Staryczkow W. – Karabin brata. Opowiadania 307/2026

  • Autor: Staryczkow W.
  • Tytuł: Karabin brata. Opowiadania
  • Wydawnictwo: MON
  • Seria: Biblioteka Żołnierza (Seria III Opowiadania o walce i pracy tomik nr 41)
  • Rok wydania: 1951
  • Nakład: 10000
  • Recenzent: Robert Żebrowski

„Za życia żołnierzowi wojsk ochrony pogranicza nie można odebrać broni”

Recenzowane opowiadanie – liczące 13 stron – pochodzi z tomiku z serii BŻ o tym samym tytule. Zawiera on w sumie 6 opowiadań, a liczy 66 stron.

Akcja toczy się w latach 30., przy południowych rubieżach Związku Radzieckiego.

„W roku 193.. do jednej z placówek straży, położonych nad granicą południową przybył żołnierz Michaił Łoginow. Wręczono mu karabin nr 14 853. Żołnierz ten utrzymywał zawsze swoją broń w porządku, celnie strzelał, wytrwale i z uporem uczył się sztuki wojennej i wkrótce został przodującym żołnierzem wojsk ochrony pogranicza. Oddziały, w których Łoginow pełnił służbę, zatrzymały niemało przemytników i bandytów”.

W dniu, kiedy Misza przeszedł do rezerwy i z walizką w ręku miał opuścić ukochaną strażnicę, by wrócić do nie mniej ukochanej dziewczyny, dowódca ogłosił alarm. Choć rezerwisty on już nie dotyczył, Łoginow postanowił wspomóc kolegów. We czterech udali się ku granicy. Ze znajdującego się tam wąwozu wyjechała kawalkada ponad trzydziestu jeźdźców. Widząc to Michaił wysłał jednego z kolegów z wiadomością do dowódcy, a wraz z dwoma innymi rozpoczął ostrzał bandytów. Kiedy przybyła odsiecz, trzej pogranicznicy już nie żyli, tak jak i czterech napastników. Karabin Miszy zniknął. Zabrali go ze sobą członkowie bandy.

Rodzice Łoginowa, zawiadomieni o śmierci syna, zwrócili się do dowództwa z prośbą o przedterminowe przyjęcie na jego miejsce ich młodszego syna – Aleksandra. Niedługo potem młodzieniec ślubował: „Będę bronił ziemi ojczystej aż do ostatniego tchu!” „Od pierwszego dnia służby Aleksandra Łoginowa nie opuszczała myśl, by odebrać bandytom karabin swojego brata. Po każdym starciu z wrogiem przeglądał zdobyczną broń, szukając wśród niej karabinu z upragnionym numerem. Szukali go również inni żołnierze wojsk ochrony pogranicza”. Któregoś dnia, w czasie patrolu wspólnie z Aloszą Gorbunowem i Sieriożą Szarikowem, Aleksander spostrzegł grupę jeźdźców – basmaczy [bandytów z wojsk kontrrewolucyjnych]. Kiedy się zbliżyli, pogranicznicy zaczęli ostrzał, na co tamci odpowiedzieli ogniem…

Obaj bracia należeli do żołnierzy, którzy ze szczerym sercem i pełnym przekonaniem wyznawali zasadę: „Nie ma dla nas bardziej zaszczytnego obowiązku niż obowiązek czuwania i strzeżenia świętych granic socjalistycznego państwa”. Hasło „Służę Związkowi Radzieckiemu” było ich dewizą na każdy kolejny dzień. Ich życie, postawa i służba były przykładem dla towarzyszy broni i kolejnych roczników żołnierzy wojsk ochrony pogranicza. Droga życiowa Aleksandra, który z komsomolca stał się członkiem partii, a ze zwykłego żołnierza oficerem wojsk radzieckich w stopniu majora, pobudzała i dopingowała młodych wojaków do wytężonej służby, pracy nad sobą, podnoszenia kwalifikacji służbowo-partyjnych i oddawania życia komunistycznej ojczyźnie. Taki jest przekaz tego opowiadania i taka była jego rola. Ze swojego zadania jego autor wywiązał się znakomicie. A jak ze swojego wywiązał się recenzent – nie mnie to oceniać.