Barbara Gordon „Ulica Bliska” – Trzecia seta 38

  • Autor: Gordon Barbara
  • Tytuł: Ulica Bliska
  • Wydawnictwo: Śląsk
  • Rok wydania: 1960
  • Recenzent: Iza Desperak
  • Broń tej serii: Trzecia seta

LINK Recenzja Moniki Przyguckiej

Narodziny mecenasa Zamorskiego

Barbara Gordon nie od razu została mistrzynią kryminału. Pisała też powieści psychologiczne (historia małżeństwa rozdzielonego przez wojnę, której tytułu nie pomnę), książki dla dzieci i młodzieży („Na tropie «Korsarza»”). Jej pierwsze powieści, dotykające problemu zbrodni, to jednocześnie powieści psychologiczne. Tak jest w przypadku „Gwiazd na ziemi” z 1961 roku. Ale zaczęło się chyba w 1960 roku „Ulicą bliską”.

Jest to pokaźna objętościowo, 543-stronicowa [!] powieść. W dodatku wydaje się, że to tutaj właśnie narodził się mecenas Zamorski oraz inni bohaterowie późniejszych powieści kryminalnych.

Mecenas Zamorski jest tu jeszcze młody i nieżonaty. To wokół niego toczy się jedna z miłosnych intryg. Na kartach książki spotykamy też Iwonę, jego późniejszą, znaną choćby z „Wazy króla Priama” małżonkę. Zamorski jeszcze nie myśli o tym, by związać się z późniejszą gwiazdą Baby-ryby, a i ona zajęta jest innymi mężczyznami.

Jednak już tutaj, w tym pierwszym spotkaniu, charakter postaci mecenasa jest wyraźnie zarysowany. To obrońca sprawiedliwości, który, choć nosi się z przedwojenną elegancją, nie uprawia swego zawodu dla korzyści majątkowych, ale z umiłowania sprawiedliwości. Gdy trzeba, mecenas broni za darmo i naraża w poszukiwaniu dowodów swoje życie. Takiego poświęcenia domaga się zresztą od wszystkich zaangażowanych w sprawę. Mecenas traktuje też z szacunkiem tych, których broni – dzięki temu może liczyć na pomoc swoich byłych klientów.

Główną bohaterką jest jednak narratorka powieści, Teresa, zwolniona z pracy urzędniczka, która nagle staje oko w oko z zabójstwem sąsiada. I tu właściwie kończy się kryminał, a zaczyna powieść psychologiczna – wiemy, bowiem, kto zabił i dlaczego od samego niemal początku – zabójczyni zwierza się Teresie. Problemem Teresy jest: pójść czy nie pójść na milicję. Jest na szczęście trzecie wyjście – Teresa udaje się do Zamorskiego.

Ciąg dalszy tej historii przypomina do pewnego stopnia przygody Perry’ego Masona – Zamorski szuka najlepszych sposobów obrony zabójczyni, która w międzyczasie przyznaje się do winy. Zamorski z Teresą – podobnie jak Mason i Della Street – prowadzą więc własne, pełne niebezpieczeństw śledztwo. Tyle że w realiach wczesnego peerelu. Bezdomni bohaterowie nie marzą tu nawet o własnym mieszkaniu, lecz pokoju! Uważny czytelnik odnajdzie też subtelne napomknienia o przemianach po 1956 roku.

Jest też, jak to u Barbary Gordon, wątek kobiecy. Teresa jest samotna, straciła bliskich w powstaniu. Podobnie jak w „Spotkaniu pod zegarem” akcja pozwala nie tylko rozwiązać kryminalną zagadkę, ale i życiowe problemy bohaterów; Teresa znajduje partnera, a młoda sąsiadka dach nad głową dla zakładanej właśnie rodziny. Jedynie Zamorski nie wie jeszcze, że i on spotkał już swoje przeznaczenie. Ta warstwa powieści w żaden sposób się nie zestarzała, miłość i samotność są na szczęście tematami uniwersalnymi. Niektóre książkowe kwestie wręcz się zaktualizowały – młoda sąsiadka Teresy, pragnąca przerwać ciążę napotyka podobne problemy, jak współczesne czytelniczki. Teresa znajduje się któregoś dnia bez pracy – i bez zasiłku. Być może dzięki skoncentrowaniu się autorki na przeżyciach głównych bohaterów „Ulica bliska” nie jest dla współczesnego czytelnika ramotą. W moim osobistym rankingu powieść ta sytuuje się w pobliżu orgazmu!