Barbara Gordon „Adresat nieznany” – Trzecia seta 28

  • Autor: Gordon Barbara
  • Tytuł: Adresat nieznany
  • Wydawnictwo: Śląsk
  • Seria: wydanie II
  • Rok wydania: 1967
  • Nakład: 30145
  • Recenzent: Jacek Getner
  • Broń tej serii: Trzecia seta

LINK Recenzja Izy Desperak

MAŁE MIASTECZKO PACHNIE TRUPEM

„Adresat nieznany” to kolejna powieść Barbary Gordon, gdzie pojawia się postać dzielnego kapitana Chmury. Ci, którzy znają go z innych książek tej autorki, wiedzą, że ma on przeszłość typową  dla wybitnych funkcjonariuszy aparatu sprawiedliwości z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.

Czyli był socjalistycznym partyzantem. Jednak w żadnej z książek autorka nie wspomina o jego wybitnej „kochliwości”, nieznanej wśród milicjantów chyba aż do czasów porucznika Borewicza. Choć trzeba uczciwie przyznać, że w każdej książce smali cholewki tylko do jednej osoby. I cały czas jest kawalerem.
W „Adresacie nieznanym” Chmura jest jednak postacią drugoplanową. Główną bohaterką jest Zuzanna Milwidowa, rodowita warszawianka, która, jak wielu innych, po powstaniu postanowiła opuścić stolicę i udać się na Ziemie Odzyskane. Osiadła w małym miasteczku, Lipowie, tuż nad polsko-niemiecką granicą. Większość jego mieszkańców stanowili przesiedleńcy, zbieranina z całego kraju.
Nasza bohaterka wiodła sobie tam żywot spokojny, prowadząc kiosk z gazetami aż do czasu, gdy przybył do niej siostrzeniec, Janek, którego specjalnością były kłopoty. Nie nazywał się on wprawdzie Bednarski, ale Lingwen, lecz, niestety, brakowało mu również talentów słynnego detektywa. A były mu one potrzebne, gdyż musiał rozwiązać, sięgającą czasów wojny zagadkę zniknięcia swojego ojca. Na szczęście, w odwodzie pozostaje kapitan Chmura, niedający się zwieść pozorom i niepodejrzewający o nic dzielnego młodzieńca, którego chcą wrobić wstrętni bandyci. Rozsyłają oni po całej Polsce listy do podejrzanych typów w imieniu Janka. Listy te wracają potem na lipowską pocztę z tytułową adnotacją: „adresat nieznany”.
Całość intrygi to mieszanina szpiegostwa przemysłowego (starszy pan Lingwen był znanym chemikiem, wynalazcą rewelacyjne stopu), powieści detektywistycznej (trójka bohaterów próbującą rozwikłać zagadkę niezwykłego, ukrytego skarbu)  oraz milicyjnej mądrości (która nad wszystkim czuwa, niczym gospodarz domu). Czyta się ją bardzo przyjemnie, będąc ciekawym rozwoju wydarzeń, ale bez dreszczyku emocji, jakie może być też rozwiązanie. Z ciekawostek natury poznawczej czasów PRL-u, zwrócił moją uwagę fakt, że poczta i kiosk w tym  miasteczku działały również w niedzielę (o czymś takim nigdy nie słyszałem).
Książeczka jest niezwykle krótka i mam wrażenie, że stanowi raczej szkic większej całości, której autorce nie chciało się skończyć. Posiada wdzięczny happy end, choć nie wszyscy bohaterowie dożywają końca. Winni zostają złapani i skazani na karę śmierci. Fabryka wspaniałego stopu, zwanego lingwenitem, ma zaś wkrótce odmienić oblicze małego, cichego miasteczka. A kapitan Chmura ma przybyć tu „na ryby”, by ponownie spotkać się z panią Milwidową.