”, wcześniej uderzając ją w głowę metalową rurką owiniętą w gazetę, czym doprowadził ją do stanu bezbronności tj. o czyn z art. 210 par. 2 kk (czyli tzw. „dziesiona z dwójką”)
2. 18 sierpnia 1971 roku w Mokrzcu nad Jeziorem Nidzkim dokonał kradzieży na szkodę Jacka Raczyńskiego żaglówki typu „Omega” tj. o czyn z art. 203 par. 1 kk
3. w końcu lipca 1971 roku w Warszawie przywłaszczył sobie pozostawiony w jego mieszkaniu przez Wojciecha Kijaczko płaszcz ortalionowy tj. o czyn z art. 204 par. 1 kk.
Oskarżony przyznał się, ale tylko częściowo, do przestępstw z punktów 2 i 3. Natomiast do czynu z punktu 1 nie przyznał się w ogóle. Wyjaśnił, że magnetofon „Philips”, który znaleziono w trakcie przeszukania jego mieszkania, a który pochodził z rozboju, pożyczył od swojego znajomego o imieniu Witek, którego bliższych danych nie zna.
Sąd przesłuchał licznych świadków, zarówno oskarżenia jak i obrony, a także biegłego psychiatrę. Jak się zakończyła sprawa, tego nie zdradzę.
Ciekawostki:
– pokrzywdzona Kornicka zeznała, że napad miał miejsce 14 I, a w zarzucie jest, że 14 IV
– oskarżony przepłynął skradzioną żaglówką z Jeziora Nidzkiego na Zalew Zegrzyński, co wg mnie jest niemożliwe.
PRL-ogizmy: restauracja „Sielawa: w Rucianem, przystań ORMO w Serocku, Zakłady im. Róży Luksemburg w Warszawie, zegarek „Pobieda”.
Utwór ten jest wprost re-we-la-cyj-ny !!! I choć nie ma w nim jakiś wyjątkowych przestępstw, wartkiej akcji czy niespodziewanych jej zwrotów, to jest coś, co wzbudza we mnie entuzjazm, a mianowicie pełen realizm. Realizm postępowania sądowego, w tym jego procedur, realizm zachowań, wypowiedzi i słownictwa jego uczestników, realizm atmosfery panującej na sali. Czytając to można się poczuć tak, jakby się tam było w charakterze publiczności. Wg mnie lepiej, prościej i czytelniej nie można było tego przedstawić. Nie ma się jednak czemu dziwić. Przecież jeden z autorów – Olgierd Missuna był znanym prawnikiem – prokuratorem, radcą prawnym, adwokatem, wykładowcą szkoleń aplikantów adwokackich oraz wykładowcą prawa na Uniwersytecie Warszawskim. W najbliższym czasie planuję sięgnąć po jego książkę „Wspomnienia z sali sadowej”. Nie wątpię, że będzie to dla mnie czytelnicza uczta. Mając świadomość, że większość ludzi nie doświadczy atmosfery sali sądowej, „Kto winien?” mogłoby być kiedyś lekturą uzupełniającą dla szkół średnich.
