Roy Jacek – Czarny koń zabija nocą 272/2024

  • Autor: Roy Jacek
  • Tytuł: Czarny koń zabija nocą
  • Wydawnictwo: KAW
  • Seria: seria Czerwona Okładka
  • Rok wydania: 1975
  • Nakład: 100000
  • Recenzent: Mariusz Młyński

LINK Recenzja Piotra Głogowskiego
LINK Recenzja Wiesława Kota
LINK Recenzja Moniki Przyguckiej
LINK Recenzja Ewy Helleńskiej

Major Paweł Szymański z komendy w Szczecinie otrzymuje sprawę, którą odesłali mu milicjanci ze Świnoujścia – w tamtejszym pensjonacie „Rybitwa” została uśpiona luminalem i uduszona szalikiem Natalia Rożnowska, żona zaliczanego do ścisłej czołówki krajowej szachisty.

Czytaj dalej „Roy Jacek – Czarny koń zabija nocą 272/2024”

Luc Scrag – Weekend 266/2024

  • Autor: Luc Scrag 
  • Tytuł: Weekend
  • Wydawnictwo: KAW (Oddział Lublin)
  • Seria: Różowa Okładka
  • Rok wydania: 1989
  • Nakład: 190350
  • Recenzent: Robert Żebrowski

LINK Recenzja Adama Sykuły

Biały czarny kryminał

Luc Scrag (Scrag znaczy Chudzielec) to pseudonim Lucjana Demidowskiego (ur. 1946). Książka liczy 212 stron, a narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego. Cena okładkowa została „fabrycznie zamazana”, a naklejkowa to 3000 zł. Wg noty wydawniczej druk książki ukończono w roku 1990 roku, a wydano ją … rok wcześniej – takie cuda to były możliwe tylko w PRL. Chyba, że druk był rozłożony w czasie i pierwszą partię książek wypuszczono faktycznie w roku 1989, a ostatnią dopiero następnego roku. Wtedy byłoby OK!

Czytaj dalej „Luc Scrag – Weekend 266/2024”

Nienacki Zbigniew – Wyspa złoczyńców 264/2024

  • Autor: Nienacki Zbigniew
  • Tytuł: Wyspa złoczyńców
  • Wydawnictwo: KAW (Oddział Łódź)
  • Seria: Pan Samochodzik (tom nr 1 wg starej numeracji, nr 4 – wg nowej)
  • Rok wydania: 1983 (wyd. V)
  • Nakład: 200000
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Samochodzik Pana Samochodzika

Zbigniewa Nienackiego przedstawiać w naszym Klubie już nie trzeba. Można jedynie dodać, że jest on strasznie zaniedbany recenzencko z naszej strony.

Książkę wydała Krajowa Agencja Wydawnicza – Oddział w Łodzi (na temat oddziałów KAW ostatnio rozmawialiśmy z Prezesem). Liczy ona 207 stron, a jej cena okładkowa to 90 zł. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego. Pierwsze jej wydanie miało miejsce w roku 1964. Akcja zaś toczy się w roku 1961, w kilku miejscowościach o prawdziwych lub fikcyjnych nazwach.

Właśnie od tego tytułu i tego wydania rozpoczęła się moja przygoda z Panem Samochodzikiem. Książkę tę otrzymałem w prezencie od mojej mamy – zagorzałej czytelniczki literatury kryminalnej i podróżniczej, a moje zainteresowanie tą książką pogłębiła fenomenalna wprost okładka z przedstawionym na niej szczegółowym rysunkiem niesamowitego samochodu. Po latach, z czystym sumieniem i pełną odpowiedzialnością, mogę stwierdzić, że ze wszystkich okładek książek wydanych w tej serii i ilustracji w nich zawartych, to właśnie na niej wehikuł Pana Samochodzika przedstawiony jest najdokładniej, choć … niezupełnie zgodnie z opisem umieszczonym w treści.

