- Autor: James Oliver Curwood
- Tytuł: Dolina Ludzi Milczących (The Valley of Silent Men)
- Wydawnictwo: Iskry
- Rok wydania: 1971
- Nakład: 30260
- Recenzent: Robert Żebrowski

Kamienne oblicze Strażnika
Recenzowana książka (okładka z lewej) zawiera dwie powieści: „Najdziksze serca” i „Dolina Ludzi Milczących”. Ta druga liczy 200 stron. Cena okładkowa książki to 32 zł. Pierwsze wydanie „DLM” miało miejsce w roku 1920, natomiast dwa lata później nakręcono film niemy na jej podstawie.

Akcja toczy się w Athabaska Landing, położonym w Kanadzie, w północnej Albercie, niedaleko Edmonton, nie później niż w roku 1913, kiedy to Athabaska Landing zmieniła nazwę na Athabaska.
James Grenfell Kent, sierżant Królewskiej Konnej Policji, umierał. Jego przyjaciel – lekarz Cardigan, stwierdził, że kula, którą policjantowi posłał przed dwoma tygodniami pijany Metys, drasnęła aortę tworząc groźbę anewryzmu. Mógł umrzeć w ciągu najbliższych minut, czy godzin, na pewno jednak w ciągu co najwyżej trzech dni. Przy jego łóżku, poza lekarzem, zebrali się też: Kedsty – 60-letni inspektor kanadyjskiej Północno-Zachodniej Królewskiej Konnej Policji, dowodzący stacjonującą w Athabaska Landing dywizją N., sierżant Bucky O’Connor, Layonne – katolicki misjonarz, a także stenografistka. Uczynili to nie po to, by pożegnać umierającego, ale żeby przyjąć od niego zeznanie o tym, jak Kent … zamordował niejakiego Johna Barkleya, do czego sam się niedawno przyznał i potwierdził to pod przysięgą. Zeznanie to przyjęto, ale jakoś nikt nie mógł dać mu wiary. Do sprawy tego morderstwa został wcześniej zatrzymany w areszcie Sandy McTrigger, który miał zostać stracony, ale po złożeniu przez Kenta zeznania został uniewinniony i zwolniony. Czekała na niego panna Marette Radisson, która przybyła z Doliny Ludzi Milczących, a w czasie pobytu w mieście mieszkała u … Kedsty’ego. Po uwolnieniu McTriggera odwiedziła ona Kenta i poinformowała go, że wie, kto tak naprawdę zamordował Barkleya, kiedy, jak i dlaczego.
Sytuacja Kenta zmieniła się diametralnie, gdy okazało się, że doktor się pomylił w swojej diagnozie, i że obrażenia sierżanta nie zagrażają jego życiu. Jedyne co mu teraz zagrażało to stryczek. Kiedy okazało się, że Kent jest zdrowy, sędzia McDougal polecił go aresztować. W opuszczeniu więzienia pomogła mu panna Radisson i miejscowy „prawnik” – „Brudny Paluch”, czyli Aleksander Toppet. Odbyło się to jednak w warunkach takich, w jakich na Dalekiej Północy tę czynność niejednokrotnie przeprowadzano. Wkrótce w miasteczku doszło do morderstwa, a główną podejrzaną stała się Marette Radisson. Więcej już nie będę zdradzał, no może poza tym, że choć to miasteczko leżało w klimacie zimnym, to jednak zrobiło się w nim bardzo gorąco.
Dlaczego Kent przyznał się do zbrodni? Kim tak naprawdę byli niektórzy bohaterowie powieści? Jakie relacje ich łączyły? Kto poza Barkleyem stracił życie? Kto był mordercą? Dlaczego zabijał? O tym przeczytajcie sami, bo naprawdę warto. Wg mnie to najlepsza książka Curwooda, spośród tych, które do tej pory czytałem. W powieści tej tajemnica goni tajemnicę i można powiedzieć, że jest ich bez liku. Czytelnik zamiast odpocząć w trakcie lektury może głowić się i głowić, by spróbować je wyjaśnić, ale nie ma na to żadnych szans, bo w tym przypadku przywilej wyjaśniania autor pozostawił jedynie sobie. I bardzo dobrze, bo nikt by tego nie wyjaśnił logiczniej, ciekawiej i swobodniej niż on. Dla miłośników Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej to pozycja obowiązkowa, dla kryminalologów – lektura uzupełniająca. Polecam!
