Bernaś Tadeusz – Skoro Sąd tak uważa 371/2025

  • Autor: Bernaś Tadeusz
  • Tytuł: Skoro Sąd tak uważa. Zapis ławnika sądowego sądu dla nieletnich
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Seria: Biblioteka Wychowania Moralnego (tom VI)
  • Rok wydania: 1963
  • Nakład: 10234
  • Recenzent: Robert Żebrowski

My, dzieci z sali sądowej

Tadeusz Bernaś jest mi zupełnie nieznany. Czy łączyły go więzy pokrewieństwa ze znanym nam, choćby z „Piątej bomby”, Franciszkiem Bernasiem – tego też nie wiem.

Wiemy jedynie to, że był ławnikiem warszawskiego sądu dla nieletnich, gdy mieścił się on przy dawnej alei generała Karola Świerczewskiego (pod nr 129). Książka wydana została w serii „Biblioteka Wychowania Moralnego”, w której jest kilka ciekawych i wartościowych pozycji, w tym też takie, które podlegają merytorycznie pod nasz Klub. Czytając je doszedłem do wniosku, że i obecnie seria taka byłaby potrzebna, tylko kto by ją czytał: ci co nic nie czytają, ci którzy baliby się ją czytać, by nie mieć wyrzutów sumienia, ci, którzy uważają się za mądrych (choć w rzeczywistości są tylko przemądrzałymi), czy może ci, którym na moralności zupełnie nie zależy? Książka ta liczy 137 stron, a jej cena okładkowa to 10 zł. Ukończona została w roku 1962.

Zapiski autora dotyczą całej gamy spraw, które mogły (i wciąż mogą) toczyć się przed sądem rodzinnym i nieletnich, a więc o czyny karalne, demoralizację (prostytucja nieletnich), o umieszczenie w Zakładzie Poprawczym, porwanie rodzicielskie, pozbawienie władzy rodzicielskiej, ustalenie prawa do opieki w związku z rozwodem, ustanowienie opieki (porzucony niemowlak), czy zezwolenie na zawarcie małżeństwa (przez pannę w wieku … 17 lat i 9 miesięcy; w tym przypadku te trzy brakujące miesiące były bardzo ważne).

W książce mamy też krótki wątek kryminalny. 13-letnui Zbyszek, uczeń klasy … drugiej szkoły podstawowej, dokonał kradzieży dwóch rowerów. W czasie trwania przeciwko niemu dochodzenia skradł trzeci rower. Przesłuchującemu go milicjantowi powiedział, że ukrył je w lesie, rozebrane na części. Milicjant, razem z nieletnim i jego matką, poszedł do lasu, by odzyskać skradzione mienie. Chodzili tam ze trzy godziny, jednak rowerów nie znaleźli. Wreszcie nieletni powiedział do milicjanta: „Ja wcale tu nic nie schowałem”. Na pytanie funkcjonariusza: „A gdzie?” odrzekł: „Nie wiem, nie pamiętam, myślałem, że jak pochodzimy po lesie, to sobie przypomnę”…

Książka ta nic nie straciła na swej wartości, a opisane w niej sprawy wciąż figurują na wokandach wydziałów rodzinnych i nieletnich sądów rejonowych i powiatowych. Dla kogoś nieobeznanego w temacie może to być ciekawa lektura.