L. Kirszner „Pierwsza poważna sprawa” – Trzecia seta 45

  • Autor: Kirszner Lew A.
  • Tytuł: Pierwsza poważna sprawa
  • Wydawnictwo: Czytelnik
  • Seria: Jamnik
  • Rok wydania: 1960
  • Nakład: 20250
  • Tłumaczenie: Zofia Łapicka 
  • Recenzent: Paweł Nozdryn-Płotnicki
  • Broń tej serii: Trzecia seta

MORD NA WIERZE W RUSKIM RIO

Będąc zdecydowanym zwolennikiem rodzimej twórczości z pewną taką nieśmiałością sięgnąłem po książkę L. Kirsznera „Pierwsza poważna sprawa”.  Jednak znaczek Jamnika był dla mnie zawsze gwarantem dobrej powieści milicyjnej i tym razem również się nie zawiodłem, mimo iż w tej książce nad rozwiązaniem kryminalnej zagadki biedzą się milicjanci radzieccy, nie zaś rodzimi stróże prawa i porządku spod znaku niebieskiego munduru.
Dwaj młodzi, świeżo upieczeni sędziowie śledczy Jewigienij Bystrow (Żenia) i Mikołaj Funtikow (Kola) zostają mocą nakazu pracy właściwego urzędu skierowani do pracy w mieście N. – położonym na południu ZSRR, nad ciepłym morzem (akcję powieści śledzimy oczyma właśnie jednego z nich – Bystrowa). Cieszy ich perspektywa pracy w tym radzieckim Rio de Janerio (wg słów Funtikowa) oraz fakt, iż będą pracować pod okiem legendy radzieckiej milicji – majora Gromowa.
Obaj mołodcy są pełni chęci i zapału, niestety przez kilka pierwszych tygodni zajmują się jedynie sprawami drobnymi i wedle własnego mniemania błahymi. Jednak pewnego dnia w dyżurce urzędu śledczego dzwoni telefon. W domu przy ul. Sowieckiej znaleziono ciało młodej kobiety Wiery Pietrownej Samariny, żony naukowca z miejscowego Instytutu Naukowego. I oto przed bohaterami pojawia się wymarzona szansa na poprowadzenie śledztwa w tytułowej pierwszej poważnej sprawie, zwłaszcza, iż major Gromow jest na kursokonferencji poza miastem N.
Dalsza część książki to już zmagania Bystrowa, Funtikowa i ich współpracowników ze sprawą tajemniczego mordu. Autor przedstawia nam całą galerię postaci, od grona naukowców, poprzez lud pracujący (fryzjerka, kelnerka, instruktor w klubie motorowym), a na tzw. bikiniarzach kończąc.
Książkę czyta się lekko i przyjemnie i to jest jej główna zaleta. Nie ma tutaj jakiejś wybitnie skomplikowanej intrygi kryminalnej zaś trup nie ściele się gęsto. Nie jest to oczywiście arcydzieło, a L.Kirszner nie ustrzegł się kilku często popełnianych przez autorów powieści kryminalnych błędów (słabo zarysowane tło obyczajowe oraz brak miejscowego kolorytu). Zakończenie też jest dość schematyczne, ale mimo to śmiało polecam „Pierwszą poważną sprawę” klubowiczom oraz wszystkim tym, którzy chcą spędzić czas na sympatycznej, niezobowiązującej lekturze.