Zeydler-Zborowski Zygmunt – Czarny mercedes 494/2025

  • Autor: Zeydler-Zborowski Zygmunt
  • Tytuł: Czarny mercedes
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Klub Srebrnego Klucza
  • Rok wydania: 1989
  • Nakład: 100000
  • Recenzent: Mariusz Młyński

LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego

Na pogotowie milicyjne dzwoni rozhisteryzowana Krystyna Jarzęcka i twierdzi, że grozi jej niebezpieczeństwo; będący akurat w okolicy porucznik Stefan Downar postanawia pojechać na Mokotów i sprawdzić na miejscu, o co chodzi („Jeżeli można uspokoić zdenerwowaną kobietę, to dlaczego tego nie zrobić?”).

W willi okazuje się, że znudzona kobieta postanowiła sobie zażartować; Downar jednak wyczuwa, że w jej nonszalanckiej postawie jest coś bardzo sztucznego i nie potrafi ocenić w jakim celu ona odegrała tę komedię. Nękany wątpliwościami postanawia więc zawrócić – i okazuje się, że willa jest pusta, a gosposia twierdzi, że Jarzęccy wyjechali wczoraj do Zakopanego. Akurat tak się składa, że Downar właśnie zaczyna urlop i również przybywa w góry, a tam czeka na niego niespodzianka – w okolicach skoczni narciarskiej zostają znalezione zwłoki Krystyny Jarzęckiej, która została zastrzelona poprzedniego dnia między godziną 22:00 a północą – sęk tylko w tym, że Downar był u niej na Mokotowie o godzinie 23:00.

Śledztwo prowadzi oddelegowany z Krakowa kapitan Józef Borowicz, stary znajomy Downara; nie wierzy on w sensacje kolegi i podejrzewa, że porucznik przed wyjazdem na urlop po prostu zbyt wylewnie żegnał się z kolegami („Po wódce tak się człowiekowi czasem coś przywidzi”). Wkrótce sprawę przejmuje Komenda Główna; kapitan Karol Walczak, przyjaciel Downara, niespodziewanie odkrywa, że głównym podejrzanym jest właśnie porucznik: patrol milicji pod Radomiem zatrzymał czarnego mercedesa, którego kierowca legitymował się jego prawem jazdy, a w samochodzie była, prawdopodobnie już martwa, Jarzęcka; poza tym w kieszeni jego garnituru znaleziono łuskę z broni, którą zastrzelono kobietę. Downarowi udaje się uciec z prokuratury i postanawia sam wyjaśnić tę sprawę.

To jest pierwsza powieść w której pojawia się Stefan Downar; tutaj jest jeszcze w stopniu porucznika, ale z tymi pagonami nie będzie chodził długo. I ta książka zawiera wszystkie elementy, jakie będą się pojawiały w twórczości ZZZ przez najbliższe ćwierć wieku: niefrasobliwa i lekko niedorzeczna akcja, zwariowana intryga, malownicze postacie, lekkie dialogi i dużo prawdy czasu. Treść momentami lekko szokuje – myślę, że w 1958 roku czytelnicy musieli być mocno zaskoczeni tym, że jednym z bohaterów pozytywnych jest doliniarz, który nawet w pewnym momencie przejmuje dowodzenie akcją poszukiwania czarnego mercedesa; równie szokujące mogą być opisy Warszawy, która tonie w topniejącym śniegu, jest brudna i tak słabo oświetlona, że wygląda jak w czasie alarmu lotniczego. Jest trochę symbolicznych spostrzeżeń: w siedzibie malarzy urzędują „niedawni socrealiści, przekształceni obecnie w postimpresjonistów i futurystów”; symboliczni są też taksówkarze, którzy nie jadą tam, gdzie chce klient, tylko tam, gdzie im pasuje. Są tu nieszablonowo pokazane postacie, co było chyba zawsze znakiem charakterystycznym autora – moją faworytką jest pasażerka pociągu „przypominająca swym wyglądem niezadowolonego kangura”. Prawdą czasu jest taniec bajo-bongo; poznana przez Downara blondynka mówi mu: „Nauczę pana. Za dwa wieczory będzie pan tańczył jak Geoffrey Holder”; ta blondynka zresztą przedstawia się jako dziennikarka pisząca reportaże kryminalne dla „Sztandaru Młodych” i „Dookoła świata” – czyli jest to żeńska odpowiedniczka Krzysztofa Kąkolewskiego. Ciekawie jest też pokazana sama Warszawa; ukrywający się Downar przemieszcza się po konkretnych ulicach i jest tej topografii w sam raz, a pasjonaci mogliby nawet wybrać się jego szlakiem.

Dowiadujemy się tu też co nieco o samym Downarze: wiemy, że ma 32 lata, jest milicjantem od trzynastu lat i cały czas jest niepoprawnym, może nawet trochę niedojrzałym romantykiem – i takim zostanie do końca; poznajemy tu jego przyjaciółkę, pracującą w radiu Magdalenę Kujawską – i nie pamiętam, czy ona się jeszcze kiedykolwiek pojawi. I szkoda tylko, że książka ma dość nierówne tempo; mamy kilka kulminacji i w efekcie na finał już tej energii zabrakło – jest po prostu byle jaki, a akcja po prostu się urywa. Ale i tak, mimo pewnego chaosu, jest nieźle; powieść czyta się lekko, jest trochę humoru i nie ma propagandy – i myślę, że mógłby powstać z niej niezły film; niektóre momenty są wręcz stworzone dla kina, a czasami akcja wygląda jak komiks. I mam takie wrażenie, że jest to chyba najczęściej wydawana książka o Downarze – oprócz czterech wydań polskich mamy dwa słowackie i jedno włoskie.

Włoskie wydanie z 1971 roku w popularnej cotygodniowej serii Longanesi, tłumaczyła Jadwiga Pasenkiewicz. W opisie, może trochę na wyrost:
Zwłoki na śniegu, łuska naboju kalibru 11,45 w kieszeni porucznika policji i czarny mercedes w centrum najnowszej powieści M. Zygmunta Zeydlera ZBOROWSKIEGO.
Polski pisarz jest dziś uważany na całym świecie za mistrza kryminału.
Komercyjnym wynalazkiem Longanesiego była seria „Zakazane Tajemnice” (1953): książki były dystrybuowane z zapieczętowanymi ostatnimi stronami. Jeśli czytelnik dobrowolnie zrezygnował z odkrycia zakończenia, mógł uzyskać zwrot ceny 🙂
(dop. webmaster, zastanawiam się co znaczy M. przed Zygmuntem)