- Autor: Danielak Zofia
- Tytuł: Kto winien? O przestępczości nieletnich
- Wydawnictwo: Wiedza Powszechna Wydawnictwo Popularno-Naukowe, Spółdzielnia Wydawniczo-Oświatowa „Czytelnik”
- Seria: Biblioteczka Dla Każdego (nr 31)
- Rok wydania: 1951
- Nakład: 20250
- Recenzent: Robert Żebrowski

W trosce o nasze dzieci i młodzież
Zaintrygowany tytułem postanowiłem sięgnąć po tę pozycję, która wydana została w mało znanej raczej serii „Biblioteczka Dla Każdego”. Liczy ona 87 stron, a jej cena okładkowa to 2,80 zł. Trafiłem na nią w Bibliotece Narodowej.
Akcja toczy się w naszym kraju, w latach: 1946-1951.
„Najgroźniejszym objawem wykolejenia dzieci młodzieży jest przestępczość nieletnich”. Demoralizowanie naszej młodzieży często odbywało się przez tzw. wroga klasowego, który np. posyłał nieświadomego i usidlonego przez siebie nieletniego na kradzieże i rabunek. Przykładem na to była 13-letnia dziewczynka, która została zwerbowana przez „wujka Olka” do kradzieży damskich torebek w tramwajach warszawskich. Były też i inne przykłady.
W Lublinie, w roku 1949, działała grupa nieletnich, która dokonała szeregu kradzieży towarów w sklepach spółdzielczych i domach towarowych. Milicja trafiła na ich ślad po przesłuchaniach personelu oraz części osób kupujących. Okazało się, że zawsze tuż przed kradzieżą towaru grupa wyrostków robiła tzw. sztuczny tłok. Kradli oni nie tylko mienie społeczne, ale też okradali z pieniędzy i zakupów klientów. Raz też dokonali napadu na sklep spółdzielczy z materiałami włókienniczymi, gdzie by dokonać kradzieży, związali strażnika. Przełomem w sprawie było zatrzymanie w bezpośrednim pościgu – przez milicjanta – jednego z członków gangu, sprawcy kradzieży kieszonkowej. Został on osadzony w Izbie Zatrzymań. Jego sprawę badali specjalnie przeszkoleni funkcjonariusze ds. nieletnich. Zatrzymany nie przyznawał się, że jest nieletnim, a podawał dane personalne: Jan M. lat 19. Lekarze badający go stwierdzili, że chłopak nie ma więcej niż 16 lat. Młodzi przestępcy często zawyżali swój wiek, by jako dorośli dostać karę krótkotrwałego więzienia, a nie długotrwałego zakładu poprawczego. Zatrzymany, po wstępnym przesłuchaniu w sądzie, został umieszczony w schronisku dla nieletnich. Co ciekawe, fałszywa tożsamość, którą przyjął, „pochodziła” od członka bandy rabunkowej, poszukiwanego listami gończymi za szereg rozbojów i dwa zabójstwa. Kiedy nieletniemu przedstawiono fotografię tamtego, przyznał się, że faktycznie to nazywa się Stanisław K. i ma lat 15. Kolejnym przełomem w sprawie były cenne informacje, które przekazał sędziemu ją prowadzącemu, kurator sądowy. Milicja ostro wzięła się do sprawy. W międzyczasie jednak 15-letni Stasiek uciekł ze schroniska…
Powiem krótko: jak dla mnie książka ta jest świetna, oczywiście jeśli odsączy się z niej soc-mowę. Jest w niej trochę historii dotyczącej sądownictwa nieletnich [działało po wojnie od roku 1949, kompleksowo zaś od 1 I 1951], są ciekawe tzw. casusy, jest przedstawione dochodzenie, a ponadto cele, zasady i metody prowadzenia postępowań w sprawach nieletnich. Na książkę tego typu polowałem długo, zastanawiając się, czy w ogóle coś takiego tj. związanego z przestępczością nieletnich, zostało napisane. Naprawdę warto ją przeczytać.
Na koniec przedstawiam jedną z klimatycznych ilustracji autorstwa W. Piaseckiego.

