G. K. Chesterton – Przygody majora Browna 243/2025

  • Autor: G. K. Chesterton
  • Tytuł: Przygody majora Browna (The Club of Queer Trades)
  • Wydawnictwo: Literackie Stowarzyszenie Polskich Kombatantów
  • Rok wydania: 1948 (Szkocja)
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Klub Dziwnych Zawodów

O ile „Przygody księdza Browna” autorstwa GKC zna zdecydowana większość polskich czytelników kryminałów wydanych w czasach PRL, o tyle „Przygody majora Browna” wręcz przeciwnie. Pozycja ta – licząca tylko 24 strony – wydana została w kwietniu 1948 roku, w Szkocji, dla przebywających tam polskich kombatantów z czasów II WŚ. Natrafiłem na nią w Bibliotece Narodowej.

Akcja toczy się gdzieś na Wyspach Brytyjskich, w okresie międzywojennym.

Niejaki Gully bawił w gościnie u Bazylego Granta. Był on obecny przy rozmowie jaką z jego bratem Rupertem – prywatnym detektywem – przeprowadził weteran walk w Indochinach – major Brown. Oficer ten, będący już na emeryturze, zajmował się hodowlą bratków. Któregoś dnia jeden z ulicznych sprzedawców kwiatków zachęcił go, by wszedł na mur i spojrzał na rosnące za nim na posesji bratki. Kiedy major wspiął się na mur zobaczył ułożony z zasadzonych kwiatów napis: „Śmierć majorowi Brownowi!”. Zbulwersowany zeskoczył na teren posesji i razem z tamtejszym ogrodnikiem udał się do właścicielki ogrodu przebywającej akurat w domu. Po wejściu do środka i przedstawieniu sprawy, usłyszał dwukrotnie głośno wypowiedziane do niego zdanie: „Jak szakal zginął?” Głos dochodził z okienka w piwnicy. Major pobiegł do piwnicy i próbował zatrzymać przebywającego tam mężczyznę. Ten jednak wyrwał się mu i uciekł. Pozostawił jednak marynarkę, w której był list, w którym to nadawca polecał adresatowi zaatakować majora w piwnicy. Kiedy Brown wrócił na górę nie zastał tam już ani damy, ani jej ogrodnika. Wówczas postanowił skorzystać z pomocy detektywa. Rupert razem z Gully’m, Bazylim i Brownem udał się pod adres nadawcy listu …

Książeczka ta jest niezwykle sympatyczna, fabuła jej intrygująca, a zakończenie zaskakujące, choć raczej nie zachwycające czytelnika. Najważniejsza jednak dla mnie zagadka, nie została rozwiązana, a mianowicie, jaki jest nakład tego kryminałku, bo wydaje mi się, że bardzo niewielki.