Gontarz Ryszard – Ostatnia akcja 136/2026

  • Autor: Gontarz Ryszard
  • Tytuł: Ostatnia akcja
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Lubelskie
  • Rok wydania: 1965
  • Nakład: 10257
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Z twórczością Ryszarda Gontarza (1928-2017) wcześniej nie miałem do czynienia. Recenzowana pozycja liczy 139 stron, a jej cena okładkowa to 10 zł.

Akcja toczy się w roku 1943 (we wspomnieniach), 1947 i 1963 roku, na Lubelszczyźnie, w Warszawie i Koszalinie.

„W małym lasku na Lubelszczyźnie, pod wielkim starym dębem, leżą zwłoki dwóch partyzantów zamordowanych skrytobójczo przez człowieka, którego uważali za przyjaciela. Po dwudziestu latach pewien oficer Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jedyny człowiek, który zna tajemnicę mogiły pod dębem, spotkał się twarzą w twarz z mordercą. Dowiedział się wówczas, że wbrew jego mniemaniu, zbrodnia sprzed dwudziestu lat nie została ukarana”.

Jest rok 1947. W małej podlubelskiej wsi zamordowano kilku chłopów. Na miejsce zdarzenia przybył prokurator w towarzystwie funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa. W pościg za sprawcami ruszyła podgrupa operacyjna KBW składająca się z oficera [narrator, w stopniu porucznika], trzech podoficerów [ kaprale Rumianek, Struś i Mikolajczuk] i dwudziestu siedmiu szeregowców. W trakcie czesania lasu natrafiono na trupa gajowego Stefana Sedernickiego – kolejnej ofiary bandytów. W Borkach, liczącą dwanaście osób, bandę doścignięto i rozgromiono. W czasie wieczornej rozmowy porucznika KBW z chorążym UB Eugeniuszem Tumskim ps. „Jasio” pojawił się świeży ORMO-wiec – Zygmunt Pryzma, z „urzynkiem” zrobionym z karabinu Mauser wz. 1939. Oficerowie zainteresowali się tym faktem, gdyż wszelką wojenną broń należało zdać na milicję. Pryzma wyjaśnił, że „urzynek” od roku 1943 należał do jego starszego brata Tadeusza. Zygmunt po wojnie dostał list, że zaraz po wyzwoleniu Tadeusz został aresztowany, skazany przez sąd wojskowy na karę śmierci i rozstrzelany. Ubek, za namową kabewuszczaka, odstąpił od aresztowania ormowca za nielegalnego posiadanie broni. Tę jednak zarekwirował i odesłał do powiatu.

W roku 1963 dawny porucznik KBW przeszedł do cywila, a pepeszę zamienił na pióro. Osiadł w Warszawie. Pod koniec czerwca zadzwonił do niego szwagier jego dobrego kolegi z KBW – porucznika Stanisława Przybyłki, obecnie dyrektora PGR, z prośbą o spotkanie. Na spotkaniu przedstawił się jako … Tadeusz Pryzma. Potrzebował pomocy, twierdząc, że wrobiono go w defraudację. Literat nie zdradził się z tym, że o nim słyszał. Obiecał mu pomóc.

W wyniku własnego prywatnego śledztwa ustalił, że Tadeusz Pryzma w lutym 1943 roku, w Wójtowych Krzakach, zastrzelił z „urzynka” i ograbił dwóch partyzantów, którym udało się ujść z niemieckiego kotła, a którym obiecał pomoc w dotarciu do swoich. Aresztowanie go w roku 1944 nie miało nic wspólnego z tym czynem, a po sprawdzeniu szybko go zwolniono. Pryzma zabrał zastrzelonym partyzantom filcowe buty i kamasze, mundury, dwa wojskowe koce, pasy i torby polowe, karabin Mauser i pepeszę, za którą można było wtedy kupić konia. Ich ciała pozostawił pod dębem.

Literat wyruszył do Borek, by tam dalej wyjaśniać tę sprawę i zbierać dowody. Spotkanego Zygmunta poinformował o losie jego brata. Przy okazji okazało się, że Zygmunt będąc w ORMO walczył z bandą „Uskoka” i pomógł UB w jej likwidacji. Następnym krokiem literata był wyjazd do Koszalina, do Staśka Przybyłki, by tam dokończyć swoje śledztwo…

Jak dla mnie książka ta jest wprost rewelacyjna. Nieskomplikowana, przaśna, konkretna, klimatyczna, z akcentem położonym na rozważania psychologiczne. Śledztwo prowadzone przez literata jest spokojne, ale systematyczne i profesjonalne. Świetnie mi się to czytało. Warto dodać, że poza bandą „Uskoka” wspomniane są w niej też boje z „Jastrzębiem” i „Rysiem”.

PRL-ogizmy: Koło Gospodyń Wiejskich, ZMW, PGR, PKS, samochód Opel Kapitan rocznik 1961, gazeta „Przekrój”.