Urbanowicz Stanisław – Pościg 311/2025

  • Autor: Urbanowicz Stanisław
  • Tytuł: Pościg (Bojowe zadanie) – scenopis filmu
  • Wydawnictwo: ZPS Warszawa
  • Rok wydania: 1953
  • Nakład: 60
  • Recenzent: Robert Żebrowski

„Nie wystarczy się znać na koniach, trzeba się znać na ludziach”

Recenzowany scenopis znajduje się na stanie Biblioteki Narodowej. Liczy 195 stron, rozpisany jest na 457 ujęć, a wydano go w 60 egzemplarzach.

Akcja toczy się w fikcyjnych Reglach, na początku lat 50.

Na czele Państwowego Stada Ogierów w Reglach stał dyrektor Muchaj. Do jego najbardziej zaufanych pracowników należeli: koniuszy Kucharski, masztalerz Jóźwicki, młoda lekarka stadniny Bronka Kaliszanka oraz Stefan – jej narzeczony. Latem przebywała tam praktykantka Zośka. W stadninie najważniejszym ogierem był Hetman, a w scenopisie pojawiają się też nazwy kilku innych: Fetysz, Fatma, Kazbek i Talizman [które w filmie nie są wymieniane].

Po powrocie części koni z wyjazdu rozpłodowego, który realizowany był transportem kolejowym, jeden z nich – właśnie Hetman, zaczął przejawiać oznaki groźnej dla tych zwierząt choroby – nosacizny. Do PSO wezwany został doświadczony lekarz – dr Korsak. Nie potrafił stwierdzić, co dolegało ogierowi, ale był pewien, że nie jest to nosacizna. Na prośbę dyrektora, tak dla świętego spokoju, doktor zaaplikował jednak Hetmanowi zastrzyk przeciwko tej chorobie. Pozostałym koniom z transportu takie same zastrzyki miała zrobić Bronka, co też uczyniła. Następnego dnia Hetman był już zdrów, ale zachorowały te konie, które dostały zastrzyki. Doktor Korsak stwierdził, że zostały otrute. Dyrektor publicznie rzucił na Kaliszankę podejrzenie, że wstrzyknęła im jakąś inną substancję. Stefan podejrzewając sabotaż, ale nie ze strony swojej narzeczonej, telefonicznie powiadomił o tej sytuacji porucznika Kłosa z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa, który w niedługo potem przybył do Regli służbowym „Willysem”. W międzyczasie do dyrektora stadniny przyjechał sołtys z pobliskich Wierzbowic, któremu zachorowały konie i krowy. W jego wsi mieszkańcy wpadli w panikę, że choroba rozejdzie się też na ich zwierzęta, tym bardziej, że jakiś mężczyzna na motocyklu rozpowiadał we wsi, że w stadninie szerzy się nosacizna.

Kapitan – szef PUBP, na podstawie zaistniałych wydarzeń, które miały miejsce akurat wtedy, kiedy w Wierzbowicach planowano powołać spółdzielnię produkcyjną, stwierdził: „Najpierw upozorowano zarazę, a potem otruto konie jednocześnie w stadninie i na wsi. I tu nie chodziło tylko o to, żeby padło kilka koni. Sprawcy usiłowali wywołać zamieszanie w całej okolicy, przeszkadzać, mącić, tumanić ludzi”. Pytanie tylko, kto w tym maczał palce? Czy był to któryś z pracowników stadniny, czy może mężczyzna na motocyklu, którym okazał się inżynier Hajdukiewicz z podległych Ministerstwu Przemysłu Chemicznego [istniało w latach: 1950-1981] pobliskich Zakładów Chemicznych im. Curie-Skłodowskiej, czy też zakochany w Kaliszance gospodarz Zygmunt Michalak, a może zupełnie ktoś inny?

Tymczasem w nocy, kiedy ogierów w stajni pilnowała Zośka, ktoś próbował przez okienko dostać się do boksu Hetmana. Z uwagi na podniesiony przez dziewczynę alarm, osobnik zbiegł, ale cofając rękę z okna uderzył zegarkiem i zgubił szkiełko od cyferblatu. Szkiełko to znalazła Zośka i przekazała Bronce, która rozpoczęła własne śledztwo …

W scenopisie, poza UB pojawiła się też i MO, a konkretnie posterunek milicji w Koszelach. Finałowy, tytułowy pościg za sprawcą realizowany był przez funkcjonariuszy gazikiem, przez pracowników stadniny – końmi, przez dyrektora – bryczką, a włączono w niego również i ogary [psów niestety w filmie nie ma]. Wyjawię jedynie, że podawaną zwierzętom trucizną była heroina.

Całkiem przyjemny ten scenopis, zarówno jeśli chodzi o wydarzenia, jak też i występujące w nim postacie. To nie jest pozycja produkcyjna, choć i takie elementy się tu pojawiają, ale czysty kryminał, tyle, że w stylu gospodarsko-wiejskim, co tylko dodaje mu uroku. Dochodzenie prowadzone jest tu dwutorowo: przez funkcjonariuszy UB i MO oraz przez pracowników stadniny. Pomiędzy scenopisem a filmem pojawiają się różnice (chyba pierwsza w kolejności to wyścigi koni w scenopisie, a pokazy zaprzęgów i konkurs skoków w filmie), czasami nawet istotne, ale zasadniczy kierunek jest niezmienny.

Film pojawił się na ekranach kin w roku 1954. Jego reżyserem był autor scenopisu – Stanisław Urbanowicz, a autorem scenariusza – Jan Rojewski. Wystąpili w nim m.in.: Barbara Marszel (jako Bronka), Zygmunt Kęstowicz (Michalak), Stanisław Zaczyk (Stefan), Kazimierz Meres (porucznik Kłos) i Tadeusz Schmidt (szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego), a także liczne, pięknie umaszczone konie różnych ras. To, co w filmie zwróciło moją uwagę, to świetnie wkomponowane elementy scenografii: tu żeńcy na polu, tam stado gęsi na drodze, w stadninie wóz, z którego zrzucają słomę, a także śliczne zabudowania przedwojennego majątku [film kręcono w Łącku koło Płocka]. Warto go obejrzeć, nawet bardziej niż przeczytać jego scenopis.