Anna Kłodzińska „Taniec szkieletów” – Trzecia seta 50

  • Autor: Kłodzińska Anna
  • Tytuł: Taniec szkieletów
  • Wydawnictwo: MON
  • Seria: seria Labirynt
  • Rok wydania: 1977
  • Nakład: 120000
  • Recenzent: Marek Ciaś
  • Broń tej serii: Trzecia seta

LINK Recenzja Jarosława Kiereńskiego

W RYTM TAŃCA SZKIELETÓW

Zgodnie z obietnicą kilka refleksji na temat powieści Anny Kłodzińskiej „Taniec szkieletów”.
Czytelnika biorącego ją do ręki zastanawia przede wszystkim tytuł. Jak wyjaśnia się w toku powieści, chodzi o utwór muzyczny francuskiego kompozytora Camilla Saint-Saënsa. Pozwoliłem sobie sprawdzić autentyczność tego wątku. Oto, co pisze na ten temat Multimedialna Encyklopedia PWN – Literatura i Muzyka:
SAINT-SAËNS CAMILLE (1835–1921), kompozytor franc.; współzałożyciel (1871) Société Nationale de Musique; od 1881 czł. franc. Akad. Sztuk Pięknych; występował też jako pianista (m.in. 1877 w Warszawie), organista i dyrygent, gł. własnych utworów; doskonała warsztatowo i bogata twórczość S.-S. wpłynęła na rozwój zwł. franc. muzyki symfonicznej; 5 symfonii, poematy symfoniczne (Taniec szkieletów 1875), koncerty (5 fortepianowych, m.in. g-moll 1868, 3 skrzypcowe, 2 wiolonczelowe), Introduction et rondo capriccioso na skrzypce i orkiestrę (1863); fantazja Karnawał zwierząt (1886), opery (Samson i Dalila, wyst. Weimar 1877), oratoria, utwory kamer., fortepianowe, organowe, pieśni; zbiór artykułów Harmonie et mélodie (1885), wspomnienia Portraits et souvenirs (1900).
Widzimy więc pełną zgodność zawartości powieści z rzeczywistością. Mimo to czytelnik może czuć się nieco rozczarowany. Występuje w niej schemat i cała masa motywów charakterystycznych dla twórczości Anny Kłodzińskiej. Inicjator procederu kradzieży platyny, wokół której toczy się akcja, jest oczywiście Niemcem, a jego ośrodek decyzyjny znajduje się w Hamburgu. Z jego polskich kamratów jeden ma domieszkę krwi niemieckiej, a drugi niemieckie nazwisko (Woch) i prawdopodobną przeszłość „w bandzie” na terenie Białostockiego. Autorka nie precyzuje, o jaką „bandę” chodziło – UPA czy WIN. Potem okazuje się, że w bandzie nie był, ale zabił pierwszą żonę i akurat, kiedy to się wydało, zostało tylko kilka dni do terminu przedawnienia sprawy. Dzielni milicjanci na czele z kapitanem Szczęsnym i porucznikiem Małyszem (sic!) muszą się więc spieszyć…
Przestępcy, chyba na potrzeby powieści, wybrali sobie niesłychanie skomplikowany system łączności. Otóż po każdym „zdobyciu” platyny jeden z nich, o pseudonimie „Alfa”, nadaje – wykorzystując nadajnik swojego nieobecnego w kraju sąsiada – fragment właśnie „Tańca szkieletów” – utworu granego niezwykle rzadko. Sygnał odbiera „Gamma” w nadodrzańskich lasach i przesyła dalej – do Hamburga. W ten sposób milicja ma oczywiście ułatwione zadanie. Czy nie prościej byłoby wysyłać pocztówkę o byle jakiej (ale umówionej) treści? Przestępcy są jednak pewni siebie i nie doceniają dedukcyjnych zdolności kapitana Szczęsnego. Oto próbka jego geniuszu: Stwierdzono, że „Gamma” nadaje z różnych miejsc nadodrzańskich lasów. Musi więc być człowiekiem z nimi obeznanym. Wniosek prosty – leśniczy lub gajowy (drwali Szczęsny odrzucił). Kazał więc przynieść akta wszystkich pracowników leśnych z tego obszaru i natychmiast trafnie wytypował podejrzanego – wymienionego wcześniej Henryka Wocha. Po czym go rozpoznał? Otóż w aktach brakowało informacji, co robił Woch między rokiem 1945 a 1946. Z miejsca było to podejrzane, a informacja, że Woch był w wojsku radiotelegrafistą, przesądziła o objęciu go inwigilacją.
