Kaflińska Jadwiga – We własnych sidłach 302/2025

  • Autor: Kaflińska Jadwiga
  • Tytuł: We własnych sidłach
  • Wydawnictwo: Wielki Sen
  • Seria: Seria z Warszawą (# 73)
  • Rok wydania: 2015
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Robert Żebrowski

LINK Klubowa Księgarnia

Nałogowy przestępca: oszustwa, szantaże i morderstwa

Będąc na urlopie od zajęć w Bibliotece Narodowej postanowiłem sięgnąć po tę serię, która działa na mnie chyba najbardziej odprężająco, a mianowicie po „Serię z Warszawą”. Nie jest to w moim wykonaniu jakaś krypto-reklama wydawnictw klubowych, czy też lokowanie produktu, ale reklama zastosowana jawnie, oficjalnie i z pełną odpowiedzialnością.

W serii tej wydanych jest wiele pozycji, które jako wcześniejsze „gazetowce”, tylko w „Wielkim Śnie” mają swoje książkowe wydanie. I nie tylko tych mniej znanych pisarzy, ale i tuzów takich jak Jerzy Edigey, Anna Kłodzińska, czy Jacek Wołowski. W „Serii z Warszawą” mamy też wznowienia kryminalnych „białych kruków” (np. „Czek dla Białego Gangu”), których pierwsze wydania można nabyć na rynku tylko za nieprzyzwoicie duże pieniądze. Również w „Serii z Warszawą” mamy już kilka „białych kruków” np. „Chodzimy polnymi ścieżkami”, „Plany rakiety X-1”, recenzowane właśnie „We własnych sidłach”, czy wydany jako pierwszy w serii – „Tęczowy cocktail”, a z czasem będzie ich tylko przybywać. Powody są dwa: niski nakład (choć nie wiadomo jak niski, ale na pewno nie są to „tysięczniki” – Prezes uporczywie i konsekwentnie milczy w tej sprawie, ale może kiedyś – choćby na emeryturze – coś w tej kwestii bąknie, a wtedy – jestem o tym przekonany – sprzedaż i cena ostro ruszą w górę) oraz brak planów co do wznowień wydanych już pozycji. Dużą zaletą tej serii jest również atrakcyjna, kolorowa i inteligentna szata graficzna okładek. Dlatego też wszystkich Klubowiczów zachęcam do zakupów w klubowej księgarni książek z „Serii z Warszawą” – każdy na pewno znajdzie tu coś dla siebie. Nie są one drogie, a w odróżnieniu od kryminałów wydawanych przez inne wydawnictwa, stwierdzam to na podstawie własnych obserwacji chociażby platformy „Allegro”, nie tracą one na wartości, a część tytułów na pewno w przyszłości gwarantuje zyski. To tyle jeśli chodzi o reklamę. A teraz przed Wami jedna z dziewięciu recenzji czytanych aktualnie przeze mnie „milicyjniaków” z „Warszawy”.

Jadwigę Kaflińską możemy znać z „Ewy” – „Magiczny papierek” (1979) lub „Kluczyka” – „Powikłane ślady” (1983). Uwaga, uwaga !!! Pierwsza z tych książek jest „Ewe”-nementem. Otóż w naszym Klubie posiada dwie recenzje, obie z roku 2022, obie autorstwa jednej osoby, czyli … naszego Prezesa, a w dodatku obie różniące się od siebie. Muszę przyznać, że mi to zaimponowało i jak najbardziej, oczywiście z umiarem, powinno to być stosowane w przyszłości, nie tylko przez Prezesa.

Recenzowana pozycja liczy 146 stron. Nie miała ona wcześniej wydania książkowego, a drukowana była w odcinkach na łamach prasy – w roku 1979 w „Kurierze Polskim” i w 1980 w „Ilustrowanym Kurierze Polskim”.

Akcja toczy się w Warszawie i Sulejówku, gdzieś w połowie lat 70.

