Kalita Kazimierz, Krasowski Wiesław – Pożar Domu Słowa Polskiego 469/2025

  • Autor: Kalita Kazimierz, Krasowski Wiesław
  • Tytuł: Pożar Domu Słowa Polskiego
  • Wydawnictwo: Departament Szkolenia i Doskonalenia Zawodowego MSW
  • Seria: Z doświadczeń MO i SB
  • Rok wydania: 1974
  • Nakład: 4000
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Sztandar Młodych w płomieniach, czyli palenie szkodzi nie tylko zdrowiu

Recenzowana pozycja liczy 27 stron, a jej cena okładkowa to 5 zł. Przeznaczona była tylko do użytku wewnętrznego. Znajduje się na stanie Biblioteki Narodowej oraz biblioteki Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.

Dom Słowa Polskiego mieścił się w Warszawie, na Woli , przy ul. Miedzianej 11, w okolicy innych „metalowych” ulic: Żelaznej, Srebrnej i Platynowej. Uruchomiony został w dniu 22 lipca 1950 roku. Był to największy zakład poligraficzny w PRL-u. To tu drukowano m.in. „Płomyczek”, „Świerszczyk”, „Trybunę Ludu”, „Sztandar Młodych”, „Kurier Polski”, „Żołnierza Wolności”, „Skrzydlatą Polskę”, „Poznaj swój Kraj”, „Wiadomości Wędkarskie”. W okresie największego rozwoju produkcji nakłady wydawanych tu książek, czasopism i gazet liczyło się w dziesiątkach i setkach milionów egzemplarzy rocznie. W marcu 1975 roku na terenie DSP powstała placówka ORMO. W latach 90. przedsiębiorstwo zaczęło wyprzedawać swój majątek, w 2010 roku powstałą w międzyczasie spółkę postawiono w stan likwidacji, a w roku 2023 zakończono rozbiórkę obiektów zakładowych. Zainteresowanym polecam monografię: „Zakłady Graficzne Dom Słowa Polskiego 1950-1975” w wersji papierowej wydaną w nakładzie 3200 egz., a wersji elektronicznej dostępną pod adresem:

https://www.warszawskiedrukarnie.pl/wp-content/uploads/2020/01/MONOGRAFIA-DSP-1975-114-str._60-MB.pdf

„W dniu 11 maja 1973 roku około godziny 15.00 w hali maszyn rotacyjnych drukarni Dom Słowa Polskiego w Warszawie wybuchł gwałtowny pożar. Pożar zniszczył budynek hali produkcji gazet (ok. 10% powierzchni produkcyjnej zakładu) oraz trzy ciągi maszynowe, każdy składający się z sześciu importowanych agregatów drukujących. Spalił się także przygotowany nakład bieżący prasy codziennej. Bezpośrednie straty materialne wyniosły łącznie 60 mln złotych. Zaistniał on w pierwszym dniu pobytu w Warszawie delegacji partyjno-rządowej ZSRR. W wyniku pożaru unieruchomiona została całkowicie edycja centralnej i stołecznej prasy drukowanej w DSP (m.in. „Trybuny Ludu”)”.

Na miejsce zdarzenia wysłano radiowozy i pododdziały ZOMO, którymi dowodził zastępca komendanta stołecznego MO ds. Służby Milicji, oraz grupy operacyjno-śledcze Służby Bezpieczeństwa i Służby Milicji pod kierownictwem zastępcy komendanta stołecznego MO ds. Służby Bezpieczeństwa. Przybyli też prokuratorzy Prokuratury Wojewódzkiej dla m. st. Warszawy.

