Różni autorzy – Mordercy z Rzepina 485/2025

  • Autor: Borysiewicz Aleksander, Fronczyk Stefan, Miernik Władysław, Zybała Tadeusz
  • Tytuł: Mordercy z Rzepina
  • Wydawnictwo: Departament Szkolenia i Doskonalenia Zawodowego MSW
  • Rok wydania: 1972
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Studium zbrodni

„Mordercy z Rzepina” to do niedawna jedna z trzech najbardziej poszukiwanych przeze mnie książek (pozostałe dwie to: „W imię życia” Pochronia i „W służbie narodu. Wspomnienia żołnierzy KBW”). Niedostępna na aukcjach internetowych, niebędąca w posiadaniu Klubowiczów ani też niefigurująca na stanie Biblioteki Narodowej.

Na szczęście poszukiwania zostały uwieńczone sukcesem – jej egzemplarz posiada Miejska Biblioteka Publiczna w Starachowicach przy ul. Kochanowskiego 5 [nie dziwi mnie to, bo Rzepin, w którym rozgrywa się akcja, znajduje się obecnie w powiecie starachowickim właśnie]. Pojawiła się jednak mała przeszkoda, a mianowicie do pokonania przeze mnie odległość prawie 200 km (w jedną stronę). Niby nie tak dużo, ale szkoda i czasu, i pieniędzy. Postanowiłem więc spróbować po raz pierwszy w życiu tzw. wypożyczenia międzybibliotecznego i dzięki pomocy pani Danuty z Zakładu Wypożyczania Krajowego i Zagranicznego BN po kilku dniach od zamówienia książka trafiła do Warszawy i w moje ręce. Myślę, że nie tylko ja jestem z tej sytuacji zadowolony, bo chyba też i pani dyrektor ze Starachowic, bo to w jej bibliotece jest na stanie książka, której nie ma w Bibliotece Narodowej. Nic, tylko pogratulować.

Recenzowana pozycja liczy 206 stron, na jej okładce znajduje się klauzula „tajne”, ceny okładkowej brak. Szkoda też, że nie podano wysokości nakładu. Książka ta oryginalnie została wydana z okładką figurującą po lewej stronie, do mnie zaś trafiła w formie złożonej w książkę fotokopii z nową okładką (z prawej strony). Prawdopodobnie stało się tak dlatego, że posiadany przez Starachowice egzemplarz jest w złym stanie i z obawy przed całkowitym zniszczeniem przygotowano jego duplikat, dodam – bardzo atrakcyjny duplikat.

„W nocy z 2 na 3 listopada 1969 r. w miejscowości Rzepin pow. Iłża dokonano potwornego mordu na 5-osobowej rodzinie Lipów i zbrodniczego podpalenia ich zabudowań”. Przybyli na miejsce z posterunku międzygrodzkiego w Pawłowie oraz z Komendy Miasta i Powiatu w Starachowicach „funkcjonariusze MO stwierdzili liczne zewnętrzne obrażenia umiejscowione na głowach i twarzach zwłok wyniesionych z pożaru, spowodowane uderzeniami tępych i ostrych narzędzi”. Ofiarami byli: Władysław Lipa lat 28 i jego żona Krystyna lat 19, a także jego matka – Zofia lat 54 oraz stryj Władysława – Mieczysław lat 45 i jego matka – Marianna lat 80. U wszystkich z nich ujawniono rany rąbane, tłuczone i miażdżone wyłącznie w obrębie głowy i twarzy, a u Władysława dodatkowo pięć ran kłutych w obrębie klatki piersiowej. Milicjantów podzielono na dwie grupy: śledczą, która miała dokonać oględzin i przesłuchać świadków, oraz operacyjną, która miała przeprowadzić rozpoznanie posesyjne, terenowe i osobowe. Do drugiej z tych grup dołączyli funkcjonariusze ZOMO ze Starachowic. Ustalono, że przyczyną pożaru było podpalenie, którego źródło znajdowało się na zewnątrz budynku. Jako pierwsze wersje wydarzeń rozpatrywano niesnaski w rodzinie wynikające z niesprawiedliwego podziału majątku lub rozwiązłego życia Władysława, zemstę na nim z tytułu pełnionych funkcji (był radnym GRN Pawłów, należał do PZPR i ORMO, a pracował w Fabryce Samochodów Ciężarowych w Starachowicach), a także motyw rabunkowy.

Do prowadzenia czynności w tej sprawie powołano 30-osobową grupę operacyjno-dochodzeniowo złożoną z funkcjonariuszy KW MO w Kielcach i KMP MO w Starachowicach. Zakład Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Krakowie wydał opinię, że rany cięte u ofiar zadane były przez przedmiot ostry, o długim, cienkim i płaskim ostrzu, takim jaki na przykład występuje w halabardzie. Żmudne było to śledztwo, bardzo żmudne. Typowano osoby podejrzane, sprawdzano ich alibi, weryfikowano informacje zawarte we wpływających anonimach. Podjęto też akta sprawy operacyjnej „Zagadka” dotyczące dwóch odrębnych, wcześniejszych, niewyjaśnionych zabójstw z tego rejonu.