Autorem okładki oraz kilku dość atrakcyjnych ilustracji jest Krzysztof Wieczorek. Na większości iż nich przedstawiony jest – w różnych ujęciach – rzeczony wehikuł, przy czym jego przedstawienia na stronach nr 7, 25 i 187 różnią się od siebie. Chodzi głównie o rozmieszczenie dwóch dodatkowych przednich reflektorów: najpierw tuż powyżej świateł, a poniżej pokrywy silnika, potem tuż powyżej świateł, ale na równi z pokrywą, a wreszcie w ogóle poniżej świateł, czyli tak jak na okładce. Są też i inne drobne różnice: raz pojazd ma lusterka boczne, a raz nie, raz jest boczna rura, innym razem jej nie ma, różny kształt ma kratownica zainstalowana na przednim zderzaku. Zresztą porównajcie sami:

Można się zastanawiać, jakiej marki samochód widnieje na obrazkach. Mnie najbardziej kojarzy się to z hybrydą Bentleya MK VI Special z Lincolnem K-Series.

Wróćmy jednak do źródła. Oto informacje, jakie zaserwował nam autor, odnośnie wyglądu wehikułu. Pan Tomasz wszedł w jego posiadanie na mocy zapisu w testamencie sporządzonego przez jego wuja – Stefana Gromiłłę, krakowskiego inżyniera-mechanika – wynalazcę. „Wyobraźcie sobie czółno odrapane, zielonkawożółte [na rysunku z okładki pojazd jest … różowy], z zaciekami brązowymi i granatowymi, na czterech kółkach, z których dwa tylne mają szprychy [samochód z okładki nie ma szprych], a dwa przednie ich nie posiadają. Na tym czółnie znajduje się brezentowy wypłowiały namiot koloru khaki [na okładce i rysunkach nie ma zainstalowanego namiotu]. W namiocie tym są celuloidowe okienka – z tyłu i z boków. Namiocik jest dość duży, w gruncie rzeczy w wehikule owym pomieścić się mogą nawet cztery osoby; reszta namiotu zabudowana jest jakimiś dziwacznymi mechanizmami”. „Kadłub wehikułu był stosunkowo długi i wąski, ale koła samochodu rozstawione szeroko”. Skojarzenia, jakie budził wygląd tego pojazdu mechanicznego, były tego typu: „potwór”, „poczwara”, „dziwoląg”, „skrzyżowanie okropności i brzydoty”, „bydlę”, „parowóz”, „latający talerz z Marsa”, „larwa szkaradnego chrabąszcza”. Wewnątrz było znacznie ciekawiej: „na desce rozdzielczej jest tyle zegarów, co w nowoczesnym cadillacu (…) a szybkościomierz ma do dwustu osiemdziesięciu kilometrów (…) posiada dwanaście cylindrów (…) przedni i tylny napęd (…) jest pięć biegów przednich i jeden bieg wsteczny”.

Przed udaniem się z wehikułem na pierwszy przegląd do mechanika, Tomasz zamontował w nim radio. Na warsztatach uświadomiono go, czym jest ten pojazd: „silnik najnowocześniejszego ferrari 410 Super-America (…) jednego z najszybszych w świecie samochodów turystyczno-sportowych. Jego szybkość maksymalna (…) wynosi 250 kilometrów na godzinę. To najszybszy samochód, jaki jeździ po polskich drogach” [silnik miał moc 340 KM, a pojemność 4962 cm sześcienne, rozstaw osi od 2600 do 2800 mm]. Pojazdy te były produkowane w latach 1956-1959, a łącznie wyprodukowano ich tylko 34 egzemplarze, z tego powodu aktualna wartość każdego z nich wynosi kilka milionów dolarów. „Okazało się, że nie tylko silnik, ale i podwozie było od tego typu wozu. Tylko karoseria, a właściwie górna obudowa wozu, została zrobiona „domowym systemem””. Dlatego też pojazd miał wpisany w dowodzie rejestracyjnym, w rubryce „typ” słowo „sam” [zbudowany samodzielnie]. Mechanik, zaintrygowany źródłem pochodzenia pojazdu, przypomniał sobie pewne wydarzenie. „Otóż czytałem w gazecie, ze jakiś Włoch przed dwoma laty rozbił się na drodze do Zakopanego, jadąc zbyt szybko właśnie wozem ferrari 410. Zapewne pański wuj kupił ten rozbity samochód, odremontował silnik i dorobił sam zniszczoną karoserię”.

