Barbara Gordon „Adresat nieznany” – Trzecia seta 27

  • Autor: Gordon Barbara
  • Tytuł: Adresat nieznany
  • Wydawnictwo: Śląsk
  • Seria: wydanie II
  • Rok wydania: 1967
  • Nakład: 30145
  • Recenzent: Iza Desperak
  • Broń tej serii: Trzecia seta

LINK Recenzja Jacka Getnera

MORDERCZE AWIZO

Powieści detektywistyczne Barbary Gordon, obejmujące zarówno klasyczne powieści milicyjne z Chmurą w roli głównej jak i wzorowane na amerykańskim kryminale sądowym przygody mecenasa Ruszyńskiego podzielić można także na małomiasteczkowe sielanki i wielkomiejskie horrory.

W horrorach – jak „Ćmy” czy „Proces poszlakowy” bohaterowie tworzą samotny choć wielkomiejski tłum (opisany w klasycznej pracy Riesmana), scenerią dramatu jest kawiarniany stolik lub wytworne przyjęcie, a bohaterowie błądzą w sieci pożądań materialnych i niematerialnych związanych ze statusem. W małomiasteczkowej idylli pożądania są skromniejsze – mały domek, który buduje się pół życia, małżeństwo na całe życie, posada w lokalnym sklepiku lub urzędzie. Ludzi tutejsi [mieszanka przybyszów i autochtonów zamieszkujących ziemie odzyskane] są prostsi i mniej skażeni od wielkomiejskich nieszczęśników. Zdarzają się drobne zawiści, zwady i swary, jednak społeczność lokalna dysponuje wypróbowanym zestawem rozwiązań takich kłopotów. Dokładna znajomość najintymniejszych spraw członków takiej społeczności z jednej strony pozwala autorce na zarysowanie bardzo szczegółowo osobistych przeżyć uczestników, z drugiej stawia bardzo wysoko poprzeczkę, jeśli chodzi o skonstruowanie postaci czarnego charakteru – musi być to ktoś, kto różni się od sąsiadów, choćby namiętnością do hazardu lub zbytku, z drugiej jednak musi te skłonności ukrywać – inaczej czytelnik na pierwszych stronach wiedziałby już, kto jest odpowiedzialny za zamach na harmonijne współżycie mieszkańców małego miasteczka. Ukrycie złoczyńcy pod doskonale skonstruowaną maską udało się Barbarze Gordon najlepiej w „Adresacie nieznanym”. Choć czytelnik przygotowany jest na pojawienie się w finale postaci uzbrojonej w pistolet i grożącej nim pozytywnym bohaterom, to postać ta (właściwie para) w niczym nie zdradziła się wcześniej czytelnikowi.
„Adresat nieznany” należy do serii spojonej postacią Sebastiana Chmury, którego poznaliśmy w innym miasteczku z okazji rozwiązania zagadki spotkania pod zegarem.
Pozostali uczestnicy zagadki to starsza pani, emeryturę urozmaicająca pracą w kiosku i jej siostrzeniec. Starsza pani nie przypomina panny Marple, choć wie o życia miasteczka i jego mieszkańców wszystko, wobec zagadki kryminalnej jest bezradna, pełni rolę nic nie wiedzącego narratora oraz – co charakterystyczne dla sielankowych utworów Gordon- łącznika międzypokoleniowego, pełna zrozumienia dla młodych i ich spraw, broniąca przed małomiasteczkowi plotkarami nowoczesnych fryzur czy młodzieńczego stylu życia. Odwiedza starszą panią młody człowiek, studiujący w wielkim mieście syn zmarłej siostry. Na obojgu cieniem kładzie się wspomnienie wojny, starsza pani straciła na niej, w mieście właśnie, całą rodzinę (być może jest to bardzo zawoalowana forma nawiązania do Zagłady, bardziej wyraźnie poruszona w Niobe) a ojciec młodego człowieka zginął w obozie. Po drodze, jako zdolny chemik, autor wynalazku, za który złoczyńcy wiele lat później gotowi będą zabijać, pracował w niemieckiej fabryce, która mieściła się właśnie w tym miasteczku. Wątek kryminalny dotyczy poszukiwania dokumentów wynalazku przez jego potomka oraz złoczyńców, pracujących dla obcego mocarstwa. W walce tej używają oni rzadkiego chwytu, wysyłając dużo korespondencji do nieistniejących najczęściej adresatów podszywając się, jako nadawcy, pod młodego człowieka. Jeden z adresatów odnajduje się, niestety, już martwy. Podobnie jak w innej małomiasteczkowej sielance, „Spotkaniu pod zegarem”, dużo dzieje się na lokalnej poczcie, która okazuje się doskonałym miejscem nie tylko do prowadzenia śledztwa ale i nawiązania romansu. Młody człowiek poznaje uroczą „panienkę z okienka”, i po rozwiązaniu kryminalnej zagadki, oraz wielu dramatycznych przejściach, od śmierci dziadka dziewczęcia, do drżenia pod lufą pistoletu, będą żyć, oczywiście w owym małym miasteczku, długo i szczęśliwie.
Jako że ostatnio na czasie są wątki lustratorsko-demaskatorskie, zauważę że wątek tajemniczych listów wysyłanych nie wiadomo przez kogo przypomina „Zatrute pióro” Agaty Christie, nieprzetłumaczone wtedy jeszcze na polski (?). Z kolei „Adresat nieznany” mógł być inspiracją którejś z przygód pana Samochodzika, pojawiają się bowiem u Gordon różokrzyżowcy oraz poszukiwanie tego, co ukryte na ziemiach odzyskanych, wymagające poznania symboliki choćby stosowanej przez poprzednich mieszkańców i architektury zrujnowanych dworów. Podobnie jak u Nienackiego dwory te zdobią piastowskie orły, u Gordon propagandowy dydaktyzm tego ozdobnika nie zgrzyta jednak tak straszliwie. A z kwestią zakusów rewizjonistów na polskość ziem zachodnich rozprawiła się wdzięcznie i niesztampowo w „Wazie króla Priama”.