W toku prowadzonych czynności trafiono do rodziny Z. [nazwisko jest w książce podane, ale ja go dla zasady nie podaję] zamieszkałej w Rzepinie, której członkowie byli oporni w płaceniu podatków i realizowaniu obowiązkowych dostaw, za co karano ich w trybie karno-administracyjnym, zajęto część ich mienia, a nawet wymierzono trzymiesięczny areszt. Głową rodziny był Józef o zapędach sadystycznych, przede wszystkim wobec członków swojej rodziny. Jego syn Czesław odpowiadał za kradzieże leśne i kłusownictwo. Był jeszcze drugi, młodszy syn – Adam, również podejrzewany o popełnianie przestępstw. Ustalono, że mieli oni podstawy do tego, by nienawidzić Władysława za decyzje podjęte przez niego wobec nich jako radnego. W domu wyżej wymienionych dokonano – z wynikiem negatywnym – przeszukania, a także zainstalowano podsłuch. Okazało się, że członkowie rodziny Z. w ogóle nie rozmawiali ze sobą o sprawie zabójstwa Lipów, co było nad wyraz zastanawiające. Podjęto decyzję o zatrzymaniu i osadzeniu w areszcie Czesława, który nie miał alibi, a który był widziany w niedaleko od miejsca zbrodni. Ten jednak do niczego się nie przyznawał i z niczym nie sypnął się współtowarzyszom spod celi. Zastosowano wobec niego trzy kombinacje operacyjne – dwie związane z umożliwieniem przekazania przez aresztanta grypsów i jedną z podstawieniem mu adwokata. Pozwoliło to na zebranie takich materiałów dowodowych, wobec których Czesław był bezradny. Wreszcie przyznał się do popełnienia mordu na Lipach, a jako współsprawcę podał swojego ojca. 13 VIII 1970 roku Czesławowi Z. przedstawiono zarzuty dokonania zbrodni. Wkrótce po tym zatrzymano Józefa Z.

Wydawać by się mogło, że to już jest finał tej sprawy. Otóż nie! To był dopiero początek czynności dowodowych. Należało odnaleźć narzędzia zbrodni, skradzione przedmioty, w tym pieniądze, a także odzież, którą sprawcy mieli na sobie w czasie dokonywania morderstw. A Czesław nie był takich skory do wyjawienia wszystkiego. Trzeba było ustalić pełny skład grupy przestępczej, bo ojciec nie był jedynym wspólnikiem syna. Konieczne było też przeprowadzenie eksperymentu śledczego. Kolejną ważną sprawą było ustalenie, czy podejrzani dokonali też innych przestępstw, przede wszystkim w sprawach, które złożone były do archiwum jako umorzone z powodu niewykrycia sprawców, a jeśli tak to zebranie dowodów i dokonanie wizji lokalnych. Okazało się, że podejrzani mieli na koncie łącznie 38 przestępstw, z czego 8 dokonanych zabójstw i 1 usiłowanie, a poza tym napady rabunkowe z bronią w ręku i kradzieże.

To chyba najbardziej dogłębna książka, opisująca w tak profesjonalny sposób przeprowadzone śledztwo, jaką kiedykolwiek czytałem. Kryminały, które czytam relaksacyjnie, są przy niej jak jakieś baśnie lub opowiadania sf. Opis wykonanych w sprawie czynności, dokonanych sprawdzeń i nakładu pracy funkcjonariuszy jest po prostu przytłaczający. Ileż wysiłku, mozołu, wytrwałości, cierpliwości, a także pomysłowości wymagało to śledztwo od osób w nie zaangażowanych. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze brutalność i potworność zbrodni, uwypuklona w trakcie składanych wyjaśnień i prowadzonych wizji lokalnych, a także zwierzęce instynkty podejrzanych, ich nieludzkie zachowania, zdeprawowane umysły i tak koszmarnie wypaczony sposób życia. Z pewną trudnością przychodziło mi czytanie tej książki, a kilka fragmentów z niej – dla oszczędzenia własnej psychiki – po prostu ominąłem. Nikogo nie namawiam do czytania tej pozycji, ale jeśli ktoś chce wiedzieć jak wyglądają realne „kryminały”, jak faktycznie przebiega śledztwo i z czym się ono wiąże, to warto po nią sięgnąć. O profesjonalizmie autorów świadczy też to, że książka kończy się trzema bardzo ważnymi rozdziałami: rekonstrukcja wydarzeń, wyniki badań i ekspertyz oraz uwagi i wnioski.

PRL-ogizmy: Fabryka Samochodów Ciężarowych w Starachowicach, tamtejsze Zakłady Przemysłu Drzewnego „Bugaj”, kopalnia pirytu „Staszic” w Rudkach, restauracja „Raj” w miejscowości Chybie, GS „Samopomoc Chłopska”, samochody – „Żuk” i „Warszawa”, papierosy „Giewont”, zegarek „Stołeczny”, broń palna – karabiny „Mosin” i „Mauser”, dubeltówka-obrzyn, pistolety – „TT” i „Vis”, pistolet maszynowy „Pepesza” i rewolwer „Nagant”.