A jak wyglądało to słynne Ferrari? Ano właśnie tak (w kolejności wersje z roku 1956, 1957 i 1959):

A tak wyglądał jego silnik:

Z uwagi na zbyt mało czasu mechanikowi nie udało się rozpracować przeznaczenia wszystkich urządzeń zainstalowanych w tym wozie. „Dlaczego zamiast jednego są w nim aż dwa zegary wskazujące szybkość? Na jednym znajduje się skala od 10 do 280 kilometrów na godzinę, a na drugim – od 1 do 50 kilometrów. Do czego służy gałka tuż obok ręcznego hamulca? Wygląda to tak, jakby stanowiła rączkę jeszcze jednej skrzynki biegów, ale przecież żaden normalny samochód nie ma aż dwóch skrzynek biegów. Po co są trzy malutkie oczka? (…) Dokąd prowadzi ta niebieska nitka instalacji elektrycznej, wybiegająca jakby od klaksonu? Po jakie licho w tylnej zagraconej części samochodu, znajduje się dziwaczny wiatraczek i kotwica?” . A była też jeszcze dziwna figurka nad szybkościomierzami, ale tę Tomasz szybko rozpracował. Wkrótce też wyjaśniły się jeszcze inne tajemnice. „Wkrótce przekonałem się, że konstrukcja wehikułu wuja podobna była nieco do amfibii [nieco?!]. Wiatraczek, który okazał się śrubą napędową, bez trudu udało mi się wkręcić w przygotowane do tego celu miejsce z tyłu wozu. W bagażniku znalazł się także długi kawał blachy, służący jako ster. Gałka przy ręcznym hamulcu okazała się po prostu przyspieszaczem do jazdy po wodzie. Wystarczyło przesunąć ją wstecz, a umocowany z tyłu wiatraczek, czyli śruba, zaczynał się coraz szybciej obracać. Ilość obrotów uwidaczniała się na specjalnym zegarze”.

Ciekawe były przedstawienia wehikułu w innych wydaniach „Wyspy złoczyńców”. W pierwszym, drugim i trzecim (1964, 1970 i 1979) okładka i ilustracje były autorstwa Mieczysława Kwacza.

W czwartym zaś (1980) ilustratorem był Szymon Kobyliński i muszę przyznać, że w mojej ocenie jego wizja wehikułu jest najbardziej zbliżona do opisu Nienackiego.

Warto również sobie przypomnieć, jak wyglądał ten samochód w filmie „Wyspa złoczyńców” z roku 1965 w reżyserii Stanisława Jędryki, a był to przerobiony „gazik”, czyli radziecki GAZ-69.

Jednak najbardziej w pamięci zostanie nam wehikuł Pana Samochodzika z serialu „Samochodzik i templariusze” z roku 1971, w reżyserii Huberta Drapelli, a był to niemiecki pływający samochód terenowy z okresu II wojny światowej (produkowany w latach: 1942-1944) – Volkswagen 166 Schwimmwagen.

Z uwagi na to, że nie jest to monografia wehikułu pana Tomasza, ale recenzja książki „Wyspa złoczyńców”, wróćmy do głównego tematu. Pamiętam, że czytając po raz pierwszy powieść z cyklu „Pan Samochodzik” duże wrażenie wywarły na mnie hasłowe zapowiedzi tego, co się wydarzy, umieszczane na wstępie każdego rozdziału. Co jeszcze można o tej książce napisać? Chyba tylko tyle, że nie ma co wyważać otwartych drzwi i powielać tego, co w swych recenzjach napisali o niej Klubowicze Rafał F. i Norbert J. Uważam, że recenzje te warto przeczytać, tak jak i „Wyspę złoczyńców”. A że w książce tej występują harcerze, to żegnam Was harcerskim pozdrowieniem: Czuwaj!

Znamierowski Juliusz S. – Gdzie będę tak potrzebny 261/2024

  • Autor: Znamierowski Juliusz S.
  • Tytuł: Gdzie będę tak potrzebny
  • Wydawnictwo: KAW Szczecin
  • Seria: Czerwona Okładka
  • Rok wydania: 1983
  • Nakład: 80350
  • Recenzent: Mariusz Młyński

LINK Recenzja Iwony Mejzy

Starszy sierżant Walery Boczkowski jest komendantem gminnym w Chrzanie, najspokojniejszym miasteczku w województwie – nie jest powiedziane jakim, ale podejrzewam, że w siedleckim. Właśnie kończy się lato, ostatni autokar z wczasowiczami odjeżdża spod stanicy PTTK i komendant już się cieszy na myśl o sześciu miesiącach spokoju; wkrótce jednak na komisariacie pojawia się Stanisław Tatarczyk, pomocnik technologa w miejscowym tartaku i twierdzi, że ma dowody na poważne nadużycia w zakładzie, których dokonuje zaopatrzeniowiec Michał Jaskulec, prywatnie poważny kandydat na zięcia Boczkowskiego.

Czytaj dalej „Znamierowski Juliusz S. – Gdzie będę tak potrzebny 261/2024”

Jonathan Trench – Czeka na mnie Tina 259/2024

  • Autor: Jonathan Trench
  • Tytuł: Czeka na mnie Tina
  • Wydawnictwo: KAW Łódź
  • Seria: Czerwona Okładka
  • Rok wydania: 1982
  • Recenzent: Mariusz Młyński

LINK Recenzja Iwony Mejzy

Prawnik Patrick Senders zaprasza swoich przyjaciół na rejs swoim jachtem na Happy Island, wysepkę na Morzu Północnym oddaloną o kilka mil od Edynburga, by tam przez kilka dni odpoczywać, grać w karty, pić whisky i polować na dzikie zwierzątka. Już podczas rejsu dochodzi do małych utarczek; na samej wyspie również dochodzi do nieporozumień.

Czytaj dalej „Jonathan Trench – Czeka na mnie Tina 259/2024”

Istvan Nemere – Operacja Neutron 257/2024

  • Autor: Istvan Nemere
  • Tytuł: Operacja Neutron (A Neutron Akcio)
  • Wydawnictwo: KAW
  • Seria: Science Fiction
  • Rok wydania: 1989
  • Nakład: 30350
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Na falach średnich nadaje dla Was Radio „Anakonda”

Węgierski pisarz Istvan Nemere, swego czasu silnie związany z Polską, urodził się w roku 1944. Jak wynika z jego strony internetowej (https://www.nemere.hu/), do tej pory opublikował aż 795 książek. „Operację Neutron” napisał w roku 1981. Na język polski została ona przetłumaczona w roku 1984, a wydana dopiero w 1989, czyli pod sam koniec istnienia PRL-u.

Czytaj dalej „Istvan Nemere – Operacja Neutron 257/2024”

Zeydler-Zborowski Zygmunt – Bardzo dobry fachowiec 246/2024

  • Autor: Zeydler-Zborowski Zygmunt
  • Tytuł: Bardzo dobry fachowiec
  • Wydawnictwo: KAW
  • Seria: seria Czerwona Okładka
  • Rok wydania: 1977
  • Nakład: 100000
  • Recenzent: Mariusz Młyński

LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego

Włoch Marsano wynajmuje Amerykanina Eddiego Rolsona, zawodowego mordercę z Chicago, do zlikwidowania Henryka Moderskiego, swojego byłego sekretarza, który ukradł pewne dokumenty, uciekł do Polski i teraz szantażuje go żądając pokaźnych wpłat na konto w banku szwajcarskim; opublikowanie tych dokumentów byłoby dla Marsana bardzo niewygodne, gdyż zaczyna karierę polityczną i zamierza zostać senatorem.

Czytaj dalej „Zeydler-Zborowski Zygmunt – Bardzo dobry fachowiec 246/2024”

Wojt Albert – Dzwonek z Napoleonem 243/2024

  • Autor: Wojt Albert
  • Tytuł: Dzwonek z Napoleonem
  • Wydawnictwo: KAW
  • Seria: Czerwona okładka
  • Rok wydania: 1989
  • Nakład: 100000
  • Recenzent: Mariusz Młyński

LINK Recenzja Norberta Jeziolowicza
LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego

Zbigniew Brzeziński, mikrobiolog z Uniwersytetu Warszawskiego, udaremnia gwałt na Beacie Winiarskiej, studentce AWF; wracający z pracy porucznik Michał Mazurek urządza obławę ale bezskutecznie. Wkrótce w jednym ze śmietników na Żoliborzu zostają znalezione niemal nagie zwłoki bibliotekarki Barbary Brzezińskiej, byłej żony Zbigniewa; sekcja stwierdza, że kobieta została uderzona czymś tępym w skroń i nie została zgwałcona, a ubranie zostało na niej poszarpane już po śmierci.

Czytaj dalej „Wojt Albert – Dzwonek z Napoleonem 243/2024”

Pierre Nemours – Ufam panu mecenasie 240/2024

  • Autor: Pierre Nemours
  • Tytuł: Ufam panu mecenasie
  • Wydawnictwo: KAW
  • Seria: Różowa okładka
  • Rok wydania: 1976
  • Nakład: 100260
  • Tłumacz: Stanisław Gogłuska
  • Recenzent: Mariusz Młyński

LINK Recenzja Iwony Mejzy

Młody adwokat Hervé Rigault zostaje obrońcą z urzędu Brahima Slimana, Marokańczyka oskarżonego o brutalne zamordowanie emerytowanego właściciela fabryki włókienniczej, a obecnie kolekcjonera dzieł sztuki oraz jego gospodyni. Sam Rigault uważa, że sprawa jest beznadziejna, gdyż Slimana widziano w pobliżu miejsca zbrodni, telefonował z pobliskiej kafejki, a w bagażniku jego samochodu znaleziono szmatę poplamioną krwią ofiary; adwokat namawia go wręcz do przyznania się do winy, gdyż wtedy będzie się można zastanowić nad okolicznościami łagodzącymi.

Czytaj dalej „Pierre Nemours – Ufam panu mecenasie 240/2024”

Kaczmarczyk Jan Andrzej – Gra bez ryzyka 237/2024

  • Autor:  Kaczmarczyk Jan Andrzej
  • Tytuł: Gra bez ryzyka
  • Wydawnictwo:KAW
  • Seria: Czerwona Okładka
  • Rok wydania: 1982
  • Recenzent: Mariusz Młyński

LINK Recenzja Grażyny Głogowskiej
LINK Recenzja Wiesława Kota
LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego

O Janie Andrzeju Kaczmarczyku nie znalazłem wystarczająco wiarygodnych informacji, by się nimi dzielić; sama zaś „Gra bez ryzyka” okazała się książką tak prostą i banalną, że zacząłem się zastanawiać, czy jej autorem nie jest jakiś dwunastolatek. Mamy oto grasujący w Warszawie gang złodziei samochodów; jednej nocy kradną oni pięć niemal nowych fiatów 125p i dostarczają do opuszczonej cegielni.

Czytaj dalej „Kaczmarczyk Jan Andrzej – Gra bez ryzyka 237/2024”