- Autor: Grodziński Juliusz
- Tytuł: Numer służbowy 1895
- Wydawnictwo: Książka i Wiedza
- Rok wydania: 1967
- Nakład: 10260
- Recenzent: Robert Żebrowski

Tego numeru jeszcze nie było
Z czego najbardziej możemy znać Juliusza Grodzińskiego (1934-1988)? Na pewno z wydanej w roku 1980 „Białej karawany”, która to powieść stanowiła podstawę do scenariusza 19 odcinka serialu „07 zgłoś się” – „Zamknąć za sobą drzwi” (1987). Recenzowana pozycja liczy 216 stron, a jej cena okładkowa to 12 zł.
Akcja toczy się w Warszawie, w okresie od 9 listopada do 15 grudnia 1965 roku.
Dziennikarz olsztyńskiego tygodnika „Panorama Północy” – Juliusz Grodziński ps. Milimetr (z uwagi na wzrost 192 cm) postanowił incognito, na krótki czas, wstąpić w szeregi MO m. st. Warszawy, by zdobyć materiał na reportaż o pracy stołecznej milicji. O tym, że jest aktywnym dziennikarzem wiedział tylko komendant jednostki i redakcja „PP”, a sam zainteresowany nikomu się tym nie chwalił. Jako początkujący funkcjonariusz trafił do służby w batalionie pogotowia milicyjnego, czyli do radiowozu patrolowo-interwencyjnego. Wpierw jednak pobrał sorty mundurowe na Pradze i odwiedził magazyn na Woli. Załoga, w której się znalazł obok dwóch doświadczonych funkcjonariuszy, nosiła kryptonim P-3. Pod koniec swej „kariery”, na własną prośbę i za zgodą komendanta, na krótko został dowódca patrolu o kryptonimie L-5.
Sprawy, z jakimi zetknął się w czasie służby, były przekrojem stołecznej przestępczości: bójki, pobicia, kradzieże, włamania, znęcania się nad rodziną, a także awantury i wybryki chuligańskie,. Niemało interwencji dotyczyło też osób nietrzeźwych, które przewożono do „żłobka”, czyli Izby Wytrzeźwień przy ul. Kolskiej (dziś ma ona bardziej „prawilną” nazwę: Stołeczny Ośrodek dla Osób Nietrzeźwych, czyli SODON). Przy tej okazji autor przedstawił podział nietrzeźwych na kategorie zależne od ich zachowania: sztywni, śpiący, marudni, furiaci, ważniacy, robotni, wieśniacy, łazęgi, wesołkowie i wstydliwi – trzeba przyznać, że ten podział jest wręcz akademicki.
W książce pojawiło się słownictwo typowo zawodowe (np. „fabryka”, czyli komenda, hasło „Jowisz”, czyli komunikat dla wszystkich radiowozów – obecnie „Omega”), kilka mądrych stwierdzeń (np. „Mamy taką milicję, na jaką sobie zasłużyliśmy”), a także cała masa peerelogizmów (warszawskie: hotele – „Dom Chłopa” i „Europejski”, lokale gastronomiczne (*) – restauracja „Kameralna”, „U dziennikarzy” i „Karp” (faktycznie: „Pod Karpiem” przy ul. Stalowej 37 – za czasów PRL słynna praska „mordownia”, w środku byłem tam tylko raz, lecz nie jako klient, za to jako klienci odwiedzili tę knajpę Klubowicze pod dowództwem Prezesa w czasie ich rajdu po Pradze-Pólnoc), bary – „Fawory” (ul. Mickiewicza 21) oraz „Wiarus” (bdb), kino „Atlantic” (ul. Chmielna 33, to właśnie przy tym kinie w „Złym” Tyrmanda jest akcja biletowych „koników”), ulica Marchlewskiego (obecnie al. Jana Pawła II) i Nowotki (obecnie gen. Andresa), a ponadto: samochody – Fiat 1100 i Syrena, zakłady „Radoskór”, gazety – „Sztandar Młodych”, „Forum” i „Panorama Północy”, no i patrol WSW.
Pierwszy raz się spotkałem z książką, w której dziennikarz został „tymczasowym” milicjantem. Choć nie ma w niej jakichś fajerwerków, to jednak spodobała mi się jej normalność, klimat stolicy lat 60., a także rozsądek jej autora. Polecam ją przede wszystkim „warsiawiakom”.
(*) odnośnie prasko-południowych lokali polecam artykuł i komentarze na stronie: https://forum.gazeta.pl/forum/w,292,19408460,19408460,Dawne_restauracje_kawiarnie_bary_i_stolowki.html
