Koźniewski Kazimierz – Biała plebania 467/2025

  • Autor: Koźniewski Kazimierz
  • Tytuł: Biała plebania
  • Wydawnictwo: Książka i Wiedza
  • Rok wydania: 1954
  • Nakład: 30600
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Między teologią a zbrodnią majestatu bezprawia

O autorze konsekwentnie nic pisać nie będę. Recenzowana pozycja liczy 55 stron, a jej cena okładkowa to 1,40 zł.

W nocy z dnia 1 na 2 czerwca 1949 roku w budynku szkoły podstawowej w Jeżówce (powiat miechowski) kilku bandytów wywlekło ze służbowego mieszkania do sali lekcyjnej nauczyciela, który następnie został zastrzelony z rewolweru nagan.

W tym okresie posterunki MO w Wolbromiu, Olkuszu i Miechowie otrzymywały zawiadomienia o włamaniach i kradzieżach w spółdzielniach „Samopomocy Chłopskiej”, sklepie „Rolnik”, sklepie przyfabrycznym, a nawet u sołtysa. Nie ulegało wątpliwości, że w Wolbromiu i okolicach działała banda rabunkowa. Prowadzone śledztwo ujawniło, że na czele bandy stał Henryk Adamus (lat 23), a jego prawą ręką był Zdzisław Łupka (lat 21). Była to „Armia Polska” – odnoga ROAK, czyli Ruchu Oporu Armii Krajowej, powstałego na bazie grupy „Racławice” będącej spadkobiercą przedwojennego „Siewu” – sanacyjnej, antylewicowej organizacji młodzieży wiejskiej. Należało do niej kilkanaście osób, a powiązani z nimi byli miejscowi księża: proboszcz Piotr Oborski i wikary Zbigniew Gadomski. „Rabowali sklepy spółdzielcze i państwowe, trudnili się nielegalnym ubojem i nielegalnym handlem, pędzili bimber i wódką oblewali każdy udany napad, każdą zbrodnię, oraz stręczyli do nierządu młode dziewczyny”.

Łupka zabił też 11-letniego Waldka (który chciał ich zadenuncjować), na co pisemnie zgodziła się matka chłopca: „Zgadzam się zlikwidowanie syna mego, Waldemara, ponieważ jest na usługach obecnego ustroju”. I tak „snuła się nić Waldkowego żywota. Ksiądz dziekan Oborski wydał nań wyrok. Rodzona matka wyrok ten podpisała. Ksiądz wikary Gadomski włożył pistolet w ręce morderców. A resztę wykonała banda”. Było to 15 grudnia 1949 roku. „Do plebanii w Wolbromiu chodziło się po akceptację morderstw, jak idzie się do apteki po proszek od bólu głowy”.

2 kwietnia 1950 roku członkowie bandy zastrzelili kaprala MO – Władysława Kamionkę, w czasie, gdy jechał szosą rowerem. Władze bezpieczeństwa 14 kwietnia 1950 roku zatrzymały pierwszych członków bandy. Potem aresztowano obu księży. W styczniu 1951 roku na ławie oskarżonych w krakowskim sądzie zasiadło 10 członków „AP” mających związek z zabójstwami. Mniej ważni członkowie, oskarżeni wyłącznie o rabunki, sądzeni byli oddzielnie. Sprawa ta była wiązana ze sprawą „prohitlerowskiej i antyludowej Kurii Kieleckiej z biskupem Kaczmarkiem na czele”.

Książka ta to typowa „gadzinówka”, w której autor – odnośnie antyklerykalizmu – przeszedł samego siebie. Szkoda więcej o tym pisać. Co ciekawe, „gadzinówki” wydawnictwa „Książka i Wiedza” były tak wartościowymi pozycjami i tak oddanymi prawdzie, że nigdy więcej ich nie wznawiano.