- Autor: Filipczak Halina
- Tytuł: Dziewczęta z zakładu
- Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
- Seria: Biblioteka Wychowania Moralnego (tom XI)
- Rok wydania: 1966
- Nakład: 10250
- Recenzent: Robert Żebrowski

My, dzieci z zakładu wychowawczego
Recenzowana pozycja liczy 285 stron, a jej cena okładkowa to 18 zł.
Książka ta jest zbiorem opowiadań o 21 wychowankach (spośród 60 ogółem) warszawskiego Państwowego Zakładu Wychowawczego dla Dziewcząt, w wieku od 12 do 18 lat.
Opowiadań o ich domach, ich życiu i przestępczych „karierach” w pierwszej połowie lat 60. Mamy tu m.in.: Basię, która ukradła 50 zł … sekretarce zakładu, Jaśkę z Ząbkowskiej, która podkradała drobne rzeczy na Bazarze Różyckiego, Małgosię z gangu złodziei wózków (mieszkającą z rodziną w mieszkaniu o 14 m2 powierzchni), Krysię z szajki złodziei samochodów, a także Marlenę która dwukrotnie okradła wychowawczynię ze szkolnej świetlicy, by zdobyć pieniądze na opłacenie leczenia „Dżeka” – psa-przybłędy.
Dziewczyny te zazwyczaj pochodziły z patologicznych rodzin, gdzie rodzice byli alkoholikami, matki wiązały się z kolejnymi partnerami, a ojcowie mieli na koncie po kilka wyroków. Jedna z dziewcząt była przez rodziców, w swoim domu, oddawana ich znajomym na usługi seksualne.
To bardzo trudna i poruszająca książka. Jeśli nie chcecie wiedzieć, jaki był i wciąż jest ten świat, to jej po prostu nie czytajcie. Łatwiej i wygodniej się wtedy żyje, choć nie całkiem w prawdzie.
PRL-ogizmy: warszawskie restauracje: „Kameralna”, „Nowy Świat”, „Bristol” i „Polonia”, sklep „Jubiler”, kiosk „Ruchu”, powieść „Dziura w niebie” Tadeusza Konwickiego (opublikowana w roku 1959).