Maryna Skórzewska (pisarka zatrudniona w „MON”, gdzie pod pseudonimem Maska pisała powieści szpiegowskie) zaprosiła swoją koleżankę Jadzię Kalkowską (autorkę kryminałów) do własnego domu przy ul. Rycerskiej (Stare Miasto). W trakcie rozmowy okazało się, że część osób, którym Skórzewska od lat bezinteresownie pomagała w rozwiązywaniu ich trudnych sytuacji życiowych, jest szantażowana. Ofiarami były tylko te osoby, które odwiedzały ją w domu, a rozmowy prowadzone były – oczywiście w cztery oczy – w jej pokoju. Nietrudno się domyślić, że uczciwość lub dyskrecja Maryny stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Dlatego też postanowiła ona zaprosić grono znajomych, wśród których były też osoby szantażowane, na spotkanie, na którym miała też być Kalkowska, ale w roli obserwatora zachowania gości. Liczyła, że obserwacje poczynione przez koleżankę, naprowadzą ją na trop szantażysty.

Na spotkanie pojawili się: mecenas Ryszard Drwęcki (na stronie 141 nazywa się … Drewnicki), doktorowa Zofia Skotnicka, Janina Korycka (zaskakująco podobna do Asi – kilkuletniej wnuczki Maryny), doktor Roman Spiski, profesor Henryk Zamięcki (z Zakładu Medycyny Sądowej). Poza nimi, Maryną i Jadzią, w tym czasie w domu przebywała Asia oraz gosposia – Sabina Korpal, która jednak wkrótce opuściła mieszkanie. W niedługo potem zjawił się ostatni gość – Irma Kustosz. Maryna udała się do kuchni, by przygotować kawę. Kiedy w pokoju, w którym przebywali goście, pojawiła się Asia, Korycka na jej widok zemdlała. Warto wspomnieć, że dziewczynka była wychowywana przez babcię, bo jej matka zmarła, a ojciec wyjeżdżał do pracy zagranicę, choć obecnie przebywał na urlopie w Polsce. Kiedy pani Janina doszła do siebie, Irma udała się do kuchni, do Maryny. Kiedy tam weszła, zobaczyła, że tamta leży martwa na podłodze. Profesor z ZMS stwierdził, że nie żyje i że prawdopodobnie została otruta cyjankiem potasu, gdyż czuć było od niej zapach tej substancji.

Kalkowska niezwłocznie zawiadomiła o tym przez telefon swojego znajomego – kapitana Stefan Kosińskiego z Komendy Głównej MO. W niedługo potem kapitan pojawił się na miejscu zbrodni. Sprawa nie była taka prosta, jakby się początkowo mogło wydawać, bo do kuchni, poza wejściem od strony pokoju, było też drugie – od strony klatki schodowej. Po jakimś czasie do domu wrócił syn Maryny (z pierwszego małżeństwa) – Andrzej, ojciec Asi, a także jej drugi mąż – Tadeusz Skórzewski. Zawiadomiony przez Andrzeja przyjechał do Warszawy jego ojciec – pułkownik Rozbicki. W prowadzonym śledztwie Kosińskiemu pomagał porucznik Rakowicz. Nietrudno się domyślić, że sprawcy morderstwa milicjanci szukali w w/w gronie. Wkrótce doszło do kolejnej zbrodni – zginęła jedna z osób podejrzanych.

Oj, namieszała autorka w swej powieści, namieszała. Mamy tu nie tylko kilka przestępstw, ale i femme fatale, i fałszywą tożsamość, i asy z rękawa, i tajemnicę z przeszłości. W sumie jednak nie wyszło to dla czytelników najlepiej. Za to nietypowe jest nie tyle samo zakończenie akcji, ale ogólnie książki. Otóż kończy się ona wielostronicowym opisem całego przestępczego życia ujawnionego sprawcy zbrodni.

PRL-ogizmy: Warszawa – Rotunda PKO (przy ul. Marszałkowskiej 100/102, istniała w latach 1966-2017, w roku 1979 doszło tam do tragicznego w skutkach wybuchu gazu), Wydawnictwo „Iskry” (ul. Smolna 11), herbaciarnia „Gong” (Al. Jerozolimskie 46), kawiarnia „Świtezianka” (ul. Marszałkowska 14/16), autobus linii „C” [funkcjonowała do roku 1993, spośród warszawskich autobusów z literowym oznaczeniem linii, najwięcej wyjeździłem się „De-tką”], gazeta „Życie Warszawy”, szafa grająca z piosenką „Moja droga, ja Cię kocham” (utwór z roku 1974 Bobby’ego Vintona).