Cywiak Józef, Juryś Roman – Rajk, Tito, Wallstreet 98/2026

  • Autor: Cywiak Józef, Juryś Roman
  • Tytuł: Rajk, Tito, Wallstreet. Proces w Budapeszcie
  • Wydawnictwo: Książka i Wiedza
  • Rok wydania: 1949
  • Nakład: 30000
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Oskarżam Jozifa B. ps. „Tito” o spisek kontrrewolucyjny!

Józef Cywiak (ur. 1913r., s. Abrama i Estery) w latach 1951-1957 był zastępcą naczelnika w departamentach MBP, KdsBP i MSW, natomiast Roman Juryś (właśc. Chaim Schacht, ur. 1911 s. Abrahama) był m.in. żołnierzem Armii Czerwonej, redaktorem „Trybuny Ludu”, a w niej autorem – zgodnych z wymaganiami ideologicznymi – artykułów o ówczesnych procesach politycznych (*). Ich książka liczy 79 stron, a okładka w niej jest charakterystyczna dla tamtego okresu.

Wszystkim, którzy już mają dosyć moich recenzji książek o Tito i jego szpiegach, zapewniam, że jest to już ostatnia o tej tematyce. Na swoja obronę mam tylko tyle, że w opisywanym w tych książkach procesie politycznym, występowali konkretni ludzie, podejrzani o konkretne przestępstwa – przede wszystkim zdradę kraju, usiłowanie zamachu stanu, szpiegostwo i zabójstwa, czyli czyny zagrożone najwyższym wymiarem kary. Poza oskarżonymi, byli też sędziowie, oskarżyciele i świadkowie, bo obrońcy to jakoś nie rzucili mi się w oczy, czyli ludzie z krwi i kości. A że większość zarzutów wyssana była z palca albo szyta grubymi nićmi, a główne dowody to wymuszone torturami wyjaśnienia oskarżonych – to już inna sprawa. A że jedni drugich w tych sprawach byli siebie warci – to taki komunistyczny fenomen, nie tylko w tym przypadku. Warto też uświadomić sobie, że Tito był – w drugiej połowie lat 40. ubiegłego wieku i w pierwszej lat 50 – personalnie wrogiem nr 1 krajów demokracji ludowej, i że w Polsce w tym okresie najwięcej przesiąkniętych jadem książek wydano – przede wszystkim przez „Książkę i Wiedzę” oraz MON – właśnie o nim, a nie o jakimś Niemcu (np. Gehlenie), Amerykaninie (np. Trumanie) lub Banderze, albo też Stanisławie Mikołajczyku, którymś z żołnierzy wyklętych, czy jakimś biskupie z Kurii Krakowskiej.

Przypomnę tylko książki o Tito, na które trafiłem w Bibliotece Narodowej (nie wszystkie zrecenzowałem): „Titowszczyzna – szturmowy oddział imperializmu”, „Jugosławia pod terrorem kliki Tito”, „Tito i jego agenci”, „Spisek Tito przeciwko Europie”, „Tito, marszałek zdrajców”, „Banda Tito narzędzie amerykańsko-angielskich podżegaczy wojennych”, „Zbrodnicza działalność bandy Tito w Jugosławii podczas wojny”, „Laszlo Rajk i jego wspólnicy przed Trybunałem Ludowym”, „Proces faszystowsko-titowskiej bandy prowokatorów i dywersantów w Budapeszcie”, „Szpiedzy i dywersanci bez maski: Titowski spisek Rajka przed sądem w Budapeszcie”.

Autorzy książki zostali delegowani na proces w Budapeszcie. W stolicy Węgier wylądowali w dniu 14 września 1949 roku. Pominę ich zachwyty na temat wyglądu miasta oraz komunizmu na Węgrzech i od razu przejdę do procesu. Na ławie oskarżonych zasiadło ośmiu oskarżonych: Laszlo Rajk vel Reich (szpicel węgierskiej policji, agent wywiadu francuskiego, współpracownik trockistów jugosłowiańskich oraz gestapo, agent wywiadu amerykańskiego, a potem jugosłowiańskiego – zwerbowany przez Tito i Rankowicza), Gyorgy Palffy (oficer kontrrewolucyjnej armii, żołnierz faszystowskiej armii włoskiej, oficer armii faszystowskiej i generał brygady w policji), Lazar Brankow (jeden z najbliższych współpracowników szefa titowskiego gestapo – Rankowicza, główny rezydent wywiadu jugosłowiańskiego na terenie Węgier), Tibor Szonyi (węgierski trockista, szpieg amerykański), Andras Szalai (konfident policyjny, a później agent), Milan Ognienowicz (szpieg mniejszego kalibru), Bela Korondy (adiutant zastępcy naczelnika bezpieczeństwa), Pal Justus (trockista, konfident policji, jako J-17 współpracownik węgierskiego wywiadu wojskowo-policyjnego, szpieg wywiadu francuskiego), czyli przed i w trakcie wojny: czterech szpiclów policji Horthyego, jeden szpieg amerykański, dwóch oficerów armii Horthyego, jeden szpieg francuski, a po wojnie: wszyscy przeszli na służbę tylko dwóch wywiadów: amerykańskiego i jugosłowiańskiego.

Ich sprawę rozpatrywał sąd ludowy. Głównymi organizatorami bandy Rajka byli kierownicy rządu jugosłowiańskiego: Tito, Rankowicz, Dżilas i Kardel. Agentów werbowano już w trakcie przybycia na Węgry w roku 1945 jugosłowiańskiej misji wojskowej. Wśród pozyskiwanych od nich materiałów były m.in. ściśle tajne materiały wojskowe oraz dane dotyczące pracy i metod działania tamtejszego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Motorem spisku kontrrewolucyjnego był wywiad amerykański OSS, w ramach prowadzonej przez niego „Operacji X”. Dlaczego jako teren działań wybrano Węgry? Wydawało się, że Węgry stanowią najsłabsze ogniwo w łańcuchów krajów demokratycznych. Kontrrewolucja na Węgrzech miała ogarnąć całe Bałkany, basen naddunajski oraz Polskę.

Czy warto tę książkę przeczytać? Niekoniecznie tę, ale jakąś jedną dotycząca procesu w Budapeszcie – jak najbardziej.

(*) Dlaczego „synowie Abrahama” tak aktywnie uczestniczyli w polskim aparacie bezpieczeństwa starali się wyjaśnić Wojciech Sumliński i Ewa Kurek w książce pt. „Porozmawiajmy o … Żydach” (2025).