Andrzej Piwowarczyk „Stary zegar” – Trzecia seta 78

  • Autor: Piwowarczyk Andrzej
  • Tytuł: Stary zegar
  • Wydawnictwo: MON
  • Seria: Przedlabiryntowa
  • Rok wydania: 1956
  • Nakład: 30000
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki
  • Broń tej serii: Trzecia seta

TRUPOSZ W POCIĄGU DO SZEPIETOWA

Od lat trwają dyskusje nad tym, kto może uchodzić za ojca polskiej powieści milicyjnej. Nie chodzi tu bowiem o to, kto ewentualnie napisał pierwszą powieść utrzymaną w tym gatunku, tylko kto utrwalił się w pamięci Czytelników i czyja twórczość przetrwała próbę czasu. Tropy wiodą do dwóch autorów – Tadeusza Kosteckiego i Andrzeja Piwowarczyka. Tu zajmiemy się tym drugim.
Andrzej Piwowarczyk napisał w latach 1955-56 trzy powieści: „Stary zegar”, „Królewna” oraz „Maszkary”. Najważniejsza, choć zarazem najmniejsza objętościowo jest zdecydowanie pierwsza – „Stary zegar”. Tu bowiem pojawia się postać niezłomnego milicjanta – kapitana Gleba oraz schemat opowiadania, niejako z offu, czyli długa opowieść, której przysłuchuje się redaktor. Gleb w ten sposób występuje nie tylko jako powieściowy milicjant, ale także jako narrator pierwszoosobowy, a także w dalekim planie mentor dla, siłą rzeczy mniej doświadczonego życiowo i zafascynowanego pracą milicji dziennikarza.
Fabuła „Starego zegara” jest prosta. Oto w pociągu zmierzającym do Szepietowa zostaje zastrzelony pracownik Ministerstwa Skarbu, odpowiedzialny za odzyskiwanie kosztowności, które hitlerowcy zrabowali i chcieli wywieźć. Śledztwo zajmuje Glebowi kilka lat i nie dałoby pożądanych rezultatów, gdyby nie łut szczęścia i tzw. nos. Słowem mamy tu cechy, które przenikną potem do setek kryminałów milicyjnych. Szkicowa fabuła staje się sztancą wykorzystywaną powszechnie. Nie zatem w treści tkwi istota „Starego zegara” (choć i tu mamy niespodziankę związaną z drugim trupem), ale w umiejętności snucia pasjonującej narracji oraz udatnie oddanym klimacie powojennej Warszawy, a także w nastroju, w którym redaktor wysłuchuje opowieści Gleba. Słychać syczenie piecyka, czuć głębokie chłodne powietrze, a nawet niemal zapach murów komendy milicji, która mieściła się podówczas na ul. Karowej.
Dziś może się to wydawać mało wiarygodne, ale gdy „Stary zegar” był czytany przez radio, to zamierał ruch na ulicach Warszawy, a echa kapitana Gleba znajdujemy nawet w filmie „Bicz boży” (1967) Marii Kaniewskiej, gdzie matka milicjanta granego przez Stanisława Mikulskiego  powołuje się na Gleba stawiając go za zwór milicjanta.
Legendarna sława „Starego zegara”  została  wzmocniona przez komiks powstały na podstawie tej krótkiej powieści. Rysunki wykonał sam Szymon Kobyliński. Dziś komiksowy „Stary zegar” to wielki unikat i bodaj najdroższy polski komiks powojenny w ogóle. Prawdopodobnie też pierwszy (jako samodzielna książeczka).
Po trzech hitach o Glebie autor niestety nie poszedł za ciosem, choć zapowiadało się inaczej. Ukazały się wydania zbiorcze o przygodach Gleba (1958, 1960) pod wspólnym tytułem „Kapitan Gleb opowiada”. Na okładce drugiego ze wspomnianych wydań  można przeczytać, że niebawem ukaże się pierwszy tom cyklu „Major Gleb opowiada”. Nigdy jednak do tego nie doszło. Po kilku latach Piwowarczyk wydał jeszcze „Drugi rzut” w serii Labirynt oraz „Otwarte oko”. Na tym kończy się milicyjny dorobek autora, który jeżeli nie jest  głównym twórcą gatunku milicyjnego, to na pewno jednym z kilku najważniejszych współtwórców. Warto o tym pamiętać.