- Autor: Autor nieznany
- Tytuł: O niektórych problemach czujności i ochrony tajemnicy wojskowej
- Wydawnictwo: Zarząd Propagandy i Agitacji Głównego Zarządu Politycznego
- Rok wydania: 1959
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Przysięgam dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej (z ustawy z dnia 18 lipca 1950 roku o przysiędze wojskowej)
Książka liczy 69 stron. Są to materiały do szkolenia politycznego szeregowców i podoficerów WP.
„Polska Ludowa od chwili swego powstania jest przedmiotem szczególnie ożywionej i intensywnej działalności imperialistycznych ośrodków szpiegowskich we wszystkich dziedzinach jej życia”.
„Tajemnicę państwową stanowią wszelkie wiadomości, dokumenty lub inne przedmioty, które ze względu na obronę, bezpieczeństwo lub ważne interesy gospodarcze bądź polityczne Państwa Polskiego lub państw zaprzyjaźnionych mogą być udostępniane wyłącznie osobom do tego uprawnionym”.
„Podstawowym obowiązkiem każdego żołnierza jest czujność wobec wszelkich przejawów działalności wroga, ścisłe strzeżenie tajemnicy wojskowej”. „Gadulstwo, lekceważenie czujności zarówno w mowie, jak i w piśmie są groźnym niebezpieczeństwem”.
To, co zaserwowali nam, a właściwie oficerom szkolącym podoficerów i żołnierzy, autorzy jest na skanie spisu treści. To, co zaś zainteresować może Klubowiczów przedstawię w recenzji. Otóż mamy opisanych – krótko i bez większych szczegółów – sześć przykładów działalności szpiegowskiej naszych rodaków, inspirowanej przez wywiad amerykański. Są to m. in.: sprawa z roku 1957 dotycząca Kurta Kity, technika zakładów, zwerbowanego w Berlinie, który przekazywał informacje dotyczące jednostki KBW z Rzeszowa oraz jednostek wojskowych z tamtych okolic, sprawa z roku 1955, dotycząca Eugeniusza Królaka, pracownika kapitanatu portu w Świnoujściu, który uciekł do Danii, a stamtąd do NRF, gdzie zainteresowali się nim Amerykanie, a także sprawa szeregowca Feliksa Górskiego, który zdezerterował do Berlina Zachodniego, a tam nie chcąc podjąć współpracy z obcym wywiadem, został do tego zmuszony.
Prawdziwy rodzynek jest w innym miejscu. Otóż pełniący w N-tej jednostce lotniczej szer. „K” zawarł na przepustce znajomość z pewnym osobnikiem cywilnym. Zaczęła się ona od tego, że cywil podwiózł motocyklem wracającego z przepustki „K” do jego jednostki. Kiedy się znów spotkali, poprosił żołnierza o załatwienie mu kilku metrów specjalnego kabla używanego w warsztacie na lotnisku. Szeregowiec spełnił tę prośbę. Ich spotkania stały się częstsze. Wkrótce pojawiły się przyjęcia z alkoholem i rozmowy na tematy wojskowe. Któregoś dnia cywil poprosił mundurowego o dostarczenie mu niektórych danych dotyczących pilotów jednostki. „K” zameldował o wszystkim swojemu dowódcy. Kontrwywiad unieszkodliwił szpiega i ustalił dla kogo pracował. Ustalił też jego zadanie. Miał on nakłonić jednego z pilotów do ucieczki za granicę na nowym typie samolotu.
Choć krótka, to jednak jest to czysta historyjka szpiegowska ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem, która zasługuje na miejsce w naszym Klubie.