Powieść rozpoczyna się od morderstwa popełnionego na Tadeuszu Szumskim – księgowym z Warszawy – w wagonie sypialnym pociągu pospiesznego do Wiednia. Ta sprawa jednak zupełnie rozmywa się w dalszym toku powieści i autorka nawet zapomina wyjaśnić, za co go zamordowano. Osoby mordercy też musimy się domyślać. Podobnie wygląda sprawa z napadem na węgierskiego jubilera. „Alfa” nie ukradł mu nawet cennej irydowej broszki, która trafiła do pospolitego rzezimieszka „Cabana”. Po co więc napadał?
Tradycyjnie milicjantom pomaga zbieg okoliczności. Konduktor wagonu, w którym zamordowano Szumskiego, mieszka akurat w miejscowości, opodal której znaleziono zwłoki. Milicyjny ekspert, na podstawie skrawka papieru z zapisem nutowym, zdołał zidentyfikować niezwykle rzadki utwór, jakim jest „Taniec szkieletów”. Milicyjna orkiestra umiała go zagrać, na tyle dobrze, że przestępcy nie zorientowali się. Uważny czytelnik powieści, zwłaszcza znający inne utwory autorki, może dosyć szybko samodzielnie rozszyfrować osoby zamieszane w przestępczy proceder. Zwraca uwagę zwłaszcza oderwany od reszty akcji epizod z niesprawnym telewizorem mistrza Sikory z zakładów „E-15”, z których skradziono platynę. Prywatny technik, Jakub Barańczak, który przyszedł go naprawiać, nachalnie dopytuje się o kradzież platyny, czym zwraca na siebie uwagę nie tylko czytelnika, ale i mistrza Sikory, który nie omieszkał poinformować o tym milicji. Interesujące jest nazwisko przestępcy. Jak wiemy, pani Kłodzińska i pan Stanisław Barańczak – znany poeta i literaturoznawca – nie lubili się. Ona umieszczała go wśród zdegenerowanych hipisów, on kilka jej powieści zaliczył do „Książek najgorszych”. Widzimy więc kolejną „łatkę” przyszytą adwersarzowi przez Kłodzińską.
„Taniec szkieletów” dorzuca kilka szczegółów do biografii Szczęsnego. Potwierdza się zatem informacja, że doskonale znał język angielski. Dowiadujemy się, że był członkiem PZPR. Lubił też barszcz z pasztecikiem i sandacza z wody, które to potrawy zamówił w restauracji hotelu „Merkury” – ciekawe na czyj koszt?
Na koniec przyczynek do obrazu kobiety w powieści milicyjnej – opis sąsiadek jednego z przestępców: „Pod sześćdziesiątym trzecim, Zofia i Jolanta Kackie, siostry. Pierwsza siedziała cztery lata za manko w sklepie, nie pracuje, zarabia, jeżeli znajdzie amatora na swoje stare kości. Druga to jeszcze lepszy numer. Zdemolowała kiedyś pół lokalu, pobiła milicjanta i w pijanym widzie rozniosła nam radiowóz. No, nie dosłowne, ale co zdążyła, to potłukła i podarła. Obie wyglądają jak czarownice.” (s. 82)
Mimo wymienionych mankamentów, powieść nie odbiega znacząco od innych pozycji tego gatunku i czyta się ją z zainteresowaniem. Chociażby, czy nasze domysły względem przestępców są słuszne…