„Stwierdzono wkrótce, że pożar powstał w dolnym poziomie hali produkcyjnej, przy zblokowanych w „komboju” maszynach A-4 i A-5, drukujących „Sztandar Młodych”. Ogień zauważono w górnej części maszyny A-4 (dolnego poziomu) między rolą papieru używaną aktualnie do druku a stropem od strony zamontowanych silników”. Maszyny te obsługiwało sześć osób – maszynista i pięciu pomocników. Wszystkich ich przewieziono do KSMO i poddano szczegółowym przesłuchaniom. W ich trakcie nie udało się wyjaśnić, co w chwili zdarzenia robił – jako jedyny pracujący na dolnym poziomie – pomocnik Wiesław O., do którego zadań należało nakładanie rol papieru. Jego zeznania były sprzeczne z zeznaniami pozostałych osób. Został on zatrzymany i aresztowany, pozostałych zaś zwolniono.

Postępowanie przygotowawcze prowadził Wydział Śledczy KSMO pod nadzorem Biura Śledczego MSW. Jako wersje przyczyn powstania pożaru przyjęto: celowe podpalenie, zaprószenie ognia, samozapalenie. Zatrzymanemu przedstawiono zarzuty z art. 139 par. 1 KK za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru zagrażającego mieniu w znacznych rozmiarach, który to pożar nastąpił. Biegli z Zakładu Kryminalistyki KGMO stwierdzili, że w tym przypadku nie było technicznego podłoża powstania pożaru. Nie poprzestano jednak tylko na tym jednym podejrzanym. Zajęto się typowaniem osób, które w DSP były znane z wrogości do Państwa Ludowego, miały zatargi i konflikty z przełożonymi, znane były ze skłonności chuligańskich, pijaństwa i lenistwa. Wytypowano kilka takich osób, w tym 21-letniego pomocnika maszynisty z Wydziału Drukarni Gazetowej – Juliana S., który wcześniej karany był dyscyplinarnie za palenie papierosów na terenie zakładu w miejscach niedozwolonych. Podjęto wobec niego czynności operacyjno-dochodzeniowe, które przyniosły zaskakujące efekty.

To kolejna świetna pozycja z serii „Z doświadczeń MO i SB”. Mimo tylko 27 stron objętości, jest w niej zawarte wszystko, co potrzeba, i to szczegółowo. Książkę tę przeczytałem z dużą ciekawością, gdyż z profesjonalnymi opisami spraw dotyczących pożarów prawie wcale nie miałem do czynienia. Autorzy dobrze wywiązali się ze swojego zadania i opracowali pozycję bardzo przydatną dla młodych, a może i nie tylko młodych, dochodzeniowców. Można też podziwiać funkcjonariuszy wykonujących czynności w tym śledztwie – nie tylko ich profesjonalizm, który doprowadził do ustalenia zarówno przyczyn jak i sprawcy przestępstwa (w mojej ocenie nie było to takie proste), wytrwałość przy wykonywaniu czynności (na pewno w godzinach nadliczbowych i dniach wyznaczonych jako wolne od służby), no i odporność na środki nacisku na pewno regularnie stosowane przez „czynniki” służbowe i partyjne (Komendant Stołeczny MO, nowo mianowany Komendant Główny MO – poprzedni komendant odszedł ze stanowiska na sześć dni przed pożarem, Minister Spraw Wewnętrznych, Premier oraz I Sekretarz KC PZPR – nazwisk nie warto podawać).

Wiem, że w tej serii ukazała się jeszcze jedna pozycja – „Zabójstwa na tle rabunkowym osób w podeszłym wieku” (autorstwa Sylwestra Kończyka i Michała Sałgi, z 1979 roku, 44 strony), ale szkoda mi na nią czasu, bo mam do niej trochę daleko (230 km), z uwagi na to, że znajduje się ona w bibliotece Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Chyba, że wizytę tam połączyłbym z odwiedzeniem biblioteki tamtejszego Muzeum Warmii i Mazur w celu zapoznania się z niepublikowanymi maszynopisami Nienackiego. Jest jeszcze inne rozwiązanie: w/w książkę mógłby zrecenzować jakiś Klubowicz z Olsztyna lub okolic …