Ostromęcki Bogdan – Domy nad Wisłą 126/2026

  • Autor: Ostromęcki Bogdan
  • Tytuł: Domy nad Wisłą
  • Wydawnictwo: Książka i Wiedza
  • Rok wydania: 1950
  • Nakład: 20600
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Nie z młotem i sierpem, nie z cyrklem i młotem, lecz z poziomicą i kielnią

Z twórczością Bogdana Ostromęckiego (1911-1979) wcześniej się nie zetknąłem. I chyba nikt na tym nie stracił. Recenzowana pozycja liczy 253 strony.

Akcja toczy się w Warszawie, w roku 1949.

Dobiegał końca trzyletni Plan Odbudowy Gospodarczej, a niedługo miał się zacząć sześcioletni. W odbudowywanej Warszawie kończono właśnie trasę W-Z, trwała budowa osiedla Młynów. 17-letni Franek Włodarczyk marzył, by móc pracować w budownictwie, gdyż pociągała go murarka. Nie posiadał się z radości, gdy udało mu się zatrudnić przy budowie Osiedla Nowomiejskiego. Razem z Józkiem Burakowskim został przydzielony do brygady Korpały, stawiającej blok 4C, do trójki murarza Włodarczyka. Szybko się okazało, że nie wszystkim pracownikom zależy na odbudowie stolicy. Wśród bumelantów był łobuz Romek Kowalik i dwaj jego kompanii – Tadek Gruca i Kostek Ryba. Szybko też doszło do konfrontacji słowno-fizycznej pomiędzy Frankiem a Romkiem.

Pod budową zaczął się kręcić niejaki „Czarny”. Franek znał go jeszcze sprzed wojny, kiedy tamten dowodził złodziejami bazarowymi. W czasie wojny „Czarnego” nie było w stolicy, a kiedy wrócił, z grupy bezdomnych i osieroconych chłopców, zorganizował szajkę złodziei węgla z będących w ruchu pociągów. Przez jakiś czas był w niej i Franek. Kiedy teraz obaj spotkali się, „Czarny” zaproponował Włodarczykowi interes. Zasugerował mu, że interesują go narzędzia z magazynu budowy. Franek odmówił. „Czarny” nie dał za wygraną i namówił Romka do dokonania sabotażu w swojej brygadzie. Sam też niepostrzeżenie dostał się na teren budowy. Zrobiło się naprawdę groźnie.

Niedługo potem ukazała się w prasie informacja: „”Czarny – Edward Lichocki, powodowany chęcią zysku, usiłował na polecenie pewnej grupy dywersyjnej, spowodować katastrofę budowlaną. Zamach sabotażowy udaremniono”. Franek tymczasem został brygadzistą.

Książka jest powieścią produkcyjną, ze wszystkimi elementami przypisanymi do tego gatunku (np. tekst na powitanie nowych pracowników: „W imieniu Partii, witam Was serdecznie”). Wątek kryminalny, choć długi, wyraźny i konkretny, jest tu tylko dodatkiem. Plusem są fragmenty dotyczące poszczególnych budów w stolicy.

PRL-ogizmy: gazeta „Życie Warszawy”, papierosy „Mocne”, Święto Odrodzenia Polski – 22 lipca.