Kantyka Jan, Konieczny Andrzej – Operacja „Nadzieja” 484/2025

  • Autor: Kantyka Jan, Konieczny Andrzej
  • Tytuł: Operacja „Nadzieja”. Kartki z dziejów ZWM w woj. śląsko-dąbrowskim
  • Wydawnictwo: Śląsk
  • Rok wydania: 1963
  • Nakład: 5230
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Funkcjonariusze z ZWM w walce zbrojnej o wolność i demokrację

Jan Kantyka jest profesorem nauk humanistycznych, politologiem i historykiem, natomiast Andrzej Konieczny to pisarz, którego kilka książek wydano w „Kruku” („Tukanie”). Recenzowana książka liczy 360 stron, a jej cena okładkowa to 18 zł. Zwraca uwagę jej niski nakład – 5230 egzemplarzy.

To nietypowa pozycja, gdyż w rozdziale III (strony 182-276) opisuje zmagania z podziemiem niepodległościowym i bandami UPA funkcjonariuszy UBP, MO, WP, KBW i ORMO, którzy należeli do Związku Walki Młodych [powstał w roku 1943, a 21 lipca 1948 roku został rozwiązany i wchłonięty przez ZMP, czyli Związek Młodzieży Polskiej]. Opisane boje toczyły się w latach 1945-1948 na terenie ówczesnego województwa śląsko-dąbrowskiego [Z Warszawy łatwo było tam trafić: wystarczyło tylko udać się na Pragę-Północ, stamtąd przejechać na drugą stronę Wisły mostem Śląsko-Dąbrowskim właśnie, a dalej – a dalej to już było prosto, dosłownie i w przenośni, choć trochę daleko]. Na rozdział ten składają się wspomnienia dużej liczby osób, które opisywały przede wszystkim śmierć w walce jakiegoś towarzysza z ZWM.

Przeciwnikiem zetwuemowców były przede wszystkim takie ugrupowania jak: WiN, NSZ, Związek Młodej Polski, Myśl Polska, Samodzielna Grupa Konspiracyjna Wojsk Polskich, a także Wehrwolf. Spośród ich przywódców wymienieni są m.in: „Tartak”, „Warszyc”, „Zapora”, „Murat”, „Bolesław” i „Bartek”, Opisane są napady na posterunki MO, pościgi, starcia (m.in. wielogodzinna bitwa z bandą „Wędrowca”, w której zginął walczący w pierwszej linii zastępca szefa PUB w Cieszynie), zasadzki (np. na eneszetowców, którzy chcieli ograbić kasę i magazyny kopalni „Silesia”) i rozpracowania (np. oddziału Wehrwolfu w rejonie Tarnowskich Gór, którego członkowie pracowali w Fabryce Lin i Drutu w miejscowości Karb, a których zgubił pociąg do faszystowskiej literatury, którą to – w postaci kilkunastu tomów „Mein Kampf” – dostarczyli im … zetwuemowcy).

Bardzo dużo „szkód” na terenie w/w województwa czyniło, najliczniejsze ze wszystkich, ugrupowanie „Bartka”. W celu likwidacji tegoż oddziału powołano specjalną grupę operacyjną Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa i Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej, składającą się z 18 funkcjonariuszy dowodzonych przez porucznika. W razie potrzeby byli oni wspomagani przez innych mundurowych. Pierwszym sukcesem było ujęcie zastępcy i adiutanta „Bartka” – „Andrusa”. Kolejnym – zatrzymanie groźnego członka konspiracyjnego oddziału – „Małego”, który został obezwładniony przy użyciu – jak mu powiedziano – noża sprężynowego, a de facto końcem składanej łyżki. Ja chyba najbardziej jednak zapamiętam pościg biegiem – przez 15 km – „niepodległościowcami” uciekającymi w terenie górzystym bryczką. Grupie specjalnej udało się doprowadzić do rozbicia ugrupowania „Bartka”, a finalną akcją było przepłoszenie niedobitków z leża w bunkrze pod Baranią Górą.

Z uwagi na ujęcie zetwuemowskie pozycja ta wyróżnia się na tle peerelowskiej literatury o powojennych walkach „wewnętrznych”. Wydaje mi się jednak, że powinni po nią sięgnąć jedynie czytelnicy pochodzący z rejonu, który jest w niej opisany.