- Autor: Skowrońska Jolanta
- Tytuł: Willa na Kasztanowej
- Wydawnictwo: Wielki Sen
- Seria: Seria z Warszawą (#71)
- Rok wydania: 2015
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Roberek, inspekty i „Liliputy”
Jolanta Skowrońska wpisuje się w poczet autorów kryminalnych gazetowców, o których nic konkretnego nie wiadomo. Choć może akurat z nią jest troszkę inaczej. Otóż osoba o takim samym imieniu i nazwisku wystąpiła jako autor opowiadania z dreszczykiem – „Próg czasu” wydanego w serii „Złota Podkowa” w tomiku pt. „Kokaina” w roku 1959.
Nie można wykluczyć, że jest nią aktorka warszawskich teatrów (ur. 5 marca 1921 roku – zm. 26 października 2005), występująca także w filmach, radiu i telewizji, m.in. w Teatrze Sensacji „Kobra”, w spektaklu z roku 1967 – „Mord w hurtowni” (jako Józefina Łapka). Jednak nie można tego stwierdzić ze stuprocentowym przekonaniem.
„Willa na Kasztanowej” nie miała wcześniej wydania książkowego. Drukowana była w odcinkach w „Dzienniku Zachodnim” w roku 1959. Powieść liczy 173 strony.
Akcja toczy się w niewymienionym z nazwy miasteczku, „wiosną 195… roku”.
Profesor Kowalski „owdowiawszy jeszcze w czasie wojny, ożenił się w roku 1948 po raz drugi, ku wielkiemu niezadowoleniu swej długoletniej gospodyni i zdziwieniu najbliższych znajomych, z młodszą od siebie o piętnaście lat, czterdziestoparoletnią rozwódką [Heleną], eksżoną swego dawnego kolegi (…) Dorosłego syna profesora, pamiętający go z dawnych lat sąsiedzi. Nie widzieli już chyba od roku 1945”. Latem 1950 roku, podczas odpoczynku w ogrodzie, profesor został uduszony. Prowadzone przez milicję śledztwo nie doprowadziło do ustalenia sprawcy tej zbrodni. Pół roku później do willi wprowadziła się przyrodnia siostra Heleny – rozwódka i alkoholiczka Weronika Animicz, a rok później – nowy mąż wdowy – handlowiec Alfred Barucki. Poza nimi na terenie posesji zamieszkiwali: rzeczona gospodyni Genowefa Walentyniak oraz stary ogrodnik – Anastazy Bombecki. W domu Baruckich jedynymi gośćmi bywali sąsiedzi: inżynier Namiński, mecenas Kartysz i doktor Kotliński, z którymi domownicy grali w brydża. Sielankę Heleny i Alfreda zburzyło pojawienie się w willi syna profesora Kowalskiego – Zbigniewa, który przybył w celu odebrania przez niego należnego mu spadku. Niedługo potem, w czasie samotnego spaceru nad stawem, ktoś uderzył go, pozbawił przytomności i pchnął do wody. Cudem Zbyszkowi udało się uratować. Tego samego dnia, wieczorem, w czasie spotkania brydżowego, Helena Barucka źle się poczuła i udała się do swojego pokoju, by tam odpocząć. Mąż, który odwiedził ją w pokoju, stwierdził, że chyba zemdlała. Doktor Kotliński stwierdził jednak zgon. Jako przyczynę podał serce i dodał, że nie była to śmierć naturalna.
O zdarzeniu powiadomiono milicję. Do willi przybył kapitan Jacek Sosnowski wraz z lekarzem, który stwierdził, że kobieta zmarła w wyniku zaaplikowania jej zastrzyku. Nietrudno się domyślić, że do grona podejrzanych Sosnowski zaliczył wszystkich obecnych na terenie posesji. Kapitanowi w prowadzonym śledztwie pomagał porucznik Polkowski i sierżant Machera. Okazało się, że w trakcie prowadzonych przesłuchań najbardziej gmatwała w sprawie gospodyni, Barucki w ważnej kwestii oszukał, a pozostali nie byli do końca szczerzy. Wyszło na jaw, że kilka dni wcześniej, kąpiącej się w wannie pani Heleny, o mało co nie zabił żyrandol, który urwał się z sufitu. Tymczasem kostucha już wyciągała swe łapy w stronę kolejnej osoby …
Powieść ta jest bardzo ścisła, tak bardzo, że czytelnikowi brakuje nawet chwili na odprężenie. Nie ma w niej miejsca na niepotrzebne wstawki. Tu wszystko się liczy. Każdy wątek albo przybliża śledczych do celu albo mąci czytelnikom w prywatnym procesie wykrywczym. Kapitan Sosnowski jest bardzo wnikliwy, staranny i precyzyjny; nie przepuszcza żadnego pojawiającego się wątku i drąży w nim do końca. Wreszcie zwołuje spotkania (tak, tak – liczba mnoga) wszystkich „zainteresowanych”, by przedstawić im wyniki śledztwa i wskazać „potwora” (bo inaczej tej osoby opisać nie można).
PRL-ogizmy: papierosy „Mentolowe” i „Giewonty” oraz zapałki „Liliput”.
