Kazimierz Korkozowicz „Maruta” – Trzecia seta 55

  • Autor: Korkozowicz Kazimierz
  • Tytuł: Maruta
  • Wydawnictwo: KAW
  • Seria: seria Czerwona Okładka
  • Rok wydania: 1976
  • Nakład: 100000
  • Recenzent: Tomasz Bujak
  • Broń tej serii: Trzecia seta

KŁOPOTY W ZAKRESIE LOGIKI

Maruta. Okładka seryjna, kryminałek – milicyjniak, że tak powiem oczywisty. Autor także standardowy. A jednak…. pozory potrafią sprowadzić na fałszywe drogi…
Dziwny to kryminał, bo jednak kryminał. Rok 1944, lato, Warszawa, Powstanie. Bliżej nienazwany oddział udaje się na kwaterę. Pada strzał, który zabija jednego z żołnierzy. Dowódca powstańczej grupy prowadzi śledztwo. W ten wątek wpleciona zostaje historia zadawnionego romansu. Dziewczyna jest tytułową Marutą. Mieszkańcy kamienicy, to ludność cywilna, są też osoby podejrzane o kolaborację z okupantem. Niewiadomo skąd padają zabójcze strzały, bo w trakcie rozwijającej się leniwie akcji przybywa trupów…
Generalnie lepiej tej książki nie czytać w wannie, bo zaśnięcie w kąpieli jest groźne dla życia czytelnika.
Wartość kryminalna tego „dzieła” jest słaba, czasem napotkać można pewne „kłopoty” w zakresie logiki. Chyba stwierdzenie, że niedopowiedziana nie skrzywdzi tej książki. Dziwne wygląda to Powstanie Warszawskie w „Marucie”. Dom stoi, życie w nim toczy się leniwie, ludzie prowadzą jałową egzystencję. Czas jakby się zatrzymał w miejscu, jakby wojenne zmagania były wiele kilometrów dalej. Nie pada nawet raz jakikolwiek komentarz na temat powstania, na temat AK. Nawet autor nie wysila się opisać, z kim ta walka się toczyła.
Ale dość już narzekania, dość! Nie będę się więcej znęcał nad treścią. Bo i tak mnie zafascynowała, ba nawet wprowadziła w zdumienie!
Wydana została bowiem w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, w okresie tzw. środkowego Gierka, w ogromnym nakładzie. Jeszcze dobrze pamiętam czerwono-różowawe książeczki sprzedawane (i chętnie kupowane) w kioskach Ruchu. I teraz dopiero zaczyna się wartość ‘kryminalna’ tej pozycji. Jaka jest jej tajemnica? Skąd się wzięła w tamtym świecie? Dlaczego się ukazała, po co, dla kogo i jaki był zamysł komunistycznego edytora spod znaku RSW? Przecież Powstanie Warszawskie było tematem niewygodnym, choć w tamtych latach już tolerowanym. Tolerowanym, oczywiście po zaopatrzeniu w „odpowiedni” komentarz. Tu nawet tego komentarza brak!
Maruta nie ma odniesień do jakiejkolwiek polityki, w zasadzie autor mógłby umieścić akcję w innym miejscu i innym czasie. A jednak Maruta jest o Powstaniu. I dlatego warto poświęcić czas do spotkania z tym niepozornym kryminałkiem, jedynym w swoim rodzaju.
A tak informacyjnie, to sprawdziłem, że Maruta jest imieniem męskim pochodzenia perskiego. Zupełnym przypadkiem, a może jest to materia do napisania nowej „maruty”(?), imieniny obchodzi 16 lutego, czyli właśnie dziś!!! (piszę tę recenzję 16 lutego!!!).
Coś za dużo tych przypadków…..