Daszkiewicz Tadeusz – Chorąży z Rajgródka 117/2026

  • Autor: Daszkiewicz Tadeusz
  • Tytuł: Chorąży z Rajgródka w: Kryptonim „Radość”
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Łódzkie
  • Rok wydania: 1968
  • Nakład: 4265
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Krótka ballada o prawych Ubekach i krwawych Podziemnych

„Kryptonim „Radość”” Tadeusza Daszkiewicza (ur. 1935) jest zbiorem 20 opowiadań, liczącym 140 stron, z ceną okładkową 10 zł, wydanym w niskim nakładzie. Mające 9 stron opowiadanie „Chorąży z Rajgródka” jest w całości sensacyjne.

Szef UB Góralczyk wysłał kilku swoich chłopców – pod wodzą sierżanta – do Rajgródka, by pod przykrywką zakładania punktu Samopomocy Chłopskiej, rozpracowali tamtejszy podziemny oddział. Kilka dni trwało bratanie się z sołtysem, przyszłym prezesem SCh i chłopami w szynku, zanim udało się zdobyć jakąś konkretną informację. Okazało się, że w bandzie jest trzech braci o nazwisko Koza, z których jeden – dawny granatowy policjant – jest dowódcą. I tak od Kozy, przez Kozę, doszło się do najważniejszej Kozy – komendanta oddziału armii podziemnej – plutonowego „Bystrego”. Ubecy odegrali przed nim – dowodzoną przez kapitana – bandę z Osowca planującą akcję na powiat, czyli siedzibę UB i MO, pocztę i Komitet Partii. Koza miał 26 uzbrojonych ludzi, a wśród nich „Orlika”, który miał na sumieniu brata dowódcy grupy funkcjonariuszy. Sierżant-kapitan wpadł na pomysł, jak bez rozlewu krwi pojmać wszystkich „podziemnych”.

Fabuła jest pomysłowa, a finał – choć „technicznie” inny – przypomina zakończenie „Worka Judaszów” Nienackiego.