Piotr Pawlenko – Na Wschodzie 89/2026

  • Autor: Piotr Pawlenko
  • Tytuł: Na Wschodzie (fragmenty) (Na Vostokie)
  • Wydawnictwo: Prasa Wojskowa
  • Rok wydania: 1950
  • Nakład: 15000
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Szpiegowskie gierki

Szperając sobie w zasobach Biblioteki Narodowej, co jakiś czas, a nawet dość często, trafiam na perełki literatury krajowej i wschodniej wydane w powojennej Polsce (zawierające wątki sensacyjno-kryminalne), o których wcześniej nie miałem zielonego pojęcia. Tak jest właśnie z recenzowaną powieścią, a właściwie z fragmentami powieści „Na Wschodzie” wydanej w Polsce w okrojonej objętości. Książka (okładka z lewej) liczy 248 stron. Jej autor – Piotr Pawlenko (1899-1951) nie był mi do tej pory znany.

Akcja toczy się w latach 1932-1934, we wschodnio-południowej, azjatyckiej części Związku Radzieckiego – tzw. Kraju Ussuryjskim, przy mandżurskiej granicy.

Wschodni sąsiedzi Związku Radzieckiego – Japończycy zorganizowali „Biuro Informacji Pogranicznych”, czyli organizację szpiegowsko-dywersyjną opartą na uciekinierach z ZSRR. Plan jej działania został szczegółowo określony: podpalić siano kołchozu „25 Października”, porwać lub zabić kołchozowego aktywistę – Wasyla Łuzę, który był doświadczonym partyzantem, organizatorem pogranicznych myśliwych, hodowcą psów strażniczych i przyjacielem Chińczyków, zlikwidować przewodniczącego kołchozu, a także naczelnika rejonu umocnień, miejscowego komisarza, sekretarza partii oraz głównego inżyniera.

Najważniejszym japońskim szpiegiem z tego rejonu był stary wywiadowca Murusimo, przebrany za koreańskiego włościanina ze strefy radzieckiej, który ukończył akademię szpiegowską w Berlinie i miał już 43 lata stażu w swojej profesji, do której miał filozoficzne podejście:

– „Prawdziwe szpiegostwo to sztuka pozbawiona mowy. Ona widzi, słyszy, wyczuwa, zapisuje w pamięci, ale milczy o wszystkim przed światem”.

– „I szczebel wywiadu to nauka poznawania ludzi, II – nauka wydobywania z człowieka, co on wie, III – umiejętność podsunięcia temu człowiekowi swoich myśli i doprowadzenie do tego, aby je sobie przyswoił, IV – sztuka pozostawania zawsze nieuchwytnym”.

– „Jeśli czekista nie ma oczyszczonych butów to znaczy, że musi być chory”.
No i tak się nawzajem podchodzą te japońskie szpiony i sowietskie pograniczniki. A wszystko to na tle normalnych ludzi – myśliwych, drwali, inżynierów, badaczy, członków ekspedycji poszukujących złóż, pracowników produkcyjnych, członków partyjnych, przybywających z zachodu kraju lotników i ich rodzin, urlopowiczów przyjeżdżających na wypoczynek, ale też pogranicznych złodziei, koreańskich partyzantów i „białych” z „Bractwa Rosyjskiej Prawdy” wykonujących wyroki na „czerwonych”. Z biegiem czasu na granicy zaczęło się robić coraz goręcej i niebezpieczniej, a najważniejsze wydarzenia do jakich doszło, związane były z aktywistą Łuzą.
Może to głupio zabrzmi, ale to dość sympatyczna książka, w starym, dobrym, międzywojennym radzieckim stylu o pogranicznikach, gdzie czasami można się i pośmiać, i czegoś dowiedzieć, a nawet i nauczyć.