Klon Jan – Jak zginął Władyslaw Kojder 483/2025

  • Autor: Klon Jan
  • Tytuł: Jak zginął Władysław Kojder
  • Wydawnictwo: Miecz i Lemiesz
  • Rok wydania: 1986?
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Śledztwo prowadzą … Bataliony Chłopskie wraz z PSL!

Klubowiczom znudzonym i zgorszonym moimi recenzjami książek dotyczących morderstw i procesów politycznych wyjaśniam, że poza tym, że jest to literatura zazwyczaj quasi-historyczna to jednak dotyczy przestępstw faktycznych, domniemanych i … nie zaistniałych, ale jednak przestępstw, najczęściej zbrodni (usiłowanie obalenia ustroju, szpiegostwo, zabójstwo czy dywersja), odnośnie których prowadzone były śledztwa zakończone procesami sądowymi.

Staram się zapoznać Was z pozycjami, których – w odróżnieniu od książek Edigeya, Kłodzińskiej, czy Zeydlera-Zborowskiego – zazwyczaj nie macie, nie widzieliście i nie możecie nabyć, a do których dostęp jest bardzo ograniczony z uwagi na to, że część z nich jest tylko na stanie Biblioteki Narodowej w Warszawie, a jak wiadomo wielu Klubowiczów zamieszkuje z dala od stolicy.

Recenzowana pozycja należy do literatury „podziemnej”. Liczy 16 stron.

43-letni Władysław Kojder – na zjeździe PSL w Krakowie, który odbył się w dniach 15-16 listopada 1945 roku – został wybrany zastępcą prezesa, którym był Wincenty Witos. Kojder „nawoływał do jedności chłopów i całkowitej niezależności ludowców od PPR. Domagał się również jak najszybszego powrotu Polaków wywiezionych w głąb Rosji, a zwłaszcza deportowanych tam żołnierzy BCh i AK. Piętnował terror stosowany przez władze bezpieczeństwa”. Trzeba przyznać, ze poglądy miał bardzo szczytne, zupełnie nieprzystające do komunistycznej rzeczywistości.

Po zakończeniu zjazdu wiceprezes wrócił do swojej rodzinnej wsi – Grzęski koło Przeworska. W niedługo potem podjechał tam wojskowy samochód z grupą umundurowanych i uzbrojonych mężczyzn. Był z nimi jeden cywil – sekretarz powiatowy PPR w Przeworsku. Osobnicy ci dokonali rewizji domu polityka. Zabrali jego maszynę do pisania i pieczęć partyjną, kilkadziesiąt srebrnych monet, a także damską garderobę i dwa zimowe płaszcze. Następnie wsadzili go do samochodu i odjechali. Rodzina powiadomiła o uprowadzeniu Komendę Powiatową UBP w Przeworsku. Władze Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej, na stawiane im zarzuty, uporczywie twierdziły, że Koper nie został przez nich aresztowany.

Śledztwo w tej sprawie przeprowadzili byli żołnierze Batalionów Chłopskich, przyjaciele Kojdra. Ustalili, że został on przewieziony do Rzeszowa, a stamtąd wywieziony pod wieś Rudna Mała. Dwaj mundurowi i jeden cywil zaprowadzili go do lasu. Rozległy się dwie serie z automatu. Trzej mężczyźni wrócili sami, po czym odjechali.

Zmasakrowane zwłoki odnalazły w lesie dzieci pasące krowy. Sprawą zajęli się milicjanci z miejscowego posterunku. Stwierdzili, że przyczyną śmierci była oddana z automatu seria w tył głowy, z której została tylko krwawa miazga. Druga seria rozorała bok ofiary. Przy zwłokach nie znaleziono żadnych dokumentów. W aktach rzeszowskiej prokuratury odnotowano: „NN, zamordowany dnia 17/18 września 1945 roku w lasach świlczańskich przez nieznanych sprawców, pochowany na cmentarzu w Rudnej Małej”. O tym fakcie rodzina denata dowiedziała się dopiero poufnie od byłego komendanta UB w grudniu 1945 roku. W maju 1946 roku dokonano ekshumacji, a po jednoznacznym zidentyfikowaniu zwłok pochowano je. Pisała o tym tylko prasa PSL-owska: „Piast”, „Gazeta Ludowa”, „Chłopski Sztandar” i „Wici”. Urzędowo sprawców zabójstwa nie wykryto. Na podstawie dowodów zebranych przez PSL w tym politycznym mordzie udział wzięli: szef wojewódzkiej UB w Rzeszowie oraz sekretarz powiatowy PPR w Przeworsku, a prawdopodobnie również szef UB w Przeworsku oraz aktywista PPR – wicestarosta z Przeworska.

O historii tej nigdy wcześniej nie słyszałem, a cieszę się, że ją poznałem. Broszura jest napisana bardzo zgrabnie i warto ją przeczytać, do czego serdecznie zachęcam.