- Autor: Bielicki Marian
- Tytuł: Szpiedzy Wall-Street
- Wydawnictwo: Prasa Wojskowa
- Rok wydania: 1950
- Nakład: 15000
- Recenzent: Robert Żebrowski

Amerykańska mątwa z Francji, czyli piąta kolumna na wypadek kolejnej wojny
To już szósta książka M.L.B. (wliczając też dwie napisane pod ps. Stefan Lemar) recenzowana w naszym Klubie. Liczy ona 93 strony. Jej akcja toczy się przede wszystkim we Wrocławiu i w Szczecinie, na przełomie lat 40. i 50.
W dniu 19 listopada 1949 roku na warszawskim lotnisku zatrzymano obywatela Francji – Andre Robineau, z zawodu agenta wywiadu (tak podobno o sobie powiedział podczas przesłuchania), szefa wywiadu francuskiego SDECE na okręg szczeciński. Jego proces toczył się w roku 1950 w Szczecinie. Razem z nim na ławie oskarżonych zasiadły też inne osoby. Byli wśród nich m.in.: Kazimierz Rachtan – nałogowy wycieczkowicz, który zwiedzał nasz kraj, podziwiając szczególnie architekturę militarną i lotniska wojskowe oraz „dwójkarz” Bronisław Sokół-Klimczak – pracownik Zjednoczenia Energetycznego, z którego uzyskał plany sieci energetycznej, zatrudniony w organizacji „Służba Polsce”, dzięki czemu zdobył szczegółowy plan sieci placówek Centralnego Zarządu Przemysłu Naftowego, wtyczka w słupskiej PPR, spec od rozpracowywania jednostek wojskowych (by ustalić stany osobowe jednostek WOP, zaprzyjaźnił się z piekarzem, zaoferował mu swą pomoc w księgowości i na podstawie książki rozchodu chleba do konkretnych placówek określił liczbę wopistów – historia ta została wykorzystana w opowiadaniu „Stawka na błąd” – patrz jej klubowa recenzja). Autor przedstawił też sylwetki innych francuskich szpiegów w Polsce, a byli to: Stefan Pielacki, Jan Kubisiak, Yvonne Bassaler, Kurt Baugmart i Wilhelm Hild. Parawanem dla ich działań było Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Francuskiej oraz Francuska Misja Poszukiwań i Repatriacji.
Według autora były trzy typy agentów SDECE: bandyci i faszyści mieniący się Polakami, hitlerowcy oraz „białogwardziści” (m.in. Bazyli Bukisow, który przygotowywał akty sabotażu i dywersji w wałbrzyskich kopalniach). Francuski wywiad koncentrował się na: sprawach wojskowych i związanych z obroną kraju, życiu gospodarczym i życiu politycznym Polski Ludowej. Na celowniku „gospodarczym” była m.in. huta szkła w Kunicach, dzierżoniowski okręg włókienniczy oraz elektrownia w Bielawie [tak się składa, że połowę tegorocznych wakacji spędziłem w Dzierżoniowie, a drugą – w Bielawie, czyli w cieniu Gór Sowich – kierunek ten polecam wszystkim, którzy lubią aktywnie spędzać letni wypoczynek].
W książce mamy też zawarte informacje o amerykańskim wywiadzie wojskowym G-2 oraz planie X, a także jugosłowiańskim wywiadzie Tito. W sumie „Szpiedzy Wall-Street” są pozycją ciekawą i nie wygląda na to, że jakoś zbytnio naciąganą. Mimo wszystko była to dla mnie lektura męcząca – zbyt dużo było w niej informacji i chyba nie najlepiej książka została rozplanowana.
Ciekawostka: przedstawiono agenta podsłuchującego w telekomunikacji, choć rozklejone były plakaty „Uwaga! Szpieg podsłuchuje